środa, 30 września 2026 Imieniny: Wery, Hieronima·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Sośnierz uderza w PiS. Deportacje Ukraińców i problem powagi państwa – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Sośnierz uderza w PiS. Deportacje Ukraińców i problem powagi państwa

Redakcja Dziennika Narodowego · 14.08.2026 · 4 min czytania

Dobromir Sośnierz w czwartek 13 sierpnia w Polsat News skrytykował postulat PiS, by po wyborach w 2027 roku deportować z Polski ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym bez legalnej pracy. Stawką są dwie rzeczy: kontrola migracji i powaga prawa, którego państwo nie może zmieniać pod telewizyjny efekt.

Spór o deportacje ukraińskich mężczyzn

Dobromir Sośnierz odniósł się w czwartek w Polsat News do postulatu PiS, który przedstawił europoseł Tobiasz Bocheński. Chodzi o zapowiedź deportowania z Polski mężczyzn z Ukrainy w wieku poborowym, jeśli nie pracują legalnie. Według relacji Polsat News, propozycja miałaby być jedną z pierwszych decyzji PiS po ewentualnym powrocie do władzy po wyborach w 2027 roku.

Sam kierunek twardszej polityki migracyjnej nie powinien nikogo dziwić. Polska ma prawo kontrolować pobyt cudzoziemców, sprawdzać legalność zatrudnienia, egzekwować przepisy i stawiać interes własnych obywateli wyżej niż wygodę politycznych komunikatów. Problem zaczyna się tam, gdzie państwo najpierw przyznaje określony status pobytowy, a potem chce działać tak, jakby wystarczyła konferencja partyjna.

Sośnierz: państwo nie może być niepoważne

Sośnierz ocenił, że realizacja pomysłu bez zmiany podstaw prawnych ustawiłaby Polskę w roli państwa niepoważnego. To trafia w sedno. Rządowe informacje o zmianach w pomocy dla obywateli Ukrainy wskazują, że osoby z PESEL UKR mogą legalnie przebywać w Polsce do 4 marca 2027 roku. Jeżeli państwo samo stworzyło taki porządek, musi go zmieniać ustawą, a nie hasłem rzuconym pod publiczność.

Polityk Konfederacji uderzył też w selektywność postulatu. Pytał, dlaczego rozwiązanie ma obejmować wyłącznie mężczyzn, a nie wszystkie osoby bez legalnej pracy. Nazwał to kolejną dyskryminacją mężczyzn i zarzucił PiS uleganie feministycznemu odruchowi. Ten fragment brzmi ostro, ale dotyka realnego sporu o równość wobec prawa. Jeżeli kryterium ma być legalność zatrudnienia, to państwo musi jasno powiedzieć, czemu dodatkowo wybiera płeć i wiek poborowy.

Twarda polityka wymaga porządku

Prezes PiS Jarosław Kaczyński tłumaczył wcześniej, że nie chodzi o deportację wszystkich Ukraińców, lecz o tych, którzy nie pracują legalnie i są w wieku poborowym. W tym ujęciu miałaby to być również pomoc dla Ukrainy w mobilizacji. Tyle że polska racja stanu nie może być dopisywana po fakcie do hasła, które bez szczegółów prawnych zostawia więcej pytań niż odpowiedzi.

Polska prawica powinna mówić jasno: koniec z automatyzmem świadczeń, koniec z rozmywaniem granicy między gościem a obywatelem, koniec z obchodzeniem prawa pracy. Ale twardość państwa polega na procedurze, egzekucji i konsekwencji. Nie na tym, że jednego dnia buduje się specjalny system ochrony, a drugiego udaje, że można go przeciąć samą wolą polityczną.

W tle jest też szerszy spór na prawicy. Sośnierz, kojarzony z wolnościowym nurtem Konfederacji, już wcześniej uczestniczył w napięciach wokół tego środowiska, o czym DN pisał przy okazji rozłamu i wyjścia Wolnościowców z Konfederacji. Dziś ta krytyka pokazuje, że konkurencja z PiS o wyborcę prawicy będzie toczyć się nie tylko o kierunek, lecz także o wiarygodność wykonania.

Migracja to sprawa interesu narodowego

W sprawie ukraińskich mężczyzn w Polsce trzeba odrzucić dwie pokusy. Pierwsza to liberalna ślepota, według której każde uszczelnienie zasad jest rzekomo moralnym skandalem. Druga to partyjna łatwizna, która z realnego problemu robi slogan bez policzenia skutków prawnych, gospodarczych i dyplomatycznych.

Kontrola migracji jest obowiązkiem państwa narodowego. Legalna praca, uczciwe podatki, jasne zasady pobytu i brak równoległych przywilejów to minimum, którego Polacy mają prawo oczekiwać. Jeżeli ktoś łamie prawo, państwo musi reagować. Jeżeli ktoś korzysta z legalnego statusu, państwo musi najpierw zmienić prawo, a dopiero potem działać. Inaczej powstaje chaos.

Dlatego spór wywołany przez Sośnierza nie jest poboczną kłótnią o język. To pytanie o standard państwa. Polska potrzebuje polityki migracyjnej twardej, sprawiedliwej i odpornej na presję z zewnątrz. Potrzebuje też prawa, które działa. Bez tego każda mocna zapowiedź kończy się tym samym: efektem na antenie i bezradnością w urzędzie.

Źródło: Polsat News, Do Rzeczy, gov.pl.

Źródło: Do Rzeczy

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też