Putin zamyka drogę Jabłoku. Kreml boi się nawet słabego sprzeciwu
Rosyjski Sąd Najwyższy 10 sierpnia wykluczył liberalne Jabłoko z wyborów do Dumy Państwowej zaplanowanych na 18-20 września. Powodem były zarzuty partii Rodina, w tym naruszenia kampanijne i finansowanie z zagranicy. Niemiecka prasa odczytuje decyzję jasno: Władimir Putin boi się nawet legalnej, słabej opozycji.
Sąd zdjął Jabłoko z wyborów
Rosyjski Sąd Najwyższy 10 sierpnia uwzględnił pozew partii Rodina i anulował rejestrację federalnej listy kandydatów Jabłoka w wyborach do Dumy Państwowej. Wybory mają się odbyć 18-20 września. Jabłoko zapowiedziało odwołanie, ale w rosyjskich realiach politycznych sama procedura ma znaczenie mniejsze niż sygnał wysłany przez Kreml.
Rodina zarzucała liberalnej partii naruszenia kampanijne, problemy z materiałami wyborczymi, a także finansowanie z zagranicy. Według relacji Euronews i rosyjskich mediów w tle pojawiły się również oskarżenia o ekstremizm, łączone przez stronę pozywającą z pokojowym przesłaniem Jabłoka. To pokazuje logikę systemu Putina: nawet apel o zakończenie wojny na Ukrainie może zostać potraktowany jak zagrożenie polityczne.
Liberalna partia, realny strach Kremla
Dziennik Narodowy nie ma powodu, by robić z Jabłoka ideowy wzór dla polskiej prawicy. To partia liberalna, z zupełnie innym językiem politycznym i inną tradycją niż narodowy realizm. Ale fakt pozostaje faktem: w Rosji nawet tak ograniczona, legalna i kontrolowana opozycja okazała się dla władzy zbyt ryzykowna.
Deutsche Welle, omawiając komentarz Silke Bigalke z "Süddeutsche Zeitung", wskazała, że Kreml nie toleruje nawet małej iskry opozycji. To trafna diagnoza. System, który naprawdę czuje poparcie społeczne, nie musi bać się partii o skromnym zapleczu. System Putina boi się nie dlatego, że Jabłoko mogłoby jutro przejąć władzę. Boi się, bo wojna zaczyna ciążyć także zwykłym Rosjanom.
Wybory pod kontrolą
Rosyjskie wybory od dawna nie są wolną konkurencją programów. Są rytuałem potwierdzania władzy. Jedna Rosja ma utrzymywać dominację, lojalna opozycja ma tworzyć dekorację pluralizmu, a prawdziwy sprzeciw ma zostać wypchnięty do więzień, na emigrację albo poza kartę wyborczą.
Ten sam schemat widać także poza granicami Federacji Rosyjskiej. Kreml organizuje rosyjskie "wybory" na okupowanych terenach, licząc, że przemoc i propaganda stworzą pozór normalności. W samej Rosji robi to samo subtelniej: sąd, pozew, zarzuty formalne, decyzja administracyjna. Efekt jest polityczny. Obywatel ma dostać kartę do głosowania, ale bez realnego wyboru.
Pokój jako zakazane hasło
Najbardziej znamienne jest to, że Jabłoko było wskazywane przez zachodnie media jako jedyna zarejestrowana partia z otwartym antywojennym przekazem. Associated Press pisała, że rosyjski sąd usunął z wyborów partię sprzeciwiającą się działaniom Kremla na Ukrainie. W państwie Putina samo pytanie o koszt wojny staje się aktem podejrzanym.
Dla Polski to ważna informacja. Rosja nie jest normalnym państwem prowadzącym twardą politykę mocarstwową, z którym wystarczy podpisać jeden kompromis i wrócić do handlu jak dawniej. To reżim, który dławi własne społeczeństwo, eksportuje przemoc i traktuje wybory jako element wojny psychologicznej. Kto w Warszawie marzy o łatwym resetowaniu relacji z Moskwą, powinien patrzeć na sprawę Jabłoka jak na zimny prysznic.
Lekcja dla polskiego realizmu
Polski interes narodowy wymaga trzeźwego spojrzenia. Nie każde pęknięcie w rosyjskim systemie oznacza szybki upadek Kremla. Nie każda rosyjska opozycja jest przyjacielem Polski. Ale każde ujawnienie strachu władzy ma znaczenie, bo pokazuje, gdzie reżim czuje nacisk.
Putin pilnuje frontu, propagandy, armii i gospodarki. Pilnuje też Rosjan za granicą, co widać w narzędziach nacisku na emigrację i majątek, o których pisaliśmy przy okazji decyzji Kremla, gdy Putin odcina emigrantów od majątku i konsulatów. Państwo, które boi się własnych obywateli, bywa groźniejsze na zewnątrz, bo agresja zagraniczna pomaga mu przykryć strach wewnętrzny.
Dlatego Polska musi wspierać twardą politykę wobec Rosji: sankcje, bezpieczeństwo granic, odporność energetyczną, kontrwywiad i siłę wojskową. Bez złudzeń. Kreml nie boi się moralnych apeli. Boi się kosztów, presji i utraty kontroli. A skoro boi się nawet Jabłoka, to znaczy, że rosyjska fasada jednomyślności jest słabsza, niż chciałaby pokazać propaganda.
Źródło: Deutsche Welle, "Süddeutsche Zeitung", Interfax, Euronews, Associated Press, WP Wiadomości.
Źródło: WP Wiadomości
Czytaj też

Freedom24 otwiera dostęp do GPW. Polski kapitał zyskuje nowy kanał
Freedom24 udostępnił klientom wybrane akcje i fundusze ETF notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Spółka ogłosił…

Tusk ostrzega przed Rosją. Ataki są coraz bliżej polskiej granicy
Premier Donald Tusk ostrzegł we wtorek 29 września, że najbliższe tygodnie i miesiące będą dla Polski wymagające. Powodem są coraz…

Rosja nasila prowokacje. Tusk ostrzega przed wymagającymi miesiącami
Donald Tusk ocenił we wtorek 29 września, że Polaków czekają wymagające tygodnie i miesiące z powodu coraz bardziej agresywnych dz…

Ponad 600 litrów nielegalnego alkoholu przejęto w Koszalinie
29 września zachodniopomorska KAS poinformowała o przejęciu w Koszalinie ponad 600 litrów nielegalnego alkoholu wartego prawie 60…
