sobota, 3 października 2026 Imieniny: Teresy, Gerarda·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Ukrainki boją się mówić po ukraińsku. Hejt służy rosyjskiej grze – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Ukrainki boją się mówić po ukraińsku. Hejt służy rosyjskiej grze

Redakcja Dziennika Narodowego · 03.10.2026 · 3 min czytania

Ukrainki mieszkające w Polsce ograniczają aktywność w mediach społecznościowych i unikają ojczystego języka w autobusach oraz metrze z obawy przed hejtem. PAP opisała problem 3 października 2026 r. W Polsce ochroną czasową objęto 993 tys. obywateli Ukrainy, a kobiety stanowią 61 proc. tej grupy. Stawką jest bezpieczeństwo ludzi i odporność Polski na rosyjską dezinformację.

Język, który zaczyna budzić lęk

Relacje zebrane przez Polską Agencję Prasową pokazują konkretną zmianę zachowania. Galina, która przyjechała do Polski po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny, stara się nie rozmawiać po ukraińsku w autobusie. Inna rozmówczyni przyciemnia ekran telefonu w metrze, aby pasażerowie nie widzieli ukraińskich stron. Fotografka mieszkająca w Polsce od siedmiu lat rzadziej komentuje wpisy w internecie, bo obawia się ataków wymierzonych w nią z powodu pochodzenia.

Nie wolno z takich świadectw wyprowadzać oskarżenia wobec całego polskiego społeczeństwa. Tetiana Mojsejewa, psychoterapeutka prowadząca warsztaty w Ukraińskim Domu w Warszawie, zaznaczyła w rozmowie z PAP, że wrogo nastawiona jest mała grupa, a większość Polaków wspiera Ukrainę i dobre stosunki polsko-ukraińskie. Istnieją jednak zdarzenia, których bagatelizować nie można. We wrześniu opisywaliśmy reakcję Polaka na obelgi kierowane wobec Ukrainek po lądowaniu w Warszawie.

Stereotyp zamiast faktu

Prof. Agnieszka Demczuk z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej wskazała, że wizerunek uchodźczyni zmieniał się od ofiary wojny do osoby przedstawianej jako obciążenie lub zagrożenie. Według ekspertki mechanizm opiera się na generalizacji. Powtarzane są między innymi fałszywe opowieści o Ukrainkach rzekomo odbierających Polkom mężów oraz o życiu wyłącznie na koszt polskiego podatnika.

Dane pokazują skalę obecności kobiet w migracji wojennej, lecz nie potwierdzają zbiorowych oskarżeń. Raport Narodowego Banku Polskiego z 2023 r. wskazywał, że kobiety stanowiły 78 proc. dorosłych uchodźców wojennych. Z kolei Urząd do Spraw Cudzoziemców podał w lutym 2025 r., że ochroną czasową objętych było 993 tys. obywateli Ukrainy. Kobiety stanowiły około 61 proc. tej grupy, a co druga zarejestrowana osoba była dzieckiem.

Te liczby opisują strukturę migracji, nie charakter ludzi. Uczciwa debata może i powinna obejmować koszty świadczeń, dostęp do usług publicznych, bezpieczeństwo oraz obowiązki przyjezdnych. Każda złotówka z budżetu wymaga kontroli. Państwo ma prawo stawiać warunki. Podmienianie rachunku kosztów na poniżanie kobiety w autobusie nie służy jednak polskiemu interesowi.

Rosja korzysta z polskich podziałów

Małgorzata Kopka-Piątek z Instytutu Spraw Publicznych oceniła, że dezinformacja wymierzona w Ukrainki ma osłabiać społeczną solidarność i wiarygodność aktywistek. Prof. Demczuk zwróciła uwagę na rosyjskich oraz krajowych prorosyjskich propagandystów, którzy wykorzystują stereotypy i półprawdy. Rosyjskie podbijanie antyukraińskich emocji w Polsce jest częścią szerszej walki informacyjnej. Jej celem jest skłócenie społeczeństw, które mają wspólny interes w powstrzymaniu imperialnej polityki Moskwy.

Polacy nie muszą rezygnować z własnych racji, by odrzucić tę manipulację. Polska ma obowiązek twardo domagać się prawdy o rzezi wołyńskiej, ekshumacji ofiar, wzajemności w relacjach i rozsądnych zasad pomocy. Kreml próbuje wykorzystywać także pamięć o Wołyniu do rozbijania relacji Warszawy z Kijowem. Odpowiedzią nie może być przemilczanie historii. Muszą nią być fakty, konsekwencja i odrzucenie zbiorowej odpowiedzialności.

Polski interes wymaga dyscypliny

Hejt wobec osoby mówiącej po ukraińsku jest moralnie zły i politycznie krótkowzroczny. Uderza w godność człowieka, psuje porządek publiczny i dostarcza propagandzie Moskwy gotowych obrazów do wykorzystania przeciw Polsce. Państwo powinno reagować na groźby oraz przemoc zgodnie z prawem, bez przywilejów i bez taryfy ulgowej dla kogokolwiek.

Dojrzały naród potrafi jednocześnie bronić własnej pamięci i zachować sprawiedliwość wobec konkretnego człowieka. Spór z władzami na Ukrainie nie daje prawa do poniżania Ukrainki w polskim autobusie. Twarda polityka narodowa zaczyna się od panowania nad emocjami, bo cudza propaganda najłatwiej kieruje tymi, którzy pozwalają sobie odebrać rozum.

Źródło: PAP za Bankier.pl

Źródło: Bankier.pl

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też