„Tarcza Wschód” to Narodowy Program Odstraszania i Obrony zaplanowany na lata 2024–2028. Został opracowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej w odpowiedzi na rosyjską agresję na Ukrainę. Jak czytamy na dedykowanej mu stronie MON, projekt opiera się na doświadczeniach tej wojny, ale jego charakter jest wyłącznie defensywny i pokojowy – celem jest odstraszanie potencjalnych przeciwników, ochrona granic Polski oraz zwiększenie bezpieczeństwa żołnierzy i ludności cywilnej.
Program ma także wymiar społeczny – buduje odporność państwa nie tylko przez inwestycje w infrastrukturę, ale też przez zaangażowanie różnych instytucji i obywateli. MON podkreśla, że „Tarcza Wschód” nie jest projektem antymigracyjnym. Skupia się na ograniczaniu mobilności potencjalnego agresora i zabezpieczaniu kraju przed atakiem.
Za realizację programu odpowiadają przede wszystkim Siły Zbrojne RP, zwłaszcza wojska inżynieryjne. W projekt zaangażowane są również inne ministerstwa, wojewodowie, Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych i inne instytucje. Inwestycje w ramach programu będą prowadzone głównie na terenach należących do Skarbu Państwa i samorządów. Gdzie to możliwe, wykonawcami będą polskie firmy. Część infrastruktury, jak drogi i mosty, będzie służyć również lokalnym społecznościom.„Tarcza Wschód” obejmuje budowę umocnień i przeszkód terenowych wzdłuż wschodniej i północnej granicy Polski – w województwach: pomorskim, warmińsko-mazurskim, podlaskim, lubelskim i podkarpackim. To kluczowy element transformacji i modernizacji Sił Zbrojnych RP.
I to tyle, jeśli chodzi o oficjalne informacje rządu i urzędów państwowych…..
Bezpieczne granice, a nie betonowe iluzje. Co naprawdę wzmocni obronę Polski?
W obliczu rosnącego napięcia geopolitycznego i realnego zagrożenia ze strony Rosji, Polska stoi przed kluczowym pytaniem: jak skutecznie zabezpieczyć swoje granice? Czy powinniśmy już teraz inwestować w betonowe fortyfikacje, czy najpierw zbudować realną zdolność do kontroli i ochrony granic? Głos w tej sprawie zabrał podpułkownik rezerwy Tomasz Lisiecki, specjalista od militariów, który nie ma wątpliwości: najpierw szczelna granica, dopiero potem inżynieryjne inwestycje.
“Pierwszym zadaniem, jakie musimy zrobić, to ochronić naszą granicę – powietrzną, morską i lądową. Dopiero wtedy możemy myśleć o rozbudowie umocnień ‘– mówi Lisiecki w rozmowie z Onetem. “Wylewanie betonu w bagno da niewiele w sytuacji, kiedy nie mamy ściśle strzeżonej granicy”
Według niego obecny stan nie pozwala na budowanie skutecznej warstwy obronnej, skoro podstawowy element, czyli fizyczna kontrola granicy, wciąż kuleje.
Postuluje on powołanie Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP) – stałej, profesjonalnej formacji wspierającej Straż Graniczną. Miałaby ona liczyć nawet 30 tys. żołnierzy, stacjonujących na stałe na wschodniej granicy kraju.
“Nie musimy mieć żołnierza przy żołnierzu, ale muszą być posterunki. I to formacja na stałe, nie doraźna” “– zaznacza.
Lisiecki nie odrzuca całkowicie pomysłu budowy fortyfikacji, ale mocno go warunkuje.
“Budowanie umocnień w sytuacji, gdy mamy nieszczelne granice, nie ma sensu” – ripostuje, odnosząc się do rządowego projektu „Tarcza Wschód”.
Zamiast betonu, rekomenduje inwestycje w systemy monitoringu: aerostaty, systemy dronowe i satelitarne.
– To da nam oczy na granicy – tłumaczy.
Nie chodzi tylko o patrzenie, ale i reakcję. Bez jednostek zdolnych do działania, sama obserwacja nie wystarczy.
Lisiecki zgadza się, że umocnienia mogą spowolnić przeciwnika – i tylko tyle. Historia pokazuje, że żadne mury ani linie obronne nie dają gwarancji.
– Od Troi po Izrael, nie ma takich umocnień, których nie dałoby się sforsować – przypomina.
Zamiast gigantycznych konstrukcji na lata, wskazuje na rozwiązania polowe, jak te, które Rosjanie zbudowali w Zaporożu w zaledwie kilka miesięcy, skutecznie zatrzymując ukraińską ofensywę.
Kluczową rolę w odstraszaniu przeciwnika mają odegrać systemy rażenia dalekiego zasięgu – lotnictwo, artyleria rakietowa i systemy minowania narzutowego.
– Jeśli wróg wie, że już 300 km od naszej granicy możemy zrobić mu “bum”, to nie będzie się pchał – mówi bez ogródek.
Podkreśla też znaczenie odpowiedniego przygotowania logistycznego – budowy magazynów, składów amunicji i sprzętu blisko granicy, ale w sposób zabezpieczony i przemyślany.
Z wypowiedzi eksperta wyłania się spójna strategia: najpierw odzyskanie pełnej kontroli nad granicą, wzmocnienie służb i rozbudowa systemu rozpoznania. Dopiero potem – planowane, rozsądne inwestycje w umocnienia, które będą wsparte realną siłą odstraszania.
Jeśli dziś zbudujemy betonowe ściany bez realnego nadzoru i zdolności operacyjnych, ryzykujemy stworzenie kosztownej iluzji bezpieczeństwa. A na to, w obecnej sytuacji, nie możemy sobie pozwolić.
Leave feedback about this