piątek, 2 października 2026 Imieniny: Teofila, Dionizego·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Gajewski po wypadku autokaru: to stres-test dla państwa – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Gajewski po wypadku autokaru: to stres-test dla państwa

Redakcja Dziennika Narodowego · 16.08.2026 · 3 min czytania

Sebastian Gajewski powiedział 16 sierpnia w Polsat News i Interii, że tragedia polskiego autokaru na Węgrzech jest „stres-testem dla państwa”. W wypadku zginęło 12 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Stawką jest realna opieka nad rodzinami, rannymi i obywatelami poza granicą.

Państwo sprawdza się w kryzysie

Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski mówił w programie „Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii”, że każda taka sytuacja jest „stres-testem dla państwa”, bo dzieje się poza granicami Polski. To trafne określenie, o ile za słowami pójdzie konkret.

Polsat News podał, że głównym tematem rozmowy była tragedia na Węgrzech, gdzie zginęło 12 osób. Według Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie autokar wracał z Bośni i Hercegowiny, a pielgrzymka pochodziła z Podkarpacia. Do wypadku doszło około godziny 2:00 w miejscowości Mezőkeresztes na autostradzie M3.

Słowo „państwo” w takich chwilach przestaje być hasłem z kampanii. Oznacza konsula pod telefonem, urzędnika, który ma sprawdzoną listę poszkodowanych, psychologa dla rodziny, transport, opiekę medyczną i nacisk na pełne wyjaśnienie sprawy. Polska ma obowiązek działać tak, aby rodziny nie musiały przebijać się przez chaos.

Gajewski: rodziny nie mogą zostać same

Gajewski wskazał, że polskie służby powinny mieć pełen dostęp do informacji dotyczących ustaleń węgierskiego postępowania. Mówił też o obowiązku zaopiekowania się rodzinami ofiar i osobami, które przeżyły. To ważny punkt, bo tragedia nie kończy się w chwili, gdy gasną sygnały karetek.

Dziennik Narodowy opisywał już, że po katastrofie uruchamiana jest misja medyczno-konsularna. Takie działania muszą być oceniane nie przez konferencje i formułki, lecz przez skuteczność: czy rodziny dostały informację, czy ranni mają opiekę, czy powrót do Polski jest zabezpieczony, czy śledztwo będzie przejrzyste dla polskiej strony.

Rządzący każdej opcji lubią mówić o sprawnym państwie. Tragedia polskich pielgrzymów pokazuje, że sprawność mierzy się w godzinach, nazwiskach urzędników odpowiedzialnych za kontakt i decyzjach podejmowanych bez zwłoki. Tutaj nie ma miejsca na polityczny teatr.

Podkarpacie uruchamia pomoc

Wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul zwołała sztab kryzysowy. Urząd poinformował też o pomocy psychologicznej dla poszkodowanych i ich rodzin. Jak wynika z komunikatu wojewody, do dyspozycji potrzebujących pozostaje grupa psychologów z powiatowych centrów pomocy rodzinie, a podano również numer kontaktowy 889 052 667.

To właściwy kierunek. Bliscy ofiar potrzebują nie tylko kondolencji, ale także prowadzenia przez procedury, pomocy przy identyfikacji informacji i wsparcia po powrocie rannych. Polska wspólnota nie może traktować bólu rodzin jak jednorazowego tematu dnia.

W osobnym materiale pisaliśmy o rozmowie Donalda Tuska z Péterem Magyarem. Gesty dyplomatyczne są potrzebne, ale dopiero codzienna praca służb pokaże, czy państwo zda ten egzamin.

Bez politycznego hałasu

Trzeba zachować powagę. Zginęli Polacy wracający z pielgrzymki. Są ranni, są rodziny czekające na informacje, są lokalne wspólnoty, które będą przeżywać żałobę. Każda władza, niezależnie od barw partyjnych, ma tu jedno zadanie: być skuteczna i obecna.

Stawką dla Polski jest zaufanie obywateli do własnego państwa. Nie abstrakcyjne. Bardzo konkretne: czy gdy tragedia wydarzy się za granicą, Rzeczpospolita potrafi przyjść z pomocą swoim ludziom.

Źródło: Polsat News, Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie

Źródło: Polsat News

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też