Panteon pod Kijowem dla Bandery i Szuchewycza? Ukraina znów gloryfikuje sprawców rzezi wołyńskiej
Ukraina zapowiada budowę panteonu bohaterów narodowych pod Kijowem. Wśród upamiętnionych mają znaleźć się Stepan Bandera i Roman Szuchewycz, przywódcy OUN i UPA, których polska historiografia oraz Sejm RP wiążą z ludobójstwem na Wołyniu. Dla Warszawy to nie wewnętrzna sprawa Kijowa, lecz kolejny test prawdy o wspólnej, tragicznej przeszłości.
Kim byli Bandera i Szuchewycz
Stepan Bandera (1909-1959) stał na czele frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, znanej jako OUN-B. Roman Szuchewycz (1907-1950) dowodził Ukraińską Powstańczą Armią, zbrojnym ramieniem tego środowiska. To właśnie oddziały UPA, wspierane przez bojówki OUN, przeprowadziły w latach 1943-1945 czystkę etniczną na polskiej ludności Wołynia i Małopolski Wschodniej.
W ukraińskiej pamięci państwowej obaj funkcjonują dziś jako bohaterowie walki o niepodległość. Patronują ulicom, stawia się im pomniki, ich wizerunki pojawiają się na oficjalnych uroczystościach. Właśnie ta gloryfikacja jest źródłem sporu, który wraca przy każdej takiej inicjatywie jak panteon pod Kijowem.
Rzeź wołyńska, zbrodnia uznana za ludobójstwo
Punktem, którego z polskiej perspektywy nie da się pominąć, jest rzeź wołyńska. Jej symbolem stała się krwawa niedziela 11 lipca 1943 roku, gdy w jednym dniu zaatakowano kilkadziesiąt polskich miejscowości naraz. Szacunki historyków mówią o około 100 tysiącach polskich ofiar, w większości cywilów: kobiet, dzieci i starców, mordowanych z okrucieństwem, które do dziś porusza kolejne pokolenia.
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 2016 roku uznał te wydarzenia za ludobójstwo i ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej. To nie jest publicystyczna ocena, lecz stanowisko polskiego parlamentu, zgodne z ustaleniami Instytutu Pamięci Narodowej.
Historyk: bohaterowie nie budują reputacji na ludobójstwie
Sprawę komentuje prof. Mirosław Szumiło z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Historyk wskazuje, że działacze OUN-UPA odpowiedzialni za zbrodnie na Polakach nie mogą być uznawani za bohaterów, a ukraińska polityka historyczna konsekwentnie pomija albo relatywizuje te fakty.
Tu leży sedno problemu. Ukraina ma pełne prawo szukać własnych symboli niepodległości, zwłaszcza w trakcie wojny z Rosją. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy na te symbole wybiera się ludzi, których formacje wymordowały dziesiątki tysięcy Polaków. Pamięć o ofiarach nie znosi takiego sąsiedztwa.
Sojusz tak, fałszowanie pamięci nie
Polska pozostaje sojusznikiem Ukrainy wobec rosyjskiej agresji i nikt rozsądny nie kwestionuje wagi tego wsparcia. Sojusz nie oznacza jednak milczenia w sprawie Wołynia. Prawdziwe pojednanie buduje się na prawdzie, nie na jej omijaniu, a stawianie pomników sprawcom ludobójstwa oddala ten cel zamiast go przybliżać.
Panteon pod Kijowem jest na razie zapowiedzią, nie faktem. Warto jednak pytać już teraz, czy budowany z myślą o przyszłych pokoleniach ukraiński panteon pamięci naprawdę pomieści postaci, których cień pada na tysiące polskich grobów bez nazwisk.
Źródło: Prawy.pl
Czytaj też

Zorganizowana siatka nielegalnej migracji. Straż Graniczna zatrzymała 20-latka
Funkcjonariusze Straży Granicznej z Legnicy zatrzymali 20-letniego obywatela Ukrainy. Według służby mężczyzna miał należeć do międ…

Rybnik: 22-letni Ukrainiec propagował nazizm. Deportacja i ośmioletni zakaz wjazdu
Policja w Rybniku zatrzymała 22-letniego obywatela Ukrainy, który miał umieszczać w przestrzeni publicznej nazistowskie napisy i s…

Afera Szpitala Południowego. Tusk stawia termin, krzesła w rządzie stoją pewnie
Donald Tusk zareagował na aferę wokół warszawskiego Szpitala Południowego. Na konferencji prasowej premier dał minister zdrowia i…

Zmarł samotnie w szpitalnej łazience. Kanał Zero ujawnił wstrząsające taśmy z prosektorium
Kanał Zero ujawnił nagrania z prosektorium Warszawskiego Szpitala Południowego: pacjent zmarł bez obserwacji, sekcja bez prokuratu…

