Węgry: nowa większość Magyara odwołuje prezydenta. Orbán ogłasza „śmierć demokracji”
Węgierski parlament przyjął poprawkę do konstytucji, która odwołuje prezydenta. To pierwszy tak twardy ruch nowej większości premiera Pétera Magyara po 16 latach nieprzerwanych rządów Fideszu. Viktor Orbán, zepchnięty do opozycji, pisze o „śmierci demokracji”. Dla Polski i całej Europy Środkowej to znak, że układ sił w regionie właśnie się przestawia.
Konstytucja jako narzędzie rozliczenia
Jak podaje portal OKO.press, węgierski parlament przegłosował zmianę ustawy zasadniczej, na mocy której urzędujący prezydent zostaje odwołany. Za manewrem stoi nowy premier Péter Magyar i jego ugrupowanie TISZA. Cały proces politycy nazwali „Oczyszczającym Ogniem”. Ma to być zapowiedź szerszej przebudowy państwa po 16 latach dominacji Fideszu.
Poprawka do konstytucji nie jest zwykłą ustawą. Na Węgrzech jej przyjęcie wymaga większości zdolnej samodzielnie zmieniać ustrój. Nowy obóz władzy pokazał, że taką siłę posiada i że zamierza z niej korzystać bez wahania.
Od zaplecza Orbána do jego pogromcy
Péter Magyar jeszcze niedawno działał w środowisku związanym z Fideszem, z którym ostatecznie zerwał. W ciągu kilkunastu miesięcy zbudował TISZA (od węgierskiego „Tisztelet és Szabadság”, czyli Szacunek i Wolność) i wyprowadził ją na pozycję głównej siły zdolnej odsunąć Orbána od władzy. Dziś to on rozdaje karty w Budapeszcie.
Orbán skarży się na reguły, które sam napisał
W reakcji na głosowanie Orbán pisze o „śmierci demokracji”. Ta skarga brzmi jednak inaczej w ustach polityka, który sam przez lata rządził dzięki większości konstytucyjnej. W 2011 roku Fidesz uchwalił zupełnie nową ustawę zasadniczą i wielokrotnie ją potem nowelizował. Krytycy w kraju i w Brukseli zarzucali wtedy Orbánowi podporządkowywanie sobie sądów i mediów. Teraz tego samego narzędzia, większości zdolnej zmieniać konstytucję, używa przeciwko niemu jego następca.
Co przesunięcie w Budapeszcie oznacza dla Polski
Dla części polskiej prawicy Węgry Orbána były wzorem państwa broniącego suwerenności wobec Brukseli i twardego w sprawie migracji. Odsunięcie go od władzy zmienia mapę sojuszy w Europie Środkowej. TISZA uchodzi za formację bardziej otwartą na współpracę z Unią Europejską, co może oznaczać koniec węgierskiego weta jako stałego punktu unijnych szczytów.
Warszawa traci w ten sposób partnera, z którym łączyła ją nieufność wobec unijnej centralizacji, choć dzieliło ją podejście do Rosji i wojny na Ukrainie. Jeśli Budapeszt naprawdę skręca w stronę Brukseli, kto w regionie przejmie rolę, którą przez kilkanaście lat grał Orbán?
Czytaj też

Trump dzwoni do Moskwy i Kijowa. Wojnę ma zakończyć szczyt w Ankarze
Donald Trump w ciągu jednej soboty odbył rozmowy telefoniczne z Wołodymyrem Zełenskim i z Władimirem Putinem. Prezydent USA znów u…

Georgescu: “Podział fikcyjnego państwa Ukrainy jest nieunikniony. Polska odzyska…
Călin Georgescu, który zdecydowanie prowadzi w wyścigu o rumuńską prezydenturę, w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi Ionowi Crist…

