sobota, 19 września 2026 Imieniny: Januarego, Konstancji·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Huki nad Lubelszczyzną. Myśliwce działały, granica pozostała bezpieczna – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Huki nad Lubelszczyzną. Myśliwce działały, granica pozostała bezpieczna

Redakcja Dziennika Narodowego · 19.09.2026 · 2 min czytania

17 września mieszkańcy Lubelszczyzny usłyszeli potężne huki, gdy polskie myśliwce przekraczały barierę dźwięku podczas działań związanych z rosyjskim atakiem na zachodnią Ukrainę. Dowództwo Operacyjne RSZ i Straż Graniczna potwierdziły, że nie doszło do naruszenia granicy ani polskiej przestrzeni powietrznej. Alarm pokazał jednak, jak blisko Polski działa rosyjska broń.

Huk miał konkretne źródło

Oddech ulgi jest uzasadniony, ale lekceważenie zdarzenia byłoby błędem. Jak podała Wirtualna Polska, źródłem potężnych odgłosów były polskie myśliwce operujące prewencyjnie nad regionem. Maszyny przekraczały barierę dźwięku, dlatego mieszkańcy mogli odebrać hałas jako eksplozje.

Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, ppłk Jacek Goryszewski, przekazał redakcji, że wojskowe systemy nie wykryły naruszenia granicy. Tę informację potwierdziła także Straż Graniczna. Podobne alarmy na Lubelszczyźnie już wcześniej uruchamiały polskie lotnictwo, lecz każdy przypadek wymaga pełnej gotowości.

Rosyjski atak cztery kilometry od Polski

Powodem działań był rosyjski atak na zachodnią część Ukrainy. Obiekt spadł po stronie ukraińskiej, około czterech kilometrów od granicy, w rejonie przejścia Dorohusk-Jagodzin. Nie ustalono wówczas publicznie, czy został zestrzelony, czy spadł wskutek uszkodzenia. Wojsko brało pod uwagę, że mógł to być dron odrzutowy albo inny pocisk.

Według ustaleń WP, poza myśliwcami poderwano śmigłowce Mi-24 oraz Mi-8/17 stacjonujące w Chełmie. To pokazuje skalę zabezpieczenia wschodniej flanki. Wcześniejsze uderzenia rosyjskich dronów zaledwie kilometr od Polski dowodzą, że zagrożenie nie jest abstrakcyjne.

Granica i lotniska czasowo stanęły

Na czas alarmu zawieszono ruch na przejściach granicznych w województwie lubelskim. Według rzecznika Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej przerwa trwała około godziny. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej czasowo wstrzymała też operacje na lotniskach w Lublinie i Rzeszowie.

Te środki miały koszt organizacyjny dla podróżnych i służb, ale ich sens jest jasny: państwo musi najpierw chronić życie i własną przestrzeń powietrzną. Rosja prowadzi wojnę tuż przy naszej granicy. Polska odpowiedź powinna więc łączyć spokój z twardą gotowością, bez bagatelizowania sygnałów i bez siania paniki.

Stawką jest bezpieczeństwo Polaków

Mieszkańcy wschodniej Polski mają prawo do szybkich, spójnych komunikatów. Syrena i huk samolotu nie mogą pozostawiać ludzi z domysłami. Potrzebne są sprawne procedury, realne miejsca schronienia oraz regularne ćwiczenia, bo odporność państwa zaczyna się od wiedzy obywatela i zdolności służb do działania pod presją.

Tym razem granica pozostała nienaruszona. Najważniejszy wniosek jest prosty: pokój nad Polską wymaga siły, czujności i państwa, które nie zasypia przy wschodniej granicy.

Źródła: Wirtualna Polska, Serwis Samorządowy PAP

Źródło: WP Wiadomości

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też