Rosja zaatakowała na Ukrainie. Polska poderwała lotnictwo i wysłała alerty
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzegło nad ranem 15 września mieszkańców części województw lubelskiego i podkarpackiego, a od około godz. 3 do 4 wojskowe samoloty patrolowały polską przestrzeń powietrzną w związku z rosyjskim atakiem dronowym na cele na zachodniej Ukrainie. Naruszenia granicy nie wykryto, a alert odwołano.
Alert dla dwóch województw
Ostrzeżenie trafiło do mieszkańców 24 powiatów i miast na prawach powiatu w województwie lubelskim oraz 25 w województwie podkarpackim. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało po zakończeniu rosyjskiego ataku, że na terytorium Rzeczypospolitej nie ma zagrożenia. Odbiorcy wiadomości zostali wezwani do dalszego śledzenia oficjalnych komunikatów.
Alert RCB jest narzędziem szybkiego ostrzegania osób znajdujących się na obszarze możliwego zagrożenia. Tym razem objął szeroki pas Lubelszczyzny i Podkarpacia. Państwo zareagowało tam, gdzie geografia wymaga szczególnej czujności. Rosyjskie uderzenia na zachodniej Ukrainie rozgrywają się blisko polskiej granicy, więc nawet brak naruszenia naszej przestrzeni nie zwalnia służb z działania.
Wojskowe samoloty w powietrzu
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych rozpoczęło działania około godz. 3. Wojskowe samoloty patrolowały polską przestrzeń powietrzną, a systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego pozostawały w podwyższonej gotowości. Operację zakończono około godz. 4, gdy ustał rosyjski atak dronowy na cele na zachodniej Ukrainie.
Służby nie stwierdziły naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Po zakończeniu działań systemy wróciły do rutynowej pracy. Wojsko zapewniło zarazem, że stale monitoruje sytuację na Ukrainie i pozostaje gotowe do ochrony polskiego nieba. To ważna deklaracja, lecz jej wartość mierzy się skutecznością rozpoznania, szybkością reakcji i sprawnym obiegiem informacji.
Była to kolejna podobna operacja w ciągu kilku dni. Dwa dni wcześniej rosyjskie drony nad zachodnią Ukrainą również postawiły polską obronę w stan gotowości. Powtarzalność tych zdarzeń pokazuje, że nie są one nadzwyczajnym epizodem, lecz trwałym elementem zagrożenia na wschodniej flance.
Polska potrzebuje stałej czujności
Rosja prowadzi wojnę tuż za granicą Rzeczypospolitej. Każdy większy atak na zachodniej Ukrainie może wymagać natychmiastowego uruchomienia polskich procedur wojskowych i cywilnych. Uderzenia w rejonie polskiej granicy muszą być traktowane z pełną powagą, bez oswajania opinii publicznej z ryzykiem.
Dla Polaków stawka jest prosta: bezpieczeństwo ludzi mieszkających na wschodzie kraju i nienaruszalność polskiego terytorium. Tym razem granica pozostała bezpieczna, a alarm został odwołany. Państwo musi jednak zachować zdolność do równie szybkiej reakcji każdej kolejnej nocy. Rosyjskiej presji nie zatrzyma komunikat. Zatrzymują ją sprawne procedury, gotowe lotnictwo i obrona powietrzna zdolna wykryć zagrożenie, zanim dotrze ono nad polskie domy.
Źródło: Gazeta.pl
Źródło: Gazeta.pl Wiadomości
Czytaj też

Szydło punktuje Konfederację po wpadce w Krakowie. Prawica potrzebuje porządku
Beata Szydło 16 września skrytykowała Konfederację za niezarejestrowanie Bartosza Bocheńczaka w przedterminowych wyborach prezyden…

Salvini chce po wojnie wrócić do rosyjskiego gazu. Moskwa stawia warunki
Wicepremier Włoch Matteo Salvini 14 września w Mediolanie opowiedział się za odbudową relacji z Rosją po zakończeniu wojny na Ukra…

Sakiewicz wskazany jako „pan X”. Obajtek odpowiada w sprawie OTS
We wtorek 15 września WP i TVN24 wskazały Tomasza Sakiewicza jako „pana X”, który według relacji świadka miał obiecywać Przemysław…

21 posłów chce Marszu Niepodległości we Lwowie 11 listopada
Dwudziestu jeden posłów zwróciło się do Donalda Tuska o zorganizowanie 11 listopada polskiego Marszu Niepodległości we Lwowie. Int…
