wtorek, 14 lipca 2026 Imieniny: Kamila, Bonawentury·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Afera w Szpitalu Południowym. Sondaż: co ósmy Polak o niej nie słyszałAreszt po włamaniu do Akademii Sztuki Wojennej. Kryminał czy rozpoznanie?Rybnik: 22-letni Ukrainiec propagował nazizm. Deportacja i ośmioletni zakaz wjazduOrganizował przerzut ludzi z Białorusi. Straż Graniczna wydaliła go z PolskiWyższy wiek emerytalny dla bezdzietnych kobiet. Propozycja, której nie broni nawet koalicjaSybiha jedzie do Warszawy. Rozmowa z Sikorskim w cieniu wojny i historiiPutin grozi Ukrainie coraz silniejszymi uderzeniami. Tłem ukraińskie drony w głębi RosjiDrugi turnus weteranów II wojny. Młodzi przyszli podziękować bohateromWęgry: nowa większość Magyara odwołuje prezydenta. Orbán ogłasza „śmierć demokracji”Kosiniak-Kamysz o młodych Ukraińcach: ich miejsce jest w obronie własnego państwaAfera w Szpitalu Południowym. Sondaż: co ósmy Polak o niej nie słyszałAreszt po włamaniu do Akademii Sztuki Wojennej. Kryminał czy rozpoznanie?Rybnik: 22-letni Ukrainiec propagował nazizm. Deportacja i ośmioletni zakaz wjazduOrganizował przerzut ludzi z Białorusi. Straż Graniczna wydaliła go z PolskiWyższy wiek emerytalny dla bezdzietnych kobiet. Propozycja, której nie broni nawet koalicjaSybiha jedzie do Warszawy. Rozmowa z Sikorskim w cieniu wojny i historiiPutin grozi Ukrainie coraz silniejszymi uderzeniami. Tłem ukraińskie drony w głębi RosjiDrugi turnus weteranów II wojny. Młodzi przyszli podziękować bohateromWęgry: nowa większość Magyara odwołuje prezydenta. Orbán ogłasza „śmierć demokracji”Kosiniak-Kamysz o młodych Ukraińcach: ich miejsce jest w obronie własnego państwa
Wyższy wiek emerytalny dla bezdzietnych kobiet. Propozycja, której nie broni nawet koalicja – ilustracja
Gospodarka

Wyższy wiek emerytalny dla bezdzietnych kobiet. Propozycja, której nie broni nawet koalicja

Redakcja Dziennika Narodowego · 14.07.2026 · 3 min czytania

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej oraz przewodnicząca Polski 2050, chce, by bezdzietne kobiety przechodziły na emeryturę później, a drugi próg podatkowy poszedł w górę. Oba pomysły odrzucili zarówno koalicjanci, jak i opozycja. Widmo podnoszenia wieku emerytalnego, jednego z najbardziej zapalnych tematów polskiej polityki, znów wraca do rządzącego obozu.

Dwa pomysły z jednego ministerstwa

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej oraz przewodnicząca Polski 2050, wróciła do dwóch tematów, które w polskiej polityce od lat uchodzą za grząski grunt. Pierwszy dotyczy podatków. Jak podaje Radio Maryja, minister zapowiedziała, że będzie zabiegać u resortu finansów o podniesienie drugiego progu podatkowego. Dziś granica ta wynosi 120 tysięcy złotych rocznego dochodu. Poniżej niej obowiązuje stawka 12 procent, powyżej 32 procent. Przesunięcie progu w górę oznaczałoby, że większa część zarobków lepiej sytuowanych podatników trafiałaby do niższej stawki.

Drugi pomysł jest znacznie bardziej zapalny. Pełczyńska-Nałęcz chce, aby bezdzietne kobiety przechodziły na emeryturę w późniejszym wieku. Obecnie kobiety w Polsce kończą aktywność zawodową w wieku 60 lat, mężczyźni w wieku 65. Propozycja wprowadziłaby rozróżnienie, którego polski system emerytalny dotąd nie znał. Prawo do świadczenia zależałoby nie tylko od przepracowanych lat, ale i od tego, czy kobieta urodziła dziecko.

Sprzeciw z obu stron sceny

Reakcja była szybka i jednoznaczna. Według Radia Maryja pomysły minister odrzucają zarówno jej koalicjanci, jak i opozycja. To rzadki układ. Temat, który potrafi na chwilę zjednoczyć skłócone obozy przeciw jednej osobie, zwykle dotyka czegoś, czego politycy wolą nie ruszać przed wyborami.

Powód jest prosty. Wiek emerytalny to w Polsce kwestia rozliczana przy urnach. Każda próba jego podniesienia budzi natychmiastowy opór, bo dotyka milionów ludzi w bardzo namacalny sposób. Różnicowanie emerytury według posiadania dzieci dokłada do tego kolejny ładunek. Otwiera spór o to, czy państwo może karać dłuższą pracą kobiety, które dzieci nie mają, niezależnie od przyczyny.

Powrót tematu, którego nikt nie chce dotykać

Historia tłumaczy tę ostrożność. W 2012 roku rząd Donalda Tuska podniósł wiek emerytalny do 67 lat dla kobiet i mężczyzn. Decyzja wywołała masowe protesty i stała się jednym z najtrwalszych obciążeń tamtej ekipy. W 2017 roku rząd Prawa i Sprawiedliwości przywrócił progi 60 i 65 lat, a obniżenie wieku emerytalnego uczynił jednym ze swoich sztandarowych osiągnięć. Od tamtej pory żadna siła rządząca nie sięgała po ten temat bez politycznego lęku.

Pomysł Pełczyńskiej-Nałęcz uderza więc w podwójnie czuły punkt. Z jednej strony wraca do podnoszenia wieku emerytalnego, które obóz obecnej koalicji zna z własnej, kosztownej lekcji. Z drugiej robi to w formule, która demografię i politykę rodzinną załatwia przez przymus, a nie przez wsparcie. W kraju mierzącym się z zapaścią liczby urodzeń zachęta do posiadania dzieci brzmi rozsądnie. Realizowanie jej groźbą dłuższej pracy dla bezdzietnych to już inna rozmowa.

Na razie propozycja pozostaje pomysłem jednej minister, odrzuconym przez resztę klasy politycznej. Pokazuje jednak, że temat wieku emerytalnego wcale nie zniknął, a jedynie czeka. Zostaje pytanie, kto i w jakiej formie wróci do niego, gdy kalendarz wyborczy przestanie chronić polityków przed niewygodnymi decyzjami.

DN
Redakcja Dziennika Narodowego

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego.

Czytaj też