Eksplozja 4 km od polskiej granicy. Myśliwce poderwane
Odrzutowy dron spadł lub został zniszczony 17 września około 4 km od polskiej granicy, w rejonie ukraińskiego Jagodzina koło Dorohuska. Premier Donald Tusk mówił o masywnej eksplozji i prawdopodobnym ataku na stację paliw. Polska poderwała myśliwce, alert objął dwa województwa, lecz przestrzeń RP nie została naruszona.
Dron zatrzymany kilka kilometrów od Polski
Do zdarzenia doszło w czwartek 17 września podczas rosyjskiego ataku na cele w zachodniej części Ukrainy. Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Jacek Goryszewski przekazał, że odrzutowy bezzałogowiec najprawdopodobniej spadł albo został zniszczony około 4 km po ukraińskiej stronie granicy. Maszyna szybko zbliżała się do Polski, dlatego poderwano myśliwce w celu zabezpieczenia naszej przestrzeni powietrznej.
Premier Donald Tusk powiedział, że w pobliżu ukraińskiego Jagodzina koło Dorohuska prawdopodobnie zaatakowano stację paliw. Opisał eksplozję jako bardzo masywną. W dostępnych komunikatach dotyczących tego zdarzenia nie podano informacji o ofiarach. Wojsko zakończyło działania lotnicze o godz. 12.46 i poinformowało, że nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej.
Alert dla Lubelszczyzny i Podkarpacia
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało 17 września alert do odbiorców w województwach lubelskim i podkarpackim. Komunikat ostrzegał przed zagrożeniem atakiem z powietrza, nakazywał znalezienie bezpiecznego miejsca i stosowanie się do poleceń służb. W części miejscowości uruchomiono syreny alarmowe.
To nie był abstrakcyjny alarm. Dron z napędem odrzutowym znalazł się kilka kilometrów od terytorium NATO, a polskie lotnictwo musiało przejść do działania. Brak naruszenia granicy jest najważniejszą informacją uspokajającą, ale nie unieważnia zagrożenia. Rosja prowadzi wojnę tuż obok Polski, a kolejne uderzenia dochodzą do pasa granicznego.
Kolejny atak w rejonie Dorohuska
Cztery dni wcześniej rosyjski atak przy Dorohusku uszkodził ciężarówkę po stronie ukraińskiej. Wtedy miejsce uderzenia dzieliło od przejścia granicznego około 800 metrów. Uszkodzona została również lokomotywa pociągu relacji Kijów-Warszawa. Zdarzenia z 13 i 17 września były odrębne, lecz oba pokazały, jak blisko polskiej infrastruktury docierają rosyjskie bezzałogowce.
Mieszkańcy pogranicza mają prawo oczekiwać jasnych i szybkich komunikatów. Potrzebują także miejsc schronienia, sprawnych syren oraz wiedzy, co zrobić po otrzymaniu alertu. Brak schronów w Dorohusku nie jest problemem wizerunkowym samorządu czy rządu. To luka w ochronie ludności w gminie leżącej przy wojennej granicy.
Obrona granicy musi działać stale
W wystąpieniu sejmowym premier poinformował, że system obrony przeciwlotniczej rozwinięto na sześciu przejściach granicznych. W Dorohusku, Zosinie, Budomierzu, Korczowej, Medyce i Krościenku mają powstawać schrony. Rząd zwiększył też aktywność F-16, śmigłowców Mi-17 i Black Hawk oraz przygotował zespoły inżynieryjne do naprawy infrastruktury.
Te działania są konieczne, lecz oceniać je trzeba po gotowości w terenie. Każdy kolejny alarm kosztuje paliwo, czas służb i poczucie bezpieczeństwa mieszkańców. Polska musi utrzymywać rozpoznanie, obronę powietrzną i ochronę ludności bez przerw. Wojna trwa na Ukrainie, ale jej odgłosy i ryzyko są już bezpośrednim doświadczeniem polskiego pogranicza.
Źródło: Polskie Radio Lublin; Rządowe Centrum Bezpieczeństwa; stenogram Sejmu
Źródło: Polskie Radio Lublin
Czytaj też

Saryusz-Wolski ostrzega przed Europejską Radą Bezpieczeństwa
Jacek Saryusz-Wolski 17 września ocenił, że zapowiedziana przez Ursulę von der Leyen Europejska Rada Bezpieczeństwa wykracza poza…

Marek Jakubiak chce 50-kilometrowej strefy przy granicy. Ostrzega przed wojną
Marek Jakubiak 20 września zaproponował 50-kilometrową strefę zakazu lotów przy wschodniej granicy Polski oraz społeczny system os…

Akt oskarżenia za kradzież Lexusa rodziny Tuska. Grozi do 10 lat
Prokuratura w sierpniu skierowała do Sądu Rejonowego w Elblągu akt oskarżenia przeciwko Łukaszowi W. i Stefanowi N. w sprawie krad…

Ceuta: policja użyła pałek i gumowych kul podczas przenoszenia migrantów
W piątek policja w Ceucie użyła pałek i wystrzeliła w powietrze gumowe kule podczas przenoszenia migrantów z plaż do tymczasowych…
