Włochy: śledztwo wokół certyfikatów dla migrantów. Lewica broni lekarzy
Prokuratura w Rawennie bada podejrzenie wystawiania fałszywych zaświadczeń, które miały blokować kierowanie nielegalnych migrantów do włoskich centrów powrotowych. 16 września przeszukano 23 lekarzy, a infektolog Nicola Cocco usłyszał zarzut udziału w związku przestępczym. Sprawa pokaże, czy medyczna ocena nie stała się narzędziem politycznego sabotażu prawa migracyjnego.
Śledztwo wyszło poza Rawennę
Włoska policja, działając na polecenie prokuratury w Rawennie, przeprowadziła 16 września przeszukania dotyczące 23 lekarzy w kilku miastach. Zabezpieczano dokumenty, telefony i komputery. Śledczy sprawdzają, czy zaświadczenia o niezdolności do pobytu w centrach stałego pobytu w celu repatriacji, znanych jako CPR, były sporządzane zgodnie ze stanem zdrowia badanych osób, czy służyły blokowaniu legalnej procedury powrotowej.
Według informacji włoskiej agencji ANSA Nicola Cocco, infektolog związany z Włoskim Towarzystwem Medycyny Migracyjnej, został objęty zarzutem udziału w związku przestępczym mającym tworzyć fałszywe certyfikaty i utrudniać odsyłanie cudzoziemców. Lekarz odrzuca oskarżenia. Twierdzi, że prowadził jawną kampanię na temat szkodliwego wpływu CPR na zdrowie i nikogo nie nakłaniał do fałszowania dokumentacji. Obowiązuje go domniemanie niewinności.
Zaświadczenie lekarskie nie jest manifestem
Prawo do ochrony zdrowia przysługuje każdemu, także osobie przebywającej nielegalnie. Jeśli stan pacjenta rzeczywiście wyklucza umieszczenie go w ośrodku, lekarz ma obowiązek powiedzieć to jasno. Jednak dokument medyczny nie może być przepustką do obchodzenia prawa tylko dlatego, że jego autor sprzeciwia się państwowej polityce migracyjnej.
W aktach sprawy znalazła się rozmowa z czerwca 2024 r., w której Cocco prosił jedną z lekarek o przesyłanie kopii certyfikatów do tworzonego przez siebie zestawienia. ANSA podała również, że sędzia w Rawennie opisał kwestionowane dokumenty jako sporządzane w ramach otwartego sprzeciwu wobec systemu zarządzania nielegalną migracją. To nie przesądza winy, ale daje prokuraturze podstawę do sprawdzenia, czy ocena kliniczna zachowała niezależność od aktywizmu.
Wcześniejszy etap dochodzenia dotyczył 34 podejrzanych zaświadczeń wystawionych w szpitalu w Rawennie przez ośmiu lekarzy. Trzech czasowo odsunięto od wykonywania zawodu, pozostałym ograniczono możliwość wydawania tego rodzaju certyfikatów. Postępowanie się nie zakończyło, a odpowiedzialność poszczególnych osób musi zostać ustalona indywidualnie.
Lewica przenosi spór z akt na ulicę
Partia Demokratyczna w Bolonii przyłączyła się 19 września do demonstracji solidarności z lekarzami. W zgromadzeniu uczestniczyło ponad 300 osób. Politycy i aktywiści podnosili, że ocena zdolności pacjenta do pobytu w CPR nie może być uznawana za przestępstwo, a środowisko medyczne powinno zachować autonomię. Laura Boldrini przedstawiała sprawę jako polityczny atak prawicy na lekarzy.
Ten argument omija sedno. Prokuratura nie bada poglądów na temat CPR ani samego prawa lekarza do wydania negatywnej opinii. Bada prawdziwość konkretnych dokumentów i możliwą koordynację działań. Kto chce likwidacji centrów, może prowadzić kampanię, głosować za zmianą ustawy i przekonywać obywateli. Nie może jednak zastępować decyzji państwa diagnozą napisaną pod z góry przyjęty cel.
Spór wpisuje się w szerszą walkę włoskiej lewicy z narzędziami kontroli migracji. Wcześniej opisywaliśmy polityczne manewry wokół centrów repatriacyjnych oraz spór o włoskie stanowisko wobec reguł dublińskich. W obu przypadkach stawką pozostaje zdolność demokratycznego państwa do wykonywania własnego prawa.
Włoska lekcja dla Polski
Dla Polski sprawa z Rawenny jest ostrzeżeniem. Państwo, które nie potrafi wykonać prawomocnej decyzji powrotowej, traci kontrolę nad polityką migracyjną. Zarazem procedura musi chronić życie i zdrowie cudzoziemca. Te obowiązki da się pogodzić pod jednym warunkiem: lekarz ocenia stan pacjenta, sąd kontroluje legalność, a politycy odpowiadają przed wyborcami za przepisy.
Lewicowy aktywizm nie może otrzymać przywileju stawania ponad prawem pod osłoną zawodowego autorytetu. Jeśli certyfikaty były rzetelne, śledztwo powinno to wykazać i oczyścić lekarzy z podejrzeń. Jeśli dokumenty fałszowano z pobudek ideologicznych, konsekwencje muszą być stanowcze. Bez tej granicy państwowa polityka migracyjna staje się fikcją, a koszty chaosu ponoszą zwykli obywatele.
Źródło: Libero Quotidiano, ANSA, Rai News
Źródło: liberoquotidiano
Czytaj też

Unia Centrum obiecuje trzy progi PIT i 5 tys. zł dla młodych
Unia Centrum Pauliny Hennig-Kloski przedstawiła 20 września w Warszawie trzy stawki PIT: 12, 22 i 32 proc., dopłatę 5 tys. zł rocz…

USA ostrzegają: dostawy broni opóźnione nawet o pięć lat
Stany Zjednoczone ostrzegły sojuszników, że na część dostaw broni i systemów obrony powietrznej mogą czekać nawet pięć lat, wynika…

BBN ostrzega: jesienią i zimą Rosja może nasilić wojnę na Ukrainie
Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ostrzegło 19 września, że jesienią i zimą Rosja prawdopodobnie nasili działania wojskowe przeciwko…

„Prawo śniegu” uderzy we własność. Stok nawet bez zgody górali
Grupa 12 senatorów złożyła 10 czerwca projekt „prawa śniegu”, który pozwoli gminie ograniczyć prawo właściciela gruntu nawet na 30…
