czwartek, 1 października 2026 Imieniny: Teresy, Remigiusza·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Pentagon rozwija Grupę Bergeńską. Polska w wąskim gronie NATO – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Pentagon rozwija Grupę Bergeńską. Polska w wąskim gronie NATO

Redakcja Dziennika Narodowego · 01.10.2026 · 4 min czytania

Pentagon przygotowuje w Polsce spotkanie Grupy Bergeńskiej, któremu przewodzi Elbridge Colby. Do rozmów o przyszłości NATO zaproszono Polskę, Niemcy, Holandię, Norwegię, Szwecję i Finlandię, pomijając Francję, Wielką Brytanię oraz państwa bałtyckie. Dla Warszawy to awans do wpływowego grona, ale zarazem test jedności Sojuszu i bezpieczeństwa wschodniej flanki.

Polska przy stole z Amerykanami

Spotkanie zwołuje Elbridge Colby, podsekretarz obrony USA do spraw polityki. Jak podał portal Politico, ma to być grupa robocza zajmująca się przyszłością NATO. Dla Polski samo zaproszenie ma znaczenie. Waszyngton uznaje nasz kraj za państwo zdolne współtworzyć rozwiązania, a nie wyłącznie czekać na decyzje największych stolic.

Colby przeprowadził już dwa spotkania w tym formacie. Uczestniczyli w nich przedstawiciele Polski, Niemiec, Holandii, Norwegii, Szwecji i Finlandii. Pierwsze rozmowy odbyły się w czerwcu w norweskim Bergen, stąd nieformalna nazwa Grupa Bergeńska. Do grona może w przyszłości dołączyć Dania.

To format skupiony na północy Europy i państwach, które mają realne znaczenie dla obrony przed rosyjską presją. Polska wnosi położenie, rosnący potencjał wojskowy i doświadczenie w zabezpieczaniu wschodniej flanki. Rosja sprawdza spójność Zachodu, dlatego zdolność NATO do szybkiej reakcji nie może istnieć wyłącznie w deklaracjach.

Niejasne kryteria doboru państw

Lista nieobecnych budzi jednak uzasadnione pytania. Zaproszenia nie otrzymały Francja i Wielka Brytania, czyli europejskie mocarstwa atomowe dysponujące znaczącymi siłami zbrojnymi. Pominięto też Litwę, Łotwę i Estonię. Te państwa leżą bezpośrednio na najbardziej narażonym odcinku Sojuszu i od lat traktują rosyjskie zagrożenie poważniej niż wielu zachodnich partnerów.

Według Politico dyplomaci z państw zaproszonych i pominiętych nie znają jasnych kryteriów doboru uczestników. Pentagon odmówił komentarza, a Biały Dom nie odpowiedział portalowi. Przedstawiciel jednego z krajów uczestniczących zapewniał, że mały format nie jest alternatywą dla NATO. Wypracowane pomysły mają później trafić pod obrady wszystkich członków Sojuszu.

Mniejsze grupy w NATO nie są niczym nowym. Pozwalają szybciej uzgodnić działania państw o zbliżonych interesach i możliwościach. Problem zaczyna się wtedy, gdy roboczy format zmienia się w stały podział na sojuszników pierwszej i drugiej kategorii, bez przejrzystych zasad i bez głosu państw bezpośrednio zagrożonych.

Waszyngton żąda zdolności, nie deklaracji

Colby tłumaczył po czerwcowym spotkaniu, że uczestnicy zostali dobrani ze względu na tempo zwiększania nakładów obronnych, posiadany potencjał i gotowość do konkretnych działań. Jego celem ma być silniejsze NATO, w którym europejscy członkowie biorą większą odpowiedzialność za konwencjonalną obronę kontynentu. Ten kierunek jest zgodny z polskim interesem, o ile nie oznacza stopniowego wycofania amerykańskiego zaangażowania.

Europa zbyt długo korzystała z amerykańskiej osłony, równocześnie odkładając własne inwestycje wojskowe. Polska nie powinna finansować bezpieczeństwa kontynentu po to, by oszczędniejsze stolice nadal zasłaniały się wspólnymi komunikatami. Wymaganie realnych zdolności jest uczciwe. Selekcja prowadzona bez jasnych reguł może jednak osłabić wzajemne zaufanie, na którym opiera się artykuł 5.

Polski interes wymaga dwóch torów

Warszawa powinna wykorzystać dostęp do Grupy Bergeńskiej do trzech celów: utrzymania wojskowej obecności USA, wzmocnienia obrony wschodniej flanki oraz rozwoju własnego przemysłu obronnego. Głos przy stole jest cenny wtedy, gdy przekłada się na siły, logistykę i plany działania. Rozmowy polskiego dowództwa z NATO pokazują, że krajowe projekty obronne muszą być połączone z systemem sojuszniczym.

Polska powinna zarazem upominać się o ścisłą współpracę z państwami bałtyckimi oraz utrzymywać praktyczne więzi z Francją i Wielką Brytanią. Nasze bezpieczeństwo nie może zależeć od jednego formatu ani od chwilowej hierarchii sympatii w Waszyngtonie. Sojusz działa wtedy, gdy wymagania są twarde, odpowiedzialność wspólna, a kryteria czytelne. Grupa Bergeńska może stać się sprawnym narzędziem odnowy NATO. Nie wolno dopuścić, by stała się zalążkiem jego trwałego rozwarstwienia.

Źródło: Politico, Wirtualna Polska.

Źródło: WP Wiadomości

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też