Gierań-5 pędzi 600 km/h. Polska potrzebuje nowej warstwy obrony
Rosyjski Gierań-5 może osiągać około 600 km/h, więc wolne drony przechwytujące nie wystarczą do jego zwalczania. Potrzebne są szybkie interceptory, gęsta sieć sensorów i automatyczne wyznaczanie kursu przecięcia. Dla Polski wniosek jest pilny: nową warstwę obrony trzeba budować przed masowym pojawieniem się takich celów.
Prędkość odbiera czas na reakcję
Gierań-5 zmienia rachunek obrony powietrznej. Jak opisuje analiza Defence24, turboodrzutowy bezzałogowiec może rozwijać prędkość około 600 km/h. Ma też większy pułap i zasięg niż starsze konstrukcje rodziny Gierań. Pod pewnymi względami zbliża się więc do taniego pocisku manewrującego.
Przeciw wolniejszym Gieraniom-2 Ukraina zbudowała system oparty na mobilnych grupach ogniowych, karabinach maszynowych i tanich dronach przechwytujących. Przy celu poruszającym się z prędkością 500–600 km/h ten model traci część skuteczności. Elektryczny interceptor może nie zdążyć wejść na właściwy pułap albo dogonić celu. Okno decyzyjne wyraźnie się kurczy.
Interceptor musi działać w sieci
Sama większa prędkość środka przechwytującego nie rozwiązuje problemu. Liczy się geometria spotkania. System musi wcześnie wykryć drona, oszacować jego trasę i skierować interceptor na kurs przecięcia, zanim rosyjska maszyna znajdzie się nad chronionym obiektem. W końcowej fazie własny sensor przechwytującego bezzałogowca powinien przejąć cel.
Taka architektura wymaga połączenia radarów i innych czujników z systemem dowodzenia oraz różnymi efektorami. W czasie masowego ataku operator nie może każdej decyzji wykonywać ręcznie. Doświadczenia z presji na polskie niebo ze wschodu pokazują, że czas reakcji ma znaczenie także dla naszego bezpieczeństwa.
Ukraina już testuje rozwiązania turboodrzutowe. Defence24 wskazuje między innymi Chaklun Jet, rozwijany do zwalczania Gieraniów-4 i Gieraniów-5. Producent podaje prędkość maksymalną około 450 km/h i przelotową około 220 km/h. Według ukraińskiego resortu obrony do wyposażenia przyjęto również interceptor Alexa Spatium. To dowodzi, że kierunek prac został wyznaczony, choć skala produkcji pozostaje osobnym wyzwaniem.
Ekonomia obrony jest częścią wojny
Rosyjskiego masowego drona nie można zwalczać za każdym razem najdroższym pociskiem ziemia-powietrze. Taka wymiana wyczerpuje magazyny szybciej niż możliwości produkcyjne przeciwnika. Potrzebny jest efektor pośredni: droższy i sprawniejszy od prostego FPV, lecz znacznie tańszy od zaawansowanej rakiety.
Według ukraińskich szacunków przytoczonych przez Defence24 rosyjska produkcja turboodrzutowych bezzałogowców może sięgać około 3000 sztuk miesięcznie, a w sierpniu Rosja miała użyć około 2850 takich maszyn. Dane te pochodzą od strony ukraińskiej i nie stanowią niezależnie potwierdzonego bilansu. Nawet przy dużym marginesie błędu pokazują jednak problem masowości.
Klasyczne pociski nadal będą potrzebne przeciw najgroźniejszym celom. Ostatnią warstwę mogą wzmacniać systemy rakietowo-artyleryjskie i amunicja programowalna. Polska potrzebuje pełnej drabiny efektorów, a nie jednego rozwiązania reklamowanego jako odpowiedź na każdy typ bezzałogowca.
Polska musi zacząć przed zagrożeniem
Program szybkiego polskiego interceptora powinien ruszyć teraz. Jego sednem muszą być seryjna produkcja, krótkie cykle modernizacji i praca w krajowej sieci sensorów. Kilkadziesiąt efektownych demonstratorów nie ochroni infrastruktury krytycznej ani miast. Potrzebne są setki, później tysiące egzemplarzy możliwych do poprawiania wraz ze zmianą rosyjskiej taktyki.
Nie zaczynamy od zera, lecz nie mamy systemu o skali wypracowanej na Ukrainie podczas lat wojny. Gdy rosyjski atak uruchamia polską obronę powietrzną, widzimy gotowość lotnictwa. Obrona przed masą tanich i szybkich celów wymaga jednak gęstszego, tańszego i bardziej automatycznego systemu.
Stawka dotyczy życia Polaków, bezpieczeństwa baz, elektrowni i węzłów transportowych oraz odporności państwa na rosyjską presję. Wojna za wschodnią granicą daje nam kosztowną lekcję bez konieczności uczenia się jej nad Warszawą czy Rzeszowem. Zmarnowanie tego czasu byłoby zaniedbaniem.
Źródło: Defence24, „Jak zwalczać rosyjskie drony turboodrzutowe? Gierań-5 wymusza nową generację interceptorów”, 16 września 2026 r.
Źródło: Defence24
Czytaj też

Uzbrojony dron w Rusinowie. Rząd szykuje kolejne pociski Patriot dla Ukrainy
Rząd planuje przekazać Ukrainie kolejną, nieujawnioną liczbę pocisków do systemu Patriot, co 16 września potwierdził przewodnicząc…

Rząd planuje kolejne pociski Patriot dla Ukrainy. Liczba niejawna
16 września 2026 r. szef sejmowej komisji obrony Andrzej Grzyb potwierdził, że Polska ma przekazać Ukrainie kolejną, niewielką lic…

Polska i 11 państw chcą silniejszej UE w Arktyce. Stawką jest bezpieczeństwo
Polska i 11 państw UE podpisały 14 września 2026 r. w Rovaniemi apel o większe zaangażowanie Unii w Arktyce. Chcą inwestycji w mob…

Szydło punktuje Konfederację po wpadce w Krakowie. Prawica potrzebuje porządku
Beata Szydło 16 września skrytykowała Konfederację za niezarejestrowanie Bartosza Bocheńczaka w przedterminowych wyborach prezyden…
