Unia Centrum obiecuje trzy progi PIT i 5 tys. zł dla młodych
Unia Centrum Pauliny Hennig-Kloski przedstawiła 20 września w Warszawie trzy stawki PIT: 12, 22 i 32 proc., dopłatę 5 tys. zł rocznie do oszczędności osób przed trzydziestką oraz wyższy limit małego ZUS. Dla Polaków stawka jest prosta: kto zyska, kto zapłaci i czy za programem stoją rzetelne wyliczenia.
Trzy progi PIT zamiast gwałtownego skoku
Podatkową część manifestu przedstawiła Ewa Szymanowska, posłanka i wiceprzewodnicząca Unii Centrum. Partia proponuje stawkę 12 proc. dla dochodu do 120 tys. zł, 22 proc. w przedziale od 120 tys. do 180 tys. zł oraz 32 proc. powyżej 180 tys. zł. Zamiar jest czytelny: złagodzić skok obciążenia dla części klasy średniej.
To kierunek wart poważnej dyskusji. Państwo nie powinno karać wyższą stawką ludzi, którzy dzięki pracy, kwalifikacjom i przedsiębiorczości zaczynają zarabiać więcej. Problem w tym, że na konferencji nie przedstawiono pełnych skutków dla budżetu ani projektu przepisów. Bez tych danych wyborca dostaje obietnicę, a nie gotową reformę.
Unia Centrum chce także podnieść z 120 tys. do 200 tys. zł limit przychodów uprawniający mikroprzedsiębiorców do niższego ZUS. Nad ustawą ma pracować zespół do spraw mikro i małych przedsiębiorstw klubu Centrum, którego pierwsze posiedzenie zapowiedziano na 8 października. Ulga dla najmniejszych firm jest potrzebna, lecz przedsiębiorcy potrzebują przede wszystkim stabilnych reguł, prostych rozliczeń i końca podatkowej huśtawki.
„Pierwszy kapitał” za pieniądze podatników
Najbardziej nośną obietnicą jest program „Pierwszy kapitał” dla osób do 30. roku życia. Według przedstawionej propozycji młody człowiek, który odłoży 20 tys. zł rocznie, otrzyma 5 tys. zł premii od państwa. Po czterech latach miałby dysponować 120 tys. zł na mieszkanie albo pierwszą firmę. Oznacza to 80 tys. zł własnych oszczędności i 20 tys. zł dopłat publicznych.
Pomysł nagradza systematyczne oszczędzanie, co jest rozsądniejsze niż premiowanie konsumpcji. Nie wolno jednak udawać, że państwo tworzy te pieniądze z niczego. Premię sfinansują podatnicy. W przedstawionych założeniach zabrakło odpowiedzi o łączny koszt programu, limity dochodowe, zasady wypłaty oraz zabezpieczenia przed obchodzeniem reguł. Jest też pytanie podstawowe: ilu młodych Polaków, przy kosztach mieszkania i utrzymania rodziny, może co roku odłożyć 20 tys. zł?
Polityka dla młodych nie może kończyć się na dopłacie dostępnej głównie dla tych, którzy już mają wysoką zdolność oszczędzania. Polska potrzebuje tańszego i prostszego budownictwa, większej podaży mieszkań, pewności prawa oraz warunków do zakładania rodzin. Bonus może być dodatkiem. Nie zastąpi usunięcia barier, które podnoszą ceny i wypychają młodych z własności.
Praca seniorów bez PIT i limit kadencji
Kolejna propozycja dotyczy pracujących emerytów. Osoby zarabiające do 5 tys. zł miesięcznie miałyby zostać zwolnione z PIT niezależnie od pobieranego świadczenia. Zachęcanie seniorów do dalszej aktywności zawodowej jest racjonalne, zwłaszcza przy napięciach demograficznych. Także tutaj potrzebne są jednak wyliczenia wpływu na finanse publiczne i jasne zasady, a nie sam atrakcyjny komunikat.
Manifest wykracza poza gospodarkę. Rafał Kasprzyk zapowiedział wpisanie do konstytucji limitu trzech kolejnych kadencji posłów i senatorów. Dwanaście lat ma, według ugrupowania, wystarczyć na zdobycie doświadczenia i przeprowadzenie projektów. Pomysł może ograniczać polityczne zabetonowanie, ale równocześnie odbiera wyborcom prawo ponownego wskazania skutecznego przedstawiciela. Mechaniczne limity nie zastąpią odpowiedzialności przed narodem.
Barbara Oliwiecka zaproponowała ponadto weto zawieszające na 30 dni, a przy bardziej złożonych ustawach na 60 dni. Parlament ponownie zajmowałby się ustawą zakwestionowaną przez prezydenta, lecz partia nie rozstrzygnęła nawet, jakiej większości wymagałoby jej podtrzymanie. Tak poważnej zmiany ustrojowej nie wolno przedstawiać jako luźnego szkicu. Prezydenckie weto jest elementem równowagi władz, a nie przeszkodą, którą należy obchodzić dla wygody aktualnej większości.
Nowe centrum, stare pytanie o wiarygodność
Unia Centrum powstała w lipcu z połączenia Unii Europejskich Demokratów i środowiska skupionego wokół stowarzyszenia Centrum Polska. Jest politycznym zapleczem klubu parlamentarnego Centrum, utworzonego po rozłamie w Polsce 2050. Ten proces wpisuje się w opisywaną przez nas wcześniej rządową układankę i dekompozycję Polski 2050.
Paulina Hennig-Kloska zbudowała manifest „Człowiek w Centrum” na pięciu filarach: gospodarce, jakości życia, infrastrukturze, środowisku i energii oraz sprawnym państwie. Partia zapowiedziała również starania o wejście do europejskiej rodziny liberałów ALDE. To ważny znak politycznego kierunku formacji, która deklaruje przywiązanie do przedsiębiorczości, a zarazem proponuje nowe dopłaty i mocno akcentuje politykę klimatyczną. Spór o koszty zielonej polityki już dziś pokazuje, że same hasła o transformacji nie wystarczą. Rachunek zawsze trafia do obywatela albo firmy.
Polacy mają prawo oczekiwać niższych i prostszych podatków, wsparcia pracy oraz warunków do gromadzenia własnego kapitału. Nie potrzebują kolejnej listy obietnic bez rachunku. Unia Centrum przedstawiła kilka propozycji wartych rozmowy, lecz dopiero projekty ustaw, źródła finansowania i ocena skutków pokażą, czy to program dla pracujących Polaków, czy kosztowna oferta wyborcza opakowana w język umiarkowanego centrum.
Źródło: Money.pl
Źródło: Money.pl
Czytaj też

Kosiniak-Kamysz broni wsparcia Ukrainy. Trafna racja, zbyt szeroki zarzut
Władysław Kosiniak-Kamysz 18 września w Sejmie przekonywał, że ukraińska obrona przeciwlotnicza zatrzymuje rosyjskie drony przed p…

Włochy: śledztwo wokół certyfikatów dla migrantów. Lewica broni lekarzy
Prokuratura w Rawennie bada podejrzenie wystawiania fałszywych zaświadczeń, które miały blokować kierowanie nielegalnych migrantów…

MSZ nadal milczy po niewpuszczeniu pracownika IPN na Ukrainę
Dr Michał Siekierka, pracownik IPN, 30 sierpnia nie został wpuszczony na Ukrainę, gdy jechał na pogrzeb 55 polskich ofiar zbrodni…

USA ostrzegają: dostawy broni opóźnione nawet o pięć lat
Stany Zjednoczone ostrzegły sojuszników, że na część dostaw broni i systemów obrony powietrznej mogą czekać nawet pięć lat, wynika…
