piątek, 18 września 2026 Imieniny: Ireny, Stanisława·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
AfD chce policji deportacyjnej. Polska nie odda Niemcom swoich funkcjonariuszy – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

AfD chce policji deportacyjnej. Polska nie odda Niemcom swoich funkcjonariuszy

Redakcja Dziennika Narodowego · 18.09.2026 · 3 min czytania

AfD chce po wyborach 20 września utworzyć w Meklemburgii-Pomorzu Przednim policję graniczną i deportacyjną, korzystając także ze wspólnych patroli z Polską. MSWiA i Komenda Główna Policji odrzuciły udział polskich funkcjonariuszy. Dla Polski stawka jest jasna: współpraca graniczna tak, podporządkowanie naszych służb cudzej polityce nie.

Niemiecki plan z polskim elementem

Alternatywa dla Niemiec wpisała do programu przed wyborami do landtagu utworzenie formacji określanej jako `Rückführungspolizei` lub policja graniczna i deportacyjna. Jednostka miałaby ścigać osoby ukrywające się przed obowiązkiem opuszczenia Niemiec, zwalczać nielegalną migrację, handel ludźmi i przestępczość transgraniczną. Sam postulat sprawnego wykonywania decyzji deportacyjnych jest racjonalny. Państwo, które nie potrafi egzekwować własnego prawa, zachęca do jego lekceważenia.

Problem zaczyna się tam, gdzie niemiecki program próbuje wpisać w tę konstrukcję polskich policjantów. Według Wirtualnej Polski AfD chce oprzeć nową jednostkę na siłach landowych, policji federalnej, służbie celnej oraz istniejących patrolach polsko-niemieckich. Program wyborczy AfD dla Meklemburgii-Pomorza Przedniego rzeczywiście przewiduje policję graniczną i powrotową w ramach policji landowej.

Warszawa postawiła wyraźną granicę

Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka poinformowała, że do Polski nie wpłynął żaden oficjalny wniosek i wykluczyła współpracę resortu z AfD przy tworzeniu takich patroli. Komenda Główna Policji również potwierdziła brak pism oraz uzgodnień. Podkomisarz Iwona Kijowska przypomniała, że polsko-niemiecką współpracę służb reguluje umowa międzyrządowa z 2014 roku. Jej artykuł 9 dopuszcza wspólne patrole, lecz nie obejmuje deportowania cudzoziemców.

To rozróżnienie ma znaczenie. Polskie służby mogą współdziałać z sąsiadem przy ochronie pogranicza, wymianie informacji i zwalczaniu przestępczości. Nie mogą jednak stawać się zasobem kadrowym niemieckiej kampanii wyborczej. Zakres ich działania określa polskie państwo i wiążące umowy, a nie program partii zabiegającej o władzę w Schwerinie.

Egzekwowanie prawa bez oddawania suwerenności

AfD prowadzi w przedwyborczych sondażach z wynikiem 37-38 proc., podała Wirtualna Polska. Inne partie utrzymują wobec niej polityczny kordon, więc nawet wysokie poparcie nie przesądza o utworzeniu rządu. Wynik AfD w Saksonii-Anhalcie pokazał już jednak skalę zmiany nastrojów na niemieckim wschodzie. Berlin i rządy landowe przez lata tolerowały chaos migracyjny, a dziś płacą cenę polityczną.

Niemieccy krytycy projektu podnoszą również spór kompetencyjny. Politolog Wolfgang Muno z Uniwersytetu w Rostocku ocenił, że ochrona granicy należy do policji federalnej, dlatego land nie może samodzielnie zbudować formacji o zapowiadanym zakresie działania. Policyjny związek BDK twierdzi zaś, że istniejące służby mają już narzędzia do wykonywania decyzji.

Polski interes wymaga dwóch rzeczy naraz: szczelnej granicy i zachowania pełnej kontroli nad własnymi funkcjonariuszami. Realna kontrola szlaków migracyjnych pozostaje zadaniem państwa, a nie materiałem do kampanijnych gestów. Niemcy mają prawo zaostrzać własną politykę powrotową. Nie mają prawa zakładać, że polska policja automatycznie wykona ich polityczny plan. Warszawa słusznie powiedziała to wprost.

Źródło: Wirtualna Polska, program wyborczy AfD Meklemburgia-Pomorze Przednie

Źródło: WP Wiadomości

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też