niedziela, 20 września 2026 Imieniny: Filipiny, Eustachego·Święto: niedziela NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Trump szuka układu z Rosją. Dla Polski to ryzyko, nie pokój – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Trump szuka układu z Rosją. Dla Polski to ryzyko, nie pokój

Redakcja Dziennika Narodowego · 20.09.2026 · 3 min czytania

Justyna Gotkowska z OSW ostrzegła w rozmowie opublikowanej 19 września 2026 roku, że dążenie administracji Donalda Trumpa do szybkiego układu z Rosją kosztem Donbasu nie przyniesie trwałego pokoju. Może natomiast ośmielić Kreml do silniejszych ataków na Ukrainę i wschodnią flankę NATO. Dla Polski oznacza to większe ryzyko militarne i presję na własne bezpieczeństwo.

Waszyngton chce szybko pokazać sukces

Część administracji Donalda Trumpa nadal wierzy, że z Moskwą można zawrzeć porozumienie oparte na politycznym i gospodarczym interesie. Jak mówiła w programie "Bez Doktryny" dr Justyna Gotkowska, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, ceną takiego układu miałoby być oddanie Rosji ukraińskich terytoriów, w tym Donbasu. Wirtualna Polska opublikowała rozmowę 19 września.

Presja na Biały Dom ma źródła także w polityce wewnętrznej USA. Gotkowska wskazała na droższe paliwa, krytykę administracji oraz kampanię przed wyborami połówkowymi do Kongresu. W tej sytuacji szybki sukces zagraniczny staje się dla Trumpa politycznie cenny. Problem w tym, że kalendarz wyborczy Stanów Zjednoczonych nie może wyznaczać warunków bezpieczeństwa państw położonych na wschodniej flance NATO.

Oficjalne stanowisko Białego Domu pokazuje również drugi kierunek amerykańskiej polityki. W lipcu administracja poparła poprawkę ustawodawczą zwiększającą możliwość nakładania sankcji na Rosję, przedstawiając je jako narzędzie nacisku na rzecz porozumienia pokojowego. To ważne rozróżnienie. Negocjacje wsparte kosztami nakładanymi na agresora są czymś innym niż ustępstwa terytorialne wymuszone na państwie napadniętym.

Donbas ma znaczenie wojskowe

Kijów odrzuca rozwiązanie, które oznaczałoby zgodę na oddanie Donbasu. Gotkowska podkreśliła, że władze Ukrainy widzą w tym zagrożenie dla stolicy. Rosja dostałaby czas na odbudowę sił, a jej wojska mogłyby w przyszłości rozpocząć nową ofensywę z dogodniejszych pozycji. Rozejm bez twardych gwarancji i skutecznego odstraszania stałby się przerwą operacyjną dla Kremla, a nie końcem rosyjskich ambicji.

Tę ocenę trzeba czytać przez doświadczenie ostatnich lat. Moskwa traktuje ustępstwa jako potwierdzenie, że przemoc przynosi zysk. Rosyjska presja na Polskę już wykracza poza front na Ukrainie: obejmuje działania hybrydowe, naruszenia przestrzeni powietrznej oraz próby zastraszania państw regionu. Każde porozumienie, które nagradza agresję zdobyczą terytorialną, obniża koszt kolejnego ruchu.

Polska zapłaci za błędny pokój

Gotkowska ostrzegła, że polityka szybkiego układu może dać Rosjanom poczucie większej bezkarności i skłonić ich do nasilenia ataków na Ukrainę oraz wschodnią flankę Sojuszu. To nie jest abstrakcyjna obawa. NATO informuje, że rosyjskie naruszenia przestrzeni powietrznej, cyberataki i akty sabotażu rosną pod względem częstotliwości, a Rosję uznaje za najpoważniejsze bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa sojuszników.

Dla Polski rachunek jest prosty. Słaby pokój na Ukrainie przesunąłby rosyjską presję bliżej naszych granic i zmusił Warszawę do jeszcze większych wydatków na wojsko, obronę powietrzną oraz ochronę infrastruktury. Zapewnienia o gotowości NATO do obrony Polski mają znaczenie, lecz nie zwalniają państwa z budowania własnej siły. Sojusz działa wiarygodnie wtedy, gdy państwa frontowe są przygotowane do obrony od pierwszych godzin kryzysu.

Pokój wymaga siły, nie pośpiechu

Trump ma prawo kierować się interesem Stanów Zjednoczonych. Polska ma taki sam obowiązek wobec własnych obywateli. Warszawa powinna jasno mówić Waszyngtonowi, że trwałe porozumienie musi ograniczać zdolność Rosji do ponownej napaści, a nie finansować jej odbudowę i pozostawiać otwartą drogę do kolejnej wojny.

Dyplomacja jest potrzebna, bo każda wojna kiedyś kończy się rozmowami. Pokój kupiony cudzym terytorium i bez realnych zabezpieczeń byłby jednak rachunkiem wystawionym później Polsce oraz całemu regionowi. Polską racją stanu jest utrzymanie silnego NATO, własnych zdolności obronnych i takiego układu sił, w którym Kreml bardziej boi się kosztu agresji, niż liczy na zysk z zachodniego pośpiechu.

Źródło: Wirtualna Polska

Źródło: WP Wiadomości

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też