środa, 23 września 2026 Imieniny: Tekli, Bogusława·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
PGZ stawia na własną łączność satelitarną. Stawką suwerenność informacyjna – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

PGZ stawia na własną łączność satelitarną. Stawką suwerenność informacyjna

Redakcja Dziennika Narodowego · 23.09.2026 · 4 min czytania

Podczas ostatniego dnia MSPO 2026 w Kielcach Polska Grupa Zbrojeniowa przedstawiła kierunek rozwoju: własna łączność satelitarna, integracja rozpoznania z dowodzeniem i odejście od reaktywnego działania. Dla Polski oznacza to szansę na większą kontrolę nad wojskową informacją, szybsze decyzje i rozwój krajowych kompetencji zamiast trwałej zależności od cudzych systemów.

Dane z orbity muszą prowadzić do decyzji

Debata odbyła się na stoisku Polskiej Grupy Zbrojeniowej w ostatnim dniu Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego 2026 w Kielcach. Wzięli w niej udział gen. broni rez. Tomasz Piotrowski, były Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, pierwszy wiceprezes PGZ Arkadiusz Bąk, szef Agencji Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych płk Leszek Paszkowski oraz prezes ICEYE Polska Witold Witkowicz. Rozmowa dotyczyła łączności satelitarnej, rozpoznania i obiegu informacji w Siłach Zbrojnych RP.

Najważniejszy wniosek jest prosty: nowoczesny sprzęt bez spójnego systemu dowodzenia nie daje pełnej przewagi. Płk Paszkowski wskazywał, że kolejnym etapem rozwoju powinna być własna komunikacja satelitarna. Arkadiusz Bąk mówił o potrzebie połączenia rozpoznania z odbiorcami danych w całej armii. Gen. Piotrowski podkreślił zaś, że technologiczny skok musi iść w parze z budową sprawnego systemu podejmowania decyzji.

Stawką jest czas między wykryciem zagrożenia a reakcją. Jeśli dane z satelity utkną w rozproszonych kanałach, nawet drogi sensor nie przełoży się na skuteczne działanie wojska. Polska potrzebuje więc architektury, która łączy rozpoznanie, bezpieczną transmisję i dowodzenie. To jeden organizm, a nie zbiór efektownych zakupów.

Własna łączność satelitarna ma już ramy

Debata nie odbywała się w próżni. 11 września 2026 roku PGZ i ICEYE podpisały list intencyjny dotyczący wspólnych prac nad wojskowym systemem łączności satelitarnej MILSATCOM dla Sił Zbrojnych RP. Według oficjalnego komunikatu ICEYE program ma być realizowany w latach 2026–2030, a pełną zdolność operacyjną zaplanowano na koniec tego okresu. System ma mieć rozproszoną architekturę, szyfrowaną łączność, infrastrukturę naziemną w Polsce i pozostawać pod polską kontrolą.

To nadal etap koncepcji i współpracy, a nie gotowa zdolność. Kierunek jest jednak właściwy. Własny MILSATCOM ogranicza ryzyko, że w chwili kryzysu polskie wojsko zostanie uzależnione od decyzji zagranicznego operatora, dostępu do obcej infrastruktury albo warunków licencyjnych ustalanych poza Polską. Plan PGZ i ICEYE dotyczący polskiego MILSATCOM wymaga teraz twardego dopilnowania udziału krajowych spółek, transferu kompetencji i kontroli nad danymi.

Współpraca ma już praktyczne zaplecze. W maju 2026 roku ICEYE przekazało polskim Siłom Zbrojnym system rozpoznania radarowego MikroSAR. Firma podała, że obejmuje on cztery satelity z radarami SAR, a segment naziemny i mobilną infrastrukturę dostarczyły Wojskowe Zakłady Łączności Nr 1 z Grupy PGZ. Ten przykład pokazuje, że polski przemysł może wejść w kosmiczny łańcuch zdolności, jeśli zamówienie ma jasny cel i prowadzi do samodzielnej obsługi systemu.

PGZ chce zerwać z reaktywnością

Arkadiusz Bąk przyznał podczas debaty, że przez lata słabością Grupy była reaktywność. Według niego w ostatnich dwóch latach podejście zaczęło się zmieniać. Takie rozpoznanie problemu jest potrzebne, lecz państwowego koncernu zbrojeniowego nie rozlicza się z deklaracji. Liczą się terminy, interoperacyjność, prawa do technologii, zdolność serwisowania oraz udział polskich zakładów w produkcji.

PGZ powinna działać jako integrator polskiego systemu obronnego, nie jako pośrednik składający cudze rozwiązania. Partnerstwo z firmą mającą doświadczenie w utrzymywaniu konstelacji satelitarnych może przyspieszyć budowę zdolności, ale interes narodowy wymaga zapisania polskiej kontroli w architekturze programu, umowach i codziennej eksploatacji. Inaczej hasło suwerenności pozostanie marketingiem.

MSPO 2026 pokazało również inne braki polskiej armii, od obrony przed bezzałogowcami po systemy wsparcia. Łączność satelitarna spina wiele z tych zdolności. Bez pewnego przepływu danych wojsko widzi mniej, reaguje wolniej i gorzej wykorzystuje uzbrojenie, za które płacą polscy podatnicy.

Suwerenność mierzy się kontrolą

Dla Polski korzyść ma trzy wymiary: wojskowy, przemysłowy i gospodarczy. Armia otrzymuje odporniejszą łączność, krajowe zakłady zdobywają kompetencje, a rozwiązania mogą zyskać potencjał eksportowy. Warunek jest jeden. Polska musi mieć realny wpływ na system od segmentu kosmicznego po terminal żołnierza.

Odejście od reaktywności oznacza przewidywanie potrzeb przed kryzysem, a nie zakupy pod presją wydarzeń. Jeśli PGZ przełoży kieleckie deklaracje na własne kompetencje, spójną architekturę i terminową realizację, polskie państwo zyska narzędzie służące wolności działania. Jeśli zatrzyma się na listach intencyjnych, zależność pozostanie, tylko pod nową nazwą.

Źródło: Defence24, ICEYE

Źródło: Defence24

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też