czwartek, 1 października 2026 Imieniny: Teresy, Remigiusza·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Brazylia alarmuje przed ingerencją USA i Rosji w wybory prezydenckie – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Brazylia alarmuje przed ingerencją USA i Rosji w wybory prezydenckie

Redakcja Dziennika Narodowego · 01.10.2026 · 4 min czytania

Brazylijski wywiad ABIN przekazał delegacji Francji i Niemiec, że USA i Rosja ingerują przed niedzielnymi wyborami prezydenckimi. Spotkanie odbyło się w Brasílii 9-11 września. Szczegóły zarzutów wobec Rosji nie zostały ujawnione, a stawką jest wiarygodność głosowania i prawo Brazylijczyków do samodzielnego wyboru władz.

ABIN wskazuje dwa mocarstwa

Francusko-niemiecka delegacja przyjechała do stolicy Brazylii w dniach 9-11 września jako część misji Unii Europejskiej. Według dokumentów i relacji uczestników, do których dotarł Reuters, przedstawiciele brazylijskiej agencji wywiadowczej ABIN poinformowali gości o ingerencji Stanów Zjednoczonych i Rosji przed wyborami. To poważne oskarżenie, lecz na obecnym etapie pozostaje ono oceną służb opisaną przez agencję prasową, a nie publicznie przedstawionym zbiorem dowodów.

W przypadku USA brazylijscy urzędnicy mieli mówić o działaniach rozciągających się od używania procedur prawnych jako narzędzia walki politycznej po ingerencję prowadzoną jawnie. Nie przedstawili natomiast szczegółów dotyczących aktywności Rosji. Departament Stanu wcześniej zaprzeczał próbom wpływania na brazylijskie wybory, a ambasada Rosji i ABIN nie odpowiedziały Reutersowi na prośby o komentarz.

Wybory w cieniu presji zewnętrznej

Pierwsza tura wyborów ma się odbyć w niedzielę. O urząd walczą lewicowy prezydent Luiz Inácio Lula da Silva oraz prawicowy senator Flávio Bolsonaro. Rywalizacja jest wyrównana, a temat obcych wpływów stał się częścią kampanii. Lula twierdził wcześniej, że ostrzegł prezydenta USA Donalda Trumpa przed mieszaniem się do brazylijskiego głosowania.

Otwarte poparcie zagranicznego przywódcy dla kandydata bliskiego mu ideowo nie musi samo w sobie oznaczać tajnej operacji. Granica zostaje przekroczona wtedy, gdy obce państwo używa nacisku gospodarczego, aparatu dyplomatycznego, służb lub operacji informacyjnych, aby wypaczyć decyzję wyborców. Suwerenność nie może zależeć od tego, czy nacisk pochodzi z Waszyngtonu, Moskwy czy innej stolicy.

Reuters przypomniał, że administracja Trumpa w ostatnich miesiącach jawnie wspierała polityków ideowo jej bliskich w Europie i Ameryce Łacińskiej. Agencja wskazała między innymi potencjalny pakiet pomocy dla Argentyny wart 40 mld dolarów przed wyborami parlamentarnymi oraz podróż wiceprezydenta J.D. Vance'a na Węgry, gdzie poparł Viktora Orbána. Te przykłady nie dowodzą automatycznie ingerencji w Brazylii. Pokazują jednak szerszy spór o dopuszczalne granice zagranicznego nacisku.

Europa przygląda się brazylijskiemu testowi

W skład francuskiej części delegacji weszli przedstawiciele Viginum, instytucji zajmującej się wykrywaniem zagranicznej dezinformacji, oraz regulatora mediów Arcom. Stronę niemiecką reprezentowała Federalna Agencja Sieci. Oficjalnym tematem rozmów było wdrażanie unijnego aktu o usługach cyfrowych, który nakłada obowiązki na wielkie platformy internetowe.

Dokument opisany przez Reutersa wskazywał również na przygotowanie skoordynowanych odpowiedzi przed wyborami w 2026 roku. Tu pojawia się druga strona problemu. Obrona procesu wyborczego przed obcymi operacjami jest konieczna, lecz nie może stać się pretekstem do politycznej cenzury i arbitralnego ograniczania legalnej debaty. Państwo ma ścigać włamania, oszustwa i tajne finansowanie, nie kontrolować poglądy obywateli.

Przedstawiciel brazylijskich struktur cyberbezpieczeństwa powiedział Reutersowi, że liczba cyberataków w kraju niemal się podwoiła w porównaniu z 2025 rokiem. Miał też nastąpić wyraźny wzrost włamań i prób wyłudzania danych wymierzonych w urząd prezydenta. Urzędnik wiązał te działania z wyborami, ale wypowiadał się anonimowo, dlatego tej oceny nie wolno przedstawiać jako rozstrzygniętego faktu.

Lekcja suwerenności także dla Polski

Dla Polski sprawa ma znaczenie większe niż sam wynik brazylijskiego głosowania. Pokazuje, że nawet duże państwo może znaleźć się pod presją mocarstw, platform technologicznych i zagranicznych ośrodków wpływu. Odpowiedzią musi być sprawne kontrwywiadowcze państwo, przejrzyste finansowanie polityki i odporna infrastruktura cyfrowa.

Najważniejsza zasada jest prosta: o władzy w Brazylii mają decydować Brazylijczycy. Tak samo o władzy w Polsce muszą decydować Polacy. Sojusze są potrzebne, lecz żaden sojusznik nie otrzymuje prawa do urządzania cudzych wyborów.

Źródło: Reuters za WP Wiadomości

Źródło: WP Wiadomości

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też