3 kwietnia 2025
Wydarzenia

Sprawa Marine Le Pen i podwójne standardy w Unii Europejskiej: Czy zakaz kandydowania to wyrok polityczny?

Decyzja francuskiego sądu o nałożeniu pięcioletniego zakazu kandydowania na Marine Le Pen – liderkę Zjednoczenia Narodowego (Rassemblement National) – wywołała ogromne kontrowersje nie tylko we Francji, ale i w całej Europie.

Sprawa ta wywołała dyskusję na temat podwójnych standardów w egzekwowaniu przepisów Unii Europejskiej oraz zarzutów o polityczne motywy stojące za tą decyzją. Le Pen została uznana za winną nadużycia środków unijnych, ale według wielu komentatorów i raportów dziennikarskich, podobne działania były powszechną praktyką wśród europosłów – a tylko nieliczni zostali ukarani.

Sąd w Paryżu orzekł, że Marine Le Pen oraz inni członkowie jej partii dopuścili się malwersacji środków unijnych, które zostały przeznaczone na działalność partyjną we Francji, a nie w strukturach Parlamentu Europejskiego. Na tej podstawie nałożono na nią zakaz ubiegania się o jakiekolwiek stanowisko publiczne przez pięć lat – co skutecznie wyklucza ją z udziału w wyborach prezydenckich w 2027 roku, o ile apelacja nie zakończy się wcześniej.

Podstawą oskarżenia było niewłaściwe wykorzystanie funduszy przeznaczonych na funkcjonowanie biura europosła. Każdy członek Parlamentu Europejskiego otrzymuje znaczne środki na zatrudnienie pracowników i prowadzenie działalności w Brukseli i Strasburgu. Le Pen miała – podobnie jak wielu innych – przeznaczyć część tych funduszy na działalność krajową partii.

Raport “Follow the Money”: 139 europosłów naruszyło te same przepisy

Według raportu opublikowanego w 2023 roku przez portal śledczy Follow the Money, między 2019 a 2022 rokiem aż 139 europosłów – czyli około jedna piąta całego Parlamentu Europejskiego – złamało te same przepisy dotyczące wykorzystania funduszy unijnych. Pomimo tego, jak wskazuje „The Times of London”, tylko jedna europosłanka – Eva Kaili – faktycznie stanęła przed wymiarem sprawiedliwości.

Eva Kaili, grecka socjalistka i była wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, znalazła się w centrum tzw. afery Qatar-gate. W ramach tego skandalu politycy lewicowi zostali oskarżeni o przyjmowanie łapówek od Kataru w zamian za lobbing na jego rzecz. Jej przypadek był jednak wyjątkowy – 138 pozostałych europosłów miało jedynie nakaz zwrotu nienależnie wydanych pieniędzy, bez wszczynania postępowań karnych.

Decyzja wobec Le Pen została odebrana przez wielu jako przykład wybiórczego stosowania prawa, szczególnie wobec polityków krytykujących Unię Europejską. Jednym z takich przypadków był Nigel Farage, lider kampanii na rzecz Brexitu, który również był badany w kontekście nadużyć finansowych i został zmuszony do zwrotu około 35 000 funtów. Jednak również w jego przypadku nie doszło do procesu sądowego ani zakazu pełnienia funkcji publicznych.

Były dziennikarz BBC, Michael Crick, w rozmowie na antenie Times Radio, podkreślił, że wykorzystywanie środków unijnych do finansowania krajowej działalności politycznej było od dawna „tajemnicą poliszynela” wśród europosłów.

„Wszyscy to robili, wiedzieli o tym i nie zgłaszali nadużyć, bo sami mogliby zostać oskarżeni. Parlament Europejski nie chciał nagłaśniać sprawy, by nie podkopać zaufania do instytucji europejskich” – mówił Crick.

Dziennikarz zauważył także, że eurosceptycy byli znacznie częściej obiektem dochodzeń niż politycy promujący integrację europejską.

„Jeśli jesteś eurosceptykiem, jesteś bardziej narażony na konsekwencje. System jest niesprawiedliwy” – dodał.

Dla porównania, François Bayrou – premier Francji i lider proeuropejskiej partii MoDem – również był oskarżany o podobne nadużycia. W jego partii również znaleziono przypadki malwersacji funduszy unijnych. Mimo to Bayrou został uniewinniony, a zarzuty wobec niego oddalone. Co więcej, prokuratura domagała się dla niego jedynie trzyletniego zakazu pełnienia funkcji, czyli o dwa lata mniej niż w przypadku Le Pen.

Sąd przyznał Bayrou „korzyść wątpliwości”, mimo że inni członkowie jego partii zostali uznani za winnych. Ten przypadek został odebrany przez wielu jako dowód na to, że wymiar sprawiedliwości działa inaczej wobec polityków związanych z mainstreamem proeuropejskim niż wobec liderów opozycji eurosceptycznej.

Reakcja Le Pen i przyszłość sprawy

Marine Le Pen ostro skrytykowała decyzję sądu, porównując ją do praktyk znanych z reżimów autorytarnych. Jej zdaniem, orzeczenie jest nie tylko niezgodne z zasadą domniemania niewinności – która obowiązuje do czasu zakończenia procesu apelacyjnego – ale również motywowane politycznie.

„To orzeczenie to zamach na praworządność i demokrację” – powiedziała Le Pen, zapowiadając walkę o unieważnienie wyroku w apelacji.

Istnieje możliwość, że postępowanie odwoławcze zakończy się przed wyborami w 2027 roku, ale nie jest to pewne. Francuskie sądy są tradycyjnie lewicujące, co może dodatkowo utrudnić Le Pen walkę o uchylenie wyroku.

Demokracja zagrożona?

Cała sprawa ma znaczenie wykraczające poza granice Francji. Budzi ona pytania o niezależność sądownictwa, równość wobec prawa i rzeczywistą równość szans w europejskiej polityce. Czy demokracja może być zdrowa, jeśli reguły gry są stosowane wybiórczo?

Jeśli oskarżenia wobec Le Pen są prawdziwe, nie ma wątpliwości, że powinna ponieść konsekwencje. Jednak jeśli dziesiątki innych europosłów popełniło te same przewinienia i uniknęło jakiejkolwiek odpowiedzialności, to czy mamy do czynienia z równością wobec prawa – czy raczej z wykorzystaniem prawa jako narzędzia walki politycznej?

Sprawa Le Pen może stać się precedensem – nie tylko prawnym, ale i politycznym. Może też wpłynąć na przebieg przyszłych wyborów prezydenckich we Francji. W końcu Marine Le Pen była, według sondaży, jedną z głównych kandydatek do przejęcia władzy po Emmanuele Macronie. Jej wykluczenie z wyborów może poważnie zmienić układ sił na francuskiej scenie politycznej.

Leave feedback about this

  • Quality
  • Price
  • Service

PROS

+
Add Field

CONS

+
Add Field
Choose Image