wtorek, 14 lipca 2026 Imieniny: Kamila, Bonawentury·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Afera w Szpitalu Południowym. Sondaż: co ósmy Polak o niej nie słyszałAreszt po włamaniu do Akademii Sztuki Wojennej. Kryminał czy rozpoznanie?Kosiniak-Kamysz o młodych Ukraińcach: ich miejsce jest w obronie własnego państwaNiemcy: 217 tysięcy brutalnych przestępstw. Rekord od kilkunastu latKoniec smartfonów w podstawówkach. Sejm zdecydował niemal jednomyślnieMasowe śnięcie ryb w Jeziorce. Upały znów uderzają w polskie rzekiProjekt ustawy o ochronie lokatorów pod krytyką samorządu. Powiaty wytykają luki i błędyAfera Szpitala Południowego. Tusk stawia termin, krzesła w rządzie stoją pewnieTragedia na drodze wojewódzkiej pod Staszowem. Nie żyje 22-latek, kierowca był pod wpływem alkoholuŚmierć 64-latki w Borkowie. Zakończono obławę, jej mąż zatrzymanyAfera w Szpitalu Południowym. Sondaż: co ósmy Polak o niej nie słyszałAreszt po włamaniu do Akademii Sztuki Wojennej. Kryminał czy rozpoznanie?Kosiniak-Kamysz o młodych Ukraińcach: ich miejsce jest w obronie własnego państwaNiemcy: 217 tysięcy brutalnych przestępstw. Rekord od kilkunastu latKoniec smartfonów w podstawówkach. Sejm zdecydował niemal jednomyślnieMasowe śnięcie ryb w Jeziorce. Upały znów uderzają w polskie rzekiProjekt ustawy o ochronie lokatorów pod krytyką samorządu. Powiaty wytykają luki i błędyAfera Szpitala Południowego. Tusk stawia termin, krzesła w rządzie stoją pewnieTragedia na drodze wojewódzkiej pod Staszowem. Nie żyje 22-latek, kierowca był pod wpływem alkoholuŚmierć 64-latki w Borkowie. Zakończono obławę, jej mąż zatrzymany
Niemcy: 217 tysięcy brutalnych przestępstw. Rekord od kilkunastu lat – ilustracja
Wydarzenia

Niemcy: 217 tysięcy brutalnych przestępstw. Rekord od kilkunastu lat

Redakcja Dziennika Narodowego · 14.07.2026 · 3 min czytania

Niemiecka policja zamknęła 2024 rok najgorszym od kilkunastu lat bilansem przemocy. Statystyka kryminalna odnotowała ponad 217 tysięcy brutalnych czynów, z rosnącą liczbą gwałtów i ataków nożem. Zza Odry coraz głośniej powraca pytanie, ile z tej fali państwo niemieckie zawdzięcza własnej polityce otwartych granic.

Najgorszy bilans od kilkunastu lat

Niemiecka Policyjna Statystyka Przestępczości (PKS) podsumowała 2024 rok liczbą, którą politycy w Berlinie woleliby przemilczeć. Jak podaje serwis Magna Polonia, powołując się na PKS, odnotowano ponad 217 tysięcy przestępstw z użyciem przemocy. To o około 1,5 procent więcej niż rok wcześniej i zarazem najwyższy wynik od kilkunastu lat. W górę poszły kategorie najcięższe, w tym gwałty i ciężkie uszkodzenia ciała. Niemcy długo uchodziły za wzór uporządkowanego państwa. Tegoroczne dane ten obraz podważają, bo opisują kraj, w którym brutalna przestępczość stała się częścią codzienności, a nie marginesem.

Nóż wraca do policyjnych kronik

Osobno rośnie liczba przestępstw popełnianych z użyciem noża. To właśnie ta pozycja najmocniej porusza niemiecką opinię publiczną. Ataki nożownicze w niemieckich miastach przestały być zdarzeniem opisywanym z niedowierzaniem i weszły na stałe do policyjnych kronik. Debata o Messerkriminalität, jak Niemcy nazywają przestępczość nożową, dawno wyszła poza rubryki kryminalne i trafiła do języka wielkiej polityki. Każdy nowy przypadek odżywia spór, który klasa polityczna próbowała latami wyciszać. Za każdym razem powraca to samo pytanie o to, kto sięga po nóż na niemieckiej ulicy i dlaczego państwo nie potrafi temu zapobiec.

Policja mówi dość

Nastroje w szeregach funkcjonariuszy oddaje już sam ton niemieckich doniesień. Policjanci coraz otwarciej przyznają, że mają dość. Chodzi o rosnące obciążenie służby, poczucie, że system ich nie chroni, i wrażenie, że bezpieczeństwo obywateli ustępuje przed polityczną ostrożnością. Związki zawodowe policji od lat ostrzegają przed przeciążeniem i brakami kadrowymi. Bilans za 2024 rok tylko potwierdza te ostrzeżenia.

Cena polityki otwartych granic

Niemiecka debata o przemocy niezmiennie schodzi na temat imigracji. Kraj, który przez dekadę przyjmował migrantów na masową skalę, mierzy się dziś z rachunkiem, jakiego wcześniej nie chciał dostrzegać. Obrońcy dotychczasowego kursu tłumaczą wzrost liczb czynnikami społecznymi i demografią. Krytycy odpowiadają, że państwo straciło kontrolę nad tym, kogo wpuszcza, a potem nie potrafi wydalić nawet skazanych. Berlin od miesięcy zapowiada zaostrzenie przepisów o wydaleniach, lecz deklaracje wyprzedzają realne skutki. Temat bezpieczeństwa napędza dziś siły, które jeszcze niedawno spychano na margines, a dawne tabu wokół krytyki polityki migracyjnej pęka.

Dla Polski niemiecki bilans jest ostrzeżeniem, nie egzotyczną ciekawostką zza Odry. Skoro najbogatsze państwo kontynentu nie panuje nad skutkami własnej polityki migracyjnej, to jakim prawem miałoby wyznaczać tę samą drogę innym?

DN
Redakcja Dziennika Narodowego

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego.

Czytaj też