Ceny paliw: Tusk naciska na Nawrockiego. Polacy płacą za polityczny klincz
Premier Donald Tusk naciska na prezydenta Karola Nawrockiego, by podpisał ustawę o 60-procentowym podatku od nadzwyczajnych zysków paliwowych, która ma przynieść około 4 mld zł. Pod koniec września benzyna kosztowała niemal 8 zł, a olej napędowy często ponad 9 zł za litr. Rząd i Pałac Prezydencki przerzucają odpowiedzialność, a rachunek już płacą polskie rodziny i firmy.
Rząd chce 60 procent od nadzwyczajnej marży
Spór dotyczy dwóch różnych sposobów ograniczenia cen przy dystrybutorach. Rządowa ustawa obejmuje producentów paliw oraz firmy sprowadzające je z zagranicy. Za punkt odniesienia przyjmuje marże z 2025 roku, powiększone o 20 procent. Od nadwyżki ponad ten poziom państwo ma pobrać 60-procentowy podatek.
Ministerstwo Finansów szacuje wpływy na około 4 mld zł. Pieniądze mają pokryć koszt kolejnych działań osłonowych, w tym obniżek VAT i akcyzy. Pierwsza zaliczka byłaby płatna w listopadzie i obejmowałaby okres od marca do października 2026 roku. Właśnie tu zaczyna się zasadniczy spór prawny. Danina ma objąć dochody uzyskane przed wejściem ustawy w życie.
Pierwszą ustawę Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Rząd wrócił z projektem opartym na tym samym mechanizmie. Prezydent podnosi zarzut działania prawa wstecz, a Donald Tusk odpowiada, że bez podpisu głowy państwa nie uruchomi kolejnej odsłony programu CPN. Premier próbuje więc przenieść polityczny koszt drożyzny na Pałac Prezydencki. Odpowiedzialność za politykę gospodarczą państwa nadal spoczywa jednak przede wszystkim na rządzie.
Pałac Prezydencki proponuje limity marż
Karol Nawrocki przedstawił projekt „Paliwo Kosztuje Normalnie”. Zakłada on zwolnienie detalicznej sprzedaży paliw z podatku od sprzedaży detalicznej do 31 marca 2027 roku, przywrócenie ministrowi finansów możliwości czasowego obniżania akcyzy oraz wprowadzenie maksymalnych marż: rafineryjnej, importowej i hurtowej.
Projekt opublikowany przez Kancelarię Prezydenta daje Radzie Ministrów możliwość uruchomienia limitów, gdy średnia cena ropy Brent z 14 dni wzrośnie co najmniej o 20 procent wobec analogicznego okresu poprzedniego roku. Ograniczenie mogłoby obowiązywać przez miesiąc i być przedłużane, maksymalnie do 12 miesięcy. Przed decyzją rząd miałby zasięgnąć opinii URE i UOKiK.
Ten mechanizm uderza bezpośrednio w wysokie marże, lecz ma słaby punkt. Jeśli ropa pozostaje bardzo droga, ale jej roczna dynamika nie przekracza ustawowego progu, rząd nie dostaje narzędzia do interwencji. Administracyjne ograniczanie marż wymaga też ostrożności, aby importerzy nadal mieli ekonomiczny powód do dostarczania paliwa do Polski. Bezpieczeństwo dostaw jest równie ważne jak cena.
Tarcze działały krótko, drożyzna została
W marcu rząd obniżył VAT na paliwa z 23 do 8 procent i sprowadził akcyzę do poziomu dopuszczanego przez prawo unijne. Według zapowiedzi KPRM pakiet miał obniżyć cenę litra o około 1,20 zł. Ochrona wygasła z początkiem lipca. W sierpniu program wrócił tylko na dwa tygodnie, od 17 do 31 sierpnia, z deklarowaną obniżką od około 90 groszy do ponad złotówki na litrze.
Tak nie prowadzi się przewidywalnej polityki energetycznej. Kierowca, przewoźnik i przedsiębiorca nie mogą układać budżetu według doraźnych konferencji prasowych. Rząd już wcześniej próbował obarczyć prezydenta odpowiedzialnością za ceny paliw, choć ma do dyspozycji aparat skarbowy, większość sejmową i inicjatywę budżetową. Pałac Prezydencki także musi wykazać, że jego projekt zadziała przy długotrwałej drożyźnie, a nie wyłącznie przy gwałtownym skoku notowań.
Paliwo podnosi ceny całej gospodarki
Cena na pylonie stacji to dopiero początek rachunku. Droższy olej napędowy podnosi koszty przewozu żywności, materiałów budowlanych i towarów przemysłowych. Uderza w rolników, małe firmy oraz mieszkańców miejscowości, gdzie samochód jest koniecznością. Każdy litr po 9 zł wraca do Polaków w cenie zakupów i usług.
Źródłem obecnego skoku są zakłócenia dostaw ropy związane z wojną na Bliskim Wschodzie. Państwo nie kontroluje światowych notowań, ale kontroluje podatki, reguły rynku i działalność spółek z udziałem Skarbu Państwa. Musi używać tych narzędzi w sposób przejrzysty. Podatek nie może być jedynie zasileniem budżetu, a limit marż nie może zagrozić dostawom.
Interes Polaków ponad partyjnym widowiskiem
Oba ośrodki władzy przedstawiają rozwiązania, które wymagają poprawek i uczciwego rachunku skutków. Rząd powinien usunąć poważną wątpliwość dotyczącą działania podatku wstecz i prawnie zagwarantować przeznaczenie wpływów na obniżenie kosztu paliwa. Prezydent powinien dopracować próg uruchamiający limity oraz wykazać ich wpływ na import i budżet.
Polacy nie potrzebują kolejnej wymiany oskarżeń między Donaldem Tuskiem a Karolem Nawrockim. Potrzebują trwałych reguł, niższych obciążeń i kontroli nad nadzwyczajnymi marżami bez rozbijania bezpieczeństwa paliwowego. Tu rozstrzyga się realna wolność gospodarcza: czy rodzina może dojechać do pracy, a polska firma dostarczyć towar bez przerzucania kolejnych kosztów na klienta.
Źródło: WP Wiadomości, Ministerstwo Finansów, Kancelaria Prezydenta RP, Sejm RP.
Źródło: WP Wiadomości
Czytaj też

Gen. Wiktor Nazarow: Rosja wybrała Polskę do eskalacji. Są dwa powody
Gen. Wiktor Nazarow ocenił 30 września, że Rosja wybrała Polskę do testowania i nasilania prowokacji z dwóch powodów: przez nasz k…

UE zaostrza zasady powrotów migrantów. Kary finansowe i mniej świadczeń
Rada Unii Europejskiej 1 października 2026 roku ostatecznie przyjęła przepisy wobec osób bez prawa pobytu. Za odmowę współpracy pa…

15-latek szukał informacji o zamachu. Sąd zdecydował o izolacji
Stołeczna policja poinformowała 1 października 2026 roku, że 15-letni obywatel Ukrainy wyszukiwał w internecie informacje o zamach…

Ukraiński Korpus Weteranów w Warszawie. PiS żąda kontroli państwa
Ukraiński Korpus Weteranów ogłosił 19 września w Warszawie otwarcie swojego pierwszego ośrodka w Europie. Placówka deklaruje pomoc…
