wtorek, 14 lipca 2026 Imieniny: Kamila, Bonawentury·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Afera w Szpitalu Południowym. Sondaż: co ósmy Polak o niej nie słyszałAreszt po włamaniu do Akademii Sztuki Wojennej. Kryminał czy rozpoznanie?Holiszów, 5 maja 1945. Jak Brygada Świętokrzyska ocaliła tysiąc kobietUkraińskie drony nad Moskwą. Rosja mówi o ofiarach śmiertelnychRybnik: 22-letni Ukrainiec propagował nazizm. Deportacja i ośmioletni zakaz wjazduOrganizował przerzut ludzi z Białorusi. Straż Graniczna wydaliła go z PolskiWyższy wiek emerytalny dla bezdzietnych kobiet. Propozycja, której nie broni nawet koalicjaSybiha jedzie do Warszawy. Rozmowa z Sikorskim w cieniu wojny i historiiPutin grozi Ukrainie coraz silniejszymi uderzeniami. Tłem ukraińskie drony w głębi RosjiDrugi turnus weteranów II wojny. Młodzi przyszli podziękować bohateromAfera w Szpitalu Południowym. Sondaż: co ósmy Polak o niej nie słyszałAreszt po włamaniu do Akademii Sztuki Wojennej. Kryminał czy rozpoznanie?Holiszów, 5 maja 1945. Jak Brygada Świętokrzyska ocaliła tysiąc kobietUkraińskie drony nad Moskwą. Rosja mówi o ofiarach śmiertelnychRybnik: 22-letni Ukrainiec propagował nazizm. Deportacja i ośmioletni zakaz wjazduOrganizował przerzut ludzi z Białorusi. Straż Graniczna wydaliła go z PolskiWyższy wiek emerytalny dla bezdzietnych kobiet. Propozycja, której nie broni nawet koalicjaSybiha jedzie do Warszawy. Rozmowa z Sikorskim w cieniu wojny i historiiPutin grozi Ukrainie coraz silniejszymi uderzeniami. Tłem ukraińskie drony w głębi RosjiDrugi turnus weteranów II wojny. Młodzi przyszli podziękować bohaterom
Ukraińskie drony nad Moskwą. Rosja mówi o ofiarach śmiertelnych – ilustracja
Świat

Ukraińskie drony nad Moskwą. Rosja mówi o ofiarach śmiertelnych

Redakcja Dziennika Narodowego · 14.07.2026 · 2 min czytania

Ukraińskie bezzałogowce znów sięgnęły w głąb Rosji. W atakach na obwód moskiewski zginęły co najmniej trzy osoby, a pięć zostało rannych. Rosyjska obrona miała zestrzelić nad rejonem stolicy 81 dronów. To pokazuje, jak daleko od linii frontu toczy się dziś ta wojna.

Uderzenie w rejon stolicy

Jak podał Polsat News, powołując się na rosyjskie władze, nad obwodem moskiewskim strącono 81 bezzałogowych aparatów. Bilans ofiar to co najmniej trzech zabitych i pięcioro rannych. Rosyjska strona nie sprecyzowała, czy zginęli cywile, czy osoby związane z wojskiem. Sama liczba przechwyconych maszyn mówi o rozmachu operacji. Kilkadziesiąt dronów w jednym nalocie to nie pojedyncze ukłucie, lecz zaplanowane, nasycone uderzenie w zaplecze przeciwnika.

Moskwa leży setki kilometrów od linii styczności wojsk. To, że drony docierają nad sam rejon stolicy, jest dla Kremla kłopotem militarnym i wizerunkowym zarazem. Rosyjska propaganda od początku inwazji sprzedaje obraz wojny toczonej gdzieś daleko, poza codziennością zwykłych obywateli. Naloty na obwód moskiewski ten obraz rozbijają.

Pożar w Kraju Stawropolskim

Ukraińskie drony uderzyły także w strefę przemysłową w Kraju Stawropolskim na południu Rosji. Doszło tam do pożaru zbiorników z paliwem. Cel nie jest przypadkowy. Ukraina od miesięcy konsekwentnie bierze na muszkę rosyjską infrastrukturę paliwową i energetyczną, od rafinerii po składy. Płonący magazyn paliwa to strata, którą trudno szybko odtworzyć, a jego zniszczenie odbija się na logistyce dużo dalej niż sam obwód, w którym leży.

Logika jest prosta. Armia bez paliwa staje. Uderzenia w magazyny i przerób ropy godzą w to, co napędza rosyjską machinę wojenną, a przy okazji w budżet finansujący front. To wojna na wyczerpanie zaplecza, prowadzona tanim, masowo produkowanym sprzętem przeciwko drogiej i trudnej do odtworzenia infrastrukturze.

Wojna wraca do agresora

Przez pierwszy rok pełnoskalowej inwazji to Rosja dyktowała, gdzie spadają rakiety. Dziś coraz częściej stroną, która sięga w głąb terytorium przeciwnika, jest Ukraina. Zmiana jest znacząca. Państwo napadnięte pokazuje, że potrafi przenieść koszt wojny tam, skąd ją wywołano.

Dla Polski nie jest to odległy epizod. Słabnące zaplecze rosyjskiej armii i rosnące koszty agresji leżą w polskiej racji stanu, bo to na wschodniej flance NATO najmocniej odczulibyśmy skutki rosyjskiego zwycięstwa. Każdy taki nalot przypomina zarazem, że pełnowymiarowa wojna toczy się kilkaset kilometrów od naszej granicy i że jej dynamika bezpośrednio dotyka bezpieczeństwa regionu.

Ofiary śmiertelne, nawet po stronie agresora, są realną ceną tej wojny. Jak długo Kreml jest w stanie udawać przed własnym społeczeństwem, że wojna go nie dotyczy?

Źródło: Polsat News

DN
Redakcja Dziennika Narodowego

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego.

Czytaj też