wtorek, 14 lipca 2026 Imieniny: Kamila, Bonawentury·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Afera w Szpitalu Południowym. Sondaż: co ósmy Polak o niej nie słyszałAreszt po włamaniu do Akademii Sztuki Wojennej. Kryminał czy rozpoznanie?Kosiniak-Kamysz o młodych Ukraińcach: ich miejsce jest w obronie własnego państwaNiemcy: 217 tysięcy brutalnych przestępstw. Rekord od kilkunastu latKoniec smartfonów w podstawówkach. Sejm zdecydował niemal jednomyślnieMasowe śnięcie ryb w Jeziorce. Upały znów uderzają w polskie rzekiProjekt ustawy o ochronie lokatorów pod krytyką samorządu. Powiaty wytykają luki i błędyAfera Szpitala Południowego. Tusk stawia termin, krzesła w rządzie stoją pewnieTragedia na drodze wojewódzkiej pod Staszowem. Nie żyje 22-latek, kierowca był pod wpływem alkoholuŚmierć 64-latki w Borkowie. Zakończono obławę, jej mąż zatrzymanyAfera w Szpitalu Południowym. Sondaż: co ósmy Polak o niej nie słyszałAreszt po włamaniu do Akademii Sztuki Wojennej. Kryminał czy rozpoznanie?Kosiniak-Kamysz o młodych Ukraińcach: ich miejsce jest w obronie własnego państwaNiemcy: 217 tysięcy brutalnych przestępstw. Rekord od kilkunastu latKoniec smartfonów w podstawówkach. Sejm zdecydował niemal jednomyślnieMasowe śnięcie ryb w Jeziorce. Upały znów uderzają w polskie rzekiProjekt ustawy o ochronie lokatorów pod krytyką samorządu. Powiaty wytykają luki i błędyAfera Szpitala Południowego. Tusk stawia termin, krzesła w rządzie stoją pewnieTragedia na drodze wojewódzkiej pod Staszowem. Nie żyje 22-latek, kierowca był pod wpływem alkoholuŚmierć 64-latki w Borkowie. Zakończono obławę, jej mąż zatrzymany
Kosiniak-Kamysz o młodych Ukraińcach: ich miejsce jest w obronie własnego państwa – ilustracja
Wydarzenia

Kosiniak-Kamysz o młodych Ukraińcach: ich miejsce jest w obronie własnego państwa

Redakcja Dziennika Narodowego · 14.07.2026 · 3 min czytania

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zajął jednoznaczne stanowisko w sprawie ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym. Jego zdaniem ich miejsce jest na Ukrainie, w szeregach broniących własnego państwa. Wypowiedź wicepremiera pada w trwającej od 2022 roku wojnie i wraca do jednego z najbardziej drażliwych wątków polsko-ukraińskich, czyli pytania, gdzie w czasie walk powinni być zdolni do służby mężczyźni.

Jasne stanowisko szefa MON

Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, jednoznacznie wskazał, gdzie w czasie wojny powinni znajdować się młodzi Ukraińcy zdolni do służby. Jak cytuje go portal Do Rzeczy, ich miejsce jest na Ukrainie, gdzie powinni „służyć swojej ojczyźnie”. Wypowiedź jest krótka, ale trafia w sedno sporu, który od miesięcy wraca w polskiej debacie publicznej.

Minister nie owijał sprawy w dyplomatyczne formuły. Jego zdaniem obrona własnego państwa jest obowiązkiem jego obywateli, a wojna toczy się o przetrwanie Ukrainy jako niepodległego kraju. To stanowisko spójne z linią polskiego rządu, który od początku rosyjskiej agresji wspiera Kijów militarnie i politycznie.

Wojna i pytanie o mobilizację

Pełnoskalowa rosyjska inwazja trwa od lutego 2022 roku. Ukraina broni się, prowadząc powszechną mobilizację, a kolejne roczniki mężczyzn są kierowane do wojska. Zapotrzebowanie armii na żołnierzy pozostaje ogromne, bo front pochłania ludzi i sprzęt w tempie, jakiego Europa nie widziała od dziesięcioleci.

Jednocześnie poza granicami Ukrainy przebywają setki tysięcy jej obywateli, w tym mężczyźni w wieku poborowym. Część wyjechała jeszcze przed wojną, część już po jej wybuchu. To rodzi napięcie, które dostrzegają także w Kijowie. Państwo potrzebuje rąk do obrony, a znaczna grupa zdolnych do służby przebywa z dala od walki. Słowa Kosiniaka-Kamysza wpisują się właśnie w ten spór.

Ciężar wojny i polski interes

Polska od 2022 roku przyjęła jedną z największych w Europie grup ukraińskich uchodźców i przekazała Ukrainie znaczącą pomoc wojskową oraz humanitarną. Ten wysiłek ma jednak swoją cenę i swoje granice. Wypowiedź szefa MON można czytać jako przypomnienie prostej zasady. Głównym gwarantem bezpieczeństwa Ukrainy pozostają sami Ukraińcy, a solidarność sojuszników nie zastąpi gotowości narodu do obrony własnego terytorium.

Dla Polski to kwestia praktyczna, nie tylko symboliczna. Od tego, jak rozkłada się ciężar wojny, zależy skala zobowiązań, które bierze na siebie polski budżet i polskie społeczeństwo. Rama sojusznicza wobec rosyjskiego zagrożenia pozostaje aktualna, ale coraz częściej towarzyszy jej pytanie o sprawiedliwy podział obowiązków.

Stanowisko ministra obrony jest w tej rozmowie głosem twardym i czytelnym. Otwiera zarazem szersze pytanie, na które polityka dopiero szuka odpowiedzi. Jak długo i w jakiej formie sojusznicy mogą wspierać kraj w wojnie, jeśli równolegle trwa spór o to, kto tę wojnę ma prowadzić na pierwszej linii.

DN
Redakcja Dziennika Narodowego

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego.

Czytaj też