niedziela, 20 września 2026 Imieniny: Filipiny, Eustachego·Święto: niedziela NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
„Die Welt”: Polska ostrzega Europę przed planami Putina – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

„Die Welt”: Polska ostrzega Europę przed planami Putina

Redakcja Dziennika Narodowego · 20.09.2026 · 4 min czytania

Niemiecki dziennik „Die Welt” 19 września 2026 roku ocenił, że Polska konkretnie ostrzega Europę przed planowaną przez Rosję eskalacją wojny hybrydowej, podczas gdy Niemcy zachowują powściągliwość. Alarm dotyczy możliwych uderzeń dronami i rakietami w państwa wspierające Ukrainę. Dla Polski oznacza to pilną potrzebę odstraszania, obrony powietrznej i wiarygodnych sojuszy.

Niemiecki dziennik dostrzega zmianę

Warszawski korespondent „Die Welt” Philipp Fritz opisał polskie ostrzeżenia jako wyraźniejsze i bardziej konkretne niż wcześniej. Niemiecka gazeta zestawiła twardy ton Warszawy z ostrożnością Berlina. To znaczące, bo przez długi czas państwa zachodniej Europy słuchały polskich ocen Rosji z dystansem. Teraz alarm płynący z Polski przedostaje się do głównego nurtu niemieckiej debaty.

Bezpośrednim punktem odniesienia było wystąpienie Donalda Tuska w Sejmie z 17 września. Premier przekazał, że według ocen wywiadów Rosja planuje hybrydowe uderzenia dronami i rakietami w państwa pomagające Ukrainie, w tym Polskę. Jak wynika z oficjalnego stenogramu posiedzenia Sejmu, ostrzeżenie dotyczy realnego ryzyka wtargnięcia pocisków lub bezzałogowców nad terytorium jednego albo kilku państw wschodniej flanki NATO.

„Die Welt” przypomniał też słowa premiera z rocznicy sowieckiej napaści na Polskę 17 września 1939 roku. Tusk wskazał, że Polska nie jest dziś osamotniona, ponieważ należy do NATO i Unii Europejskiej. Sojusze mają jednak wartość wtedy, gdy stoi za nimi zdolność do działania. Sam podpis pod traktatem nie zatrzyma drona ani rakiety.

Testowanie NATO pod pozorem przypadku

Najgroźniejszy element rosyjskiego planu ma polegać na utrzymywaniu niejasności. Potencjalne uderzenie zostałoby przedstawione przez Moskwę jako przypadek, błąd techniczny lub niezamierzone zboczenie z kursu. Taka narracja ma osłabić wolę wspólnej reakcji i wywołać spór, czy doszło już do agresji wymagającej odpowiedzi.

To metoda dobrze dopasowana do wojny hybrydowej. Kreml nie musi od razu podejmować otwartego starcia z całym Sojuszem. Może sprawdzać procedury, odporność infrastruktury i gotowość polityczną państw członkowskich. Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego uznaje napaść na jednego sojusznika za napaść na wszystkich, lecz skuteczność tej zasady zależy od szybkiej oceny sytuacji i rzeczywistej woli obrony.

Polska zna cenę zwłoki. Dlatego wcześniejszy alarm Donalda Tuska o realnym zagrożeniu wojną trzeba czytać jako wezwanie do przygotowania państwa, a nie jako zabieg retoryczny. Odporne przejścia graniczne, zapasy, obrona powietrzna i sprawne dowodzenie są równie ważne jak dyplomatyczne deklaracje.

Polska stawia na odstraszanie

Według relacji „Die Welt” Warszawa sygnalizuje, że potrafi odpowiedzieć na zagrożenie także własnymi siłami. Niemiecki dziennik zwrócił uwagę na rozbudowę polskiej armii, zakupy uzbrojenia w Stanach Zjednoczonych oraz bliskie relacje z Waszyngtonem. W tym ujęciu polska stanowczość nie służy eskalacji. Jej celem jest przekonanie Moskwy, że prowokacja będzie kosztowna.

Gazeta odnotowała również bardziej zdecydowany ton polskiej dyplomacji. Radosław Sikorski mówił na konferencji na Ukrainie o przewadze powietrznej, jaką państwa NATO mogłyby uzyskać nad Rosją. Taki język kontrastuje z niemiecką powściągliwością. Berlin powinien zrozumieć prostą rzecz: ostrożność, która zachęca agresora do kolejnych prób, przestaje być odpowiedzialnością. Staje się ryzykiem przerzucanym na państwa frontowe.

Polska musi jednocześnie unikać drugiej skrajności. Sojusze nie mogą zastępować własnego potencjału, a pomoc dla Ukrainy powinna być podporządkowana polskiemu interesowi i zdolnościom obronnym. Rozmowy w Kijowie o współpracy obronnej mają sens wtedy, gdy wzmacniają bezpieczeństwo naszego terytorium i nie uszczuplają krytycznych zapasów Wojska Polskiego.

Stawką jest bezpieczeństwo Polaków

Dla obywatela ten spór nie jest abstrakcyjną debatą ekspertów. Chodzi o ochronę polskich miast, sieci energetycznych, kolei, lotnisk i przejść granicznych. Chodzi też o to, czy państwo potrafi rozpoznać prowokację, przekazać ludziom wiarygodną informację i odpowiedzieć, zanim przeciwnik narzuci własną wersję wydarzeń.

Fakt, że niemiecka prasa zaczyna traktować polskie ostrzeżenia poważnie, jest potrzebnym sygnałem. Nie wystarczy jednak uznanie racji Warszawy po latach błędnych kalkulacji. Europa potrzebuje twardej obrony, a Polska musi zachować swobodę działania i zdolność samodzielnego odstraszania. Kreml bada słabość i wykorzystuje niezdecydowanie. Naszym obowiązkiem jest sprawić, by nie opłacało mu się sprawdzać polskiej odporności.

Źródła: WP Wiadomości, Deutsche Welle, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Źródło: WP Wiadomości

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też