Tusk straszy rekordowymi cenami paliw. Rząd znów wnosi podatek
Donald Tusk zapowiedział 15 września ponowne skierowanie do Sejmu podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych i ostrzegł przed rekordowymi cenami na stacjach. Premier zaapelował do prezydenta Karola Nawrockiego o podpis. Dla kierowców stawką jest koszt tankowania, lecz sam podatek nie gwarantuje, że pieniądze wrócą do ich portfeli.
Rząd wraca do Sejmu z podatkiem paliwowym
Donald Tusk przed posiedzeniem Rady Ministrów zapowiedział ponowne złożenie projektu podatku od nadzwyczajnych zysków przedsiębiorstw paliwowych. Ma to być rozwiązanie oparte na wcześniejszej ustawie, lecz z innymi datami obowiązywania. Premier zwrócił się bezpośrednio do Karola Nawrockiego i poprosił prezydenta o podpisanie nowych przepisów.
Szef rządu połączył swój apel z ostrzeżeniem przed wzrostem cen paliw. Wskazał na wojnę na Bliskim Wschodzie i rosyjską agresję na Ukrainę jako czynniki, które mogą wywołać kolejny kryzys surowcowy. Użył przy tym wyjątkowo mocnego sformułowania o cenach, „o jakich nikt nie śni w najgorszych snach”. Taki język podnosi temperaturę sporu, ale nie zastępuje rachunku pokazującego, ile kierowca zapłaci za litr benzyny czy oleju napędowego.
Projekt znalazł się w porządku posiedzenia rządu z 15 września. To potwierdza, że zapowiedź ma formalny ciąg dalszy. Dopiero treść nowej ustawy pokaże jednak daty, podstawę opodatkowania oraz sposób powiązania wpływów z realną obniżką danin na paliwa.
Spór po decyzji Karola Nawrockiego
Poprzednią ustawę Sejm uchwalił 3 lipca 2026 roku. Obejmowała nadzwyczajne zyski osiągnięte od 1 marca do 31 grudnia i nakładała 60-procentową daninę na część marży przekraczającą ustawowy poziom referencyjny. Oficjalny przebieg prac w Sejmie pokazuje, że Karol Nawrocki skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego 24 lipca.
Prezydent nie zawetował zatem projektu w zwykłym trybie, lecz uruchomił kontrolę konstytucyjności. W DN opisywaliśmy już, co zakładała skierowana do TK ustawa. Rząd ma prawo wrócić z poprawionym rozwiązaniem. Nie ma jednak prawa przedstawiać podpisu prezydenta jako technicznej formalności, zanim nie pokaże pełnego tekstu i skutków dla rynku.
Tusk wskazuje na 10 miliardów różnicy
Premier podał, że Orlen osiągnął w pierwszym półroczu 2026 roku prawie 16 mld zł zysku netto, wobec niespełna 6 mld zł rok wcześniej. Różnicę około 10 mld zł nazwał zyskiem nadzwyczajnym. Według Tuska wpływy z podatku miałyby umożliwić obniżenie VAT albo akcyzy, tak aby osłabić wzrost cen na stacjach.
To ważna deklaracja, ale wymaga twardego mechanizmu. Pieniądz pobrany przez państwo od spółki nie trafia automatycznie do kierowcy. Jeśli ustawa nie wymusi równoległej, policzalnej obniżki podatków na dystrybutorze, nowa danina może zasilić budżet, podczas gdy rodziny i firmy nadal będą płaciły wysokie rachunki. Polska gospodarka potrzebuje paliwa do transportu, rolnictwa i produkcji. Każda podwyżka przechodzi później na ceny żywności oraz usług.
Kierowcy pamiętają już powrót 23-procentowej stawki VAT na paliwa od 1 września. Rząd nie może więc mówić wyłącznie o zyskach koncernów. Musi rozliczyć także własną politykę podatkową i jasno pokazać, jaką część ceny litra zabiera państwo.
Portfel Polaka nie może być narzędziem partyjnego sporu
Nadzwyczajny podatek może być uzasadniony w sytuacji, gdy kryzys przynosi koncernom zyski oderwane od inwestycji i wydajności. Musi być jednak czasowy, precyzyjny i odporny na arbitralność. Inaczej powstaje ryzyko, że firmy ograniczą inwestycje albo przerzucą część kosztów na odbiorców.
Równie potrzebna jest jawność. Rząd powinien podać prognozowane wpływy z daniny, skalę obniżki VAT lub akcyzy, termin jej wprowadzenia oraz wyliczenie skutku dla ceny litra paliwa. Bez tych liczb apel do prezydenta pozostaje polityczną presją. Spór Tuska z Nawrockim o paliwa trwa od lipca, a rachunek za przeciąganie liny płaci obywatel.
Polski interes jest prosty: stabilne dostawy, przejrzyste podatki i możliwie niska cena dla rodzin oraz przedsiębiorców. Jeśli gabinet Donalda Tuska ma skuteczny projekt, powinien pokazać go wraz z pełnym rachunkiem. Straszenie rekordem na stacjach nie wystarczy.
Źródło: Money.pl, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.
Źródło: Money.pl
Czytaj też

Ołeh Płotnicki ostro o powrocie Rosji. Chwali stanowisko Polski
Ołeh Płotnicki, lider siatkarskiej reprezentacji Ukrainy, 15 września skrytykował decyzję FIVB o dopuszczeniu Rosji do Ligi Narodó…

Czarnek odbija pytania o Zondacrypto. Sama kontrnarracja już nie wystarczy
Przemysław Czarnek 15 września bronił polityków PiS przed zarzutami związanymi z Zondacrypto, podważał sens opowieści o kupowaniu…

Sąd Najwyższy blokuje Trumpa przed wyborami. Spór o pocztowe karty trwa
Sąd Najwyższy USA 14 września zablokował administracji Donalda Trumpa próbę wprowadzenia przed listopadowymi wyborami połówkowymi…

Ołeh Płotnicki ostro o powrocie Rosji. Polska ma zatrzymać sportową normalizację
Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej dopuściła reprezentacje Rosji do Ligi Narodów 2027, a ukraiński przyjmujący Ołeh Płotnick…
