sobota, 19 września 2026 Imieniny: Januarego, Konstancji·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Tusk sprawdzi energetykę na Ukrainie. Rosyjski atak odsłania stawkę dla Polski – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Tusk sprawdzi energetykę na Ukrainie. Rosyjski atak odsłania stawkę dla Polski

Redakcja Dziennika Narodowego · 19.09.2026 · 3 min czytania

Rosja 17 września ponownie zaatakowała zachodnią Ukrainę w pobliżu polskiej granicy, a Donald Tusk zapowiedział osobistą ocenę stanu infrastruktury energetycznej podczas nocnej podróży. Polskie wojsko poderwało lotnictwo, RCB ostrzegło mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia. Dla Polaków stawką jest odporność sieci, przejść granicznych i obrony powietrznej przed zimą.

Energetyka pozostaje celem Rosji

Donald Tusk przekazał 17 września, że nocą będzie jechał przez Ukrainę i po powrocie przedstawi ocenę stanu tamtejszej infrastruktury energetycznej. Zapowiedź padła po kolejnym rosyjskim uderzeniu na zachodzie kraju, w pobliżu Jagodzina i polskiego Dorohuska. Według premiera celem był prawdopodobnie obiekt paliwowy, a eksplozja miała znaczną siłę.

Rosja od dawna traktuje elektrownie, sieci przesyłowe i zaplecze paliwowe jako narzędzia nacisku na państwo oraz ludność cywilną. Ataki przed zimą mają wywołać niedobory prądu i ciepła, sparaliżować transport, obciążyć administrację oraz zwiększyć presję migracyjną. Tusk przedstawił już scenariusz rosyjskiego nacisku na jesień i zimę.

Alarm po polskiej stronie granicy

Skutki rosyjskich działań nie kończą się na linii granicznej. W czasie ataku Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych uruchomiło polskie i sojusznicze lotnictwo. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzegło mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego o zagrożeniu z powietrza. Po godzinie 13 działania zakończono, a alerty zostały odwołane.

To była konkretna operacja ochronna, nie medialny rytuał. Mieszkańcy wschodniej Polski muszą jednak wiedzieć, jakie procedury obowiązują po otrzymaniu ostrzeżenia i gdzie szukać schronienia. Alarm na Lubelszczyźnie ujawnił, że w Dorohusku nie ma ani jednego schronu. Takich braków nie wolno zasłaniać ogólnymi zapewnieniami o gotowości.

Od raportu do decyzji

Premier zapowiedział raport po powrocie. Dokument powinien odpowiedzieć na pytania istotne dla polskiego bezpieczeństwa: jak Ukraina chroni rozproszone źródła energii, jak szybko naprawia uszkodzenia, jakie rezerwy sprzętu utrzymuje i jak zabezpiecza połączenia transgraniczne. Doświadczenie państwa odpierającego rosyjskie ataki ma dla Polski wartość praktyczną, jeśli zostanie uczciwie przełożone na nasze warunki.

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów podała, że Tusk miał rozmawiać z Wołodymyrem Zełenskim o współdziałaniu w ramach koalicji antybalistycznej. Współpraca obronna może służyć Polsce, lecz jej miarą musi pozostać wzrost zdolności do ochrony naszego nieba, infrastruktury i obywateli. Solidarność z napadniętym sąsiadem nie zwalnia rządu z obowiązku precyzyjnego rozliczenia kosztów, ryzyka i efektów.

Suwerenność energetyczna jest częścią obrony

Polska potrzebuje rozproszonych źródeł wytwarzania, zapasowych transformatorów, zabezpieczonej łączności i ekip zdolnych do szybkiej odbudowy sieci. Potrzebuje też własnych mocy przemysłowych, bo w czasie kryzysu dostawy z zagranicy mogą być opóźnione albo ograniczone. Obrona energetyki zaczyna się więc w krajowych fabrykach, magazynach i centrach sterowania.

Nie wystarczy patrzeć, jak radzi sobie Ukraina. Trzeba wyciągnąć wnioski dla Polski i finansować je przed kryzysem, a nie po pierwszym poważnym uderzeniu. Rosyjski dron eksplodował ostatnio zaledwie kilka kilometrów od naszego terytorium. Odporna energetyka, skuteczny alarm i obrona powietrzna są dziś jednym systemem bezpieczeństwa narodowego. Zaniedbania w którymkolwiek z tych miejsc zapłacą polskie rodziny i przedsiębiorstwa.

Źródła: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Bankier.pl.

Źródło: Bankier.pl

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też