środa, 23 września 2026 Imieniny: Tekli, Bogusława·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
275 tys. zaginionych w wojnie Rosji z Ukrainą. Co miesiąc 10 tys. spraw – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

275 tys. zaginionych w wojnie Rosji z Ukrainą. Co miesiąc 10 tys. spraw

Redakcja Dziennika Narodowego · 22.09.2026 · 3 min czytania

Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża podał 21 września 2026 r., że 275 tys. osób pozostaje zaginionych w związku z wojną Rosji z Ukrainą, a co miesiąc przybywa około 10 tys. nowych spraw. Za każdą liczbą stoi rodzina pozbawiona informacji, czy jej bliski żyje, jest ranny albo przebywa w niewoli.

Dziesięć tysięcy nowych spraw w ciągu miesiąca

Prezes Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża Mirjana Spoljaric przedstawiła te dane podczas wydarzenia towarzyszącego 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. W oficjalnym wystąpieniu z 21 września wskazała, że między Rosją a Ukrainą rejestrowanych jest około 10 tys. kolejnych osób zaginionych miesięcznie. Obecny bilans wynosi 275 tys.

To liczba obejmująca osoby zgłoszone jako zaginione w związku z konfliktem po obu stronach. Nie przesądza, ile z nich zginęło, trafiło do niewoli, zostało ewakuowanych bez możliwości kontaktu albo żyje pod zmienionymi danymi. Właśnie dlatego nie wolno zamieniać tego bilansu w statystykę poległych. Status osoby zaginionej oznacza przede wszystkim brak potwierdzonej informacji o jej losie.

Rodziny skazane na brak odpowiedzi

Wojna odbiera życie i zdrowie, ale potrafi też zawiesić rodzinę między nadzieją a żałobą. Bez wiarygodnego potwierdzenia losu bliskiego trudno przeprowadzić sprawy urzędowe, uzyskać należne świadczenia czy podjąć decyzje dotyczące dzieci i majątku. Najcięższa pozostaje jednak codzienna niepewność. Telefon może przynieść wiadomość, lecz może również milczeć przez kolejne miesiące.

Część poszukiwań dotyczy żołnierzy i cywilów, którzy mogą znajdować się w miejscach internowania lub niewoli. Już wcześniej opisywaliśmy, jak wielka może być skala rosyjskiej niewoli i jak ograniczony pozostaje dostęp do zatrzymanych. Bez pełnych list, wymiany danych i dostępu niezależnych organizacji rodziny nadal będą żyły bez pewności, a identyfikacja ludzi będzie postępować zbyt wolno.

Prawo do wiedzy nie zależy od strony frontu

Obowiązek wyjaśnienia losu zaginionych wynika z prawa humanitarnego i dotyczy obu stron. Nie może być narzędziem propagandy ani kartą przetargową. Państwa prowadzące wojnę mają obowiązek rejestrować zatrzymanych, przekazywać informacje o zmarłych i umożliwiać identyfikację szczątków. Każde zatajenie danych pogłębia krzywdę rodzin.

Punktem wyjścia pozostaje sprawca pełnoskalowej wojny: Rosja 24 lutego 2022 r. uderzyła na Ukrainę i rozszerzyła konflikt trwający od 2014 r. Odpowiedzialność za rozpoczęcie agresji nie znosi jednak potrzeby ustalenia losu każdego człowieka, niezależnie od munduru i obywatelstwa. Godność ofiar nie ma narodowych wyjątków.

Skala zaginięć pokazuje również, że codzienne komunikaty o stratach przedstawiają tylko część rzeczywistości. Doniesienia o dziesiątkach tysięcy zabitych i rannych miesięcznie opisują koszt walk, ale nie obejmują całej grupy ludzi, których losu nadal nie ustalono. Brak odpowiedzi sam staje się długotrwałą raną społeczną.

Polska musi patrzeć na wojnę trzeźwo

Dla Polski ta tragedia nie jest odległą statystyką. Wojna toczy się za naszą granicą, a jej skutki dotyczą bezpieczeństwa wschodniej flanki, ruchu ludności oraz rodzin mieszkających dziś także w naszym kraju. Polski interes wymaga obrony przed rosyjskim imperializmem, wsparcia dla mechanizmów identyfikacji oraz twardego egzekwowania prawa wojennego.

Realizm narodowy nie polega na obojętności. Polega na widzeniu pełnej ceny wojny i na odrzuceniu wygodnych złudzeń. Dopóki setki tysięcy rodzin nie znają losu swoich bliskich, dopóty nie można mówić o zamknięciu rachunku tej wojny. Najpierw trzeba przywrócić ludziom nazwiska, los i należną im pamięć.

Źródła: Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża, Interia Wydarzenia

Źródło: Interia Wydarzenia

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też