poniedziałek, 5 października 2026 Imieniny: Apolinarego, Placyda·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Świętokrzyskie może stracić miliard złotych. Wraca Polska A i B – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Świętokrzyskie może stracić miliard złotych. Wraca Polska A i B

Redakcja Dziennika Narodowego · 03.10.2026 · 4 min czytania

Rząd Donalda Tuska planuje w perspektywie UE 2028-2034 odejście od osobnego programu dla Polski Wschodniej, a województwo świętokrzyskie może według posłanki PiS Anny Krupki stracić łącznie do 1 mld zł. Centralny podział środków i likwidacja wsparcia wkładu własnego oznaczałyby dla samorządów mniej inwestycji albo większe zadłużenie.

Miliard złotych w grze

Spór dotyczy pieniędzy na rozwój jednego z regionów, które nadal nadrabiają dystans do najbogatszej części kraju. Radio Maryja podało 3 października 2026 roku, że w nowej perspektywie finansowej Unii Europejskiej na lata 2028-2034 rząd Donalda Tuska chce zrezygnować z osobnego programu dla Polski Wschodniej. Środki miałyby być rozdzielane centralnie.

Poseł PiS Anna Krupka oceniła, że samo województwo świętokrzyskie może w regionalnym podziale stracić 550 mln zł. Wskazała też na planowane odejście od programów pomagających samorządom sfinansować wkład własny potrzebny przy projektach unijnych. W obecnej perspektywie takie wsparcie miało wynosić 230 mln zł. Według parlamentarzystki łączny ubytek może sięgnąć miliarda złotych.

To kwota warunkowa, przedstawiona przez polityka opozycji, a nie już zaksięgowana strata. Polityczna odpowiedzialność rządu zaczyna się jednak wcześniej, na etapie projektowania zasad. Jeśli specjalny instrument dla słabszych gospodarczo regionów znika, Warszawa musi pokazać mechanizm, który rzeczywiście zapewni im równy dostęp do pieniędzy. Sama obietnica centralnego podziału nie jest takim mechanizmem.

Kredyt nie zastąpi wsparcia

Wiceminister finansów Hanna Majszczyk odpowiedziała, że rząd poluzował reguły po to, aby samorządy mogły wchodzić w nowe inwestycje, również współfinansowane przez Unię Europejską. W praktyce oznacza to łatwiejszy dostęp do długu. Tyle że kredyt i dotacja na wkład własny są dla lokalnego budżetu dwiema różnymi rzeczami.

Gmina z mocną bazą podatkową może pożyczyć pieniądze i obsłużyć zobowiązanie. Uboższy samorząd staje przed znacznie trudniejszym wyborem: zadłużyć się, ograniczyć projekt albo z niego zrezygnować. Każdy z tych wariantów odczują mieszkańcy, bo chodzi o inwestycje infrastrukturalne i usługi publiczne. Dodatkowe bariery potrafią też sprawić, że polskie przepisy komplikują korzystanie z unijnych środków.

Właśnie dlatego wkład własny ma znaczenie polityczne, a nie wyłącznie księgowe. Państwo, które chce prowadzić spójną politykę rozwoju, powinno wzmacniać zdolność słabszych regionów do inwestowania. Przerzucenie ryzyka na lokalne budżety pogłębia różnice zamiast je zmniejszać.

Polska Wschodnia potrzebuje osobnego instrumentu

Obecny program Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej 2021-2027 obejmuje województwa lubelskie, podlaskie, podkarpackie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie oraz regionalną część Mazowsza, bez Warszawy i otaczających ją powiatów. Oficjalny opis programu mówi wprost, że jest to dodatkowy instrument uzupełniający działania regionalne i krajowe. Taka konstrukcja uznaje prosty fakt: te obszary startują z innego poziomu niż największe metropolie.

Likwidacja osobnego programu uderzyłaby więc szerzej niż w samo Świętokrzyskie. Dotknęłaby całego makroregionu i biedniejszych części Mazowsza. Centralizacja podziału pieniędzy dodatkowo osłabia przewidywalność, której samorządy potrzebują przy planowaniu inwestycji na wiele lat.

Ten spór wpisuje się w szerszą rozmowę o podziale odpowiedzialności między centrum a samorządami. Rząd nie może z jednej strony mówić o rozwoju całego kraju, a z drugiej odbierać regionom narzędzia, które pozwalają ten rozwój finansować.

Rząd musi pokazać liczby

Opozycja przedstawiła konkretne kwoty. Teraz rząd powinien odpowiedzieć równie konkretnie: ile pieniędzy trafi do Świętokrzyskiego w latach 2028-2034, jakie będą zasady dostępu do nich i czym zostanie zastąpione wsparcie wkładu własnego. Poluzowanie limitów długu nie odpowiada na te pytania.

Stawką są drogi, infrastruktura komunalna, szkoły, transport i warunki rozwoju lokalnych firm. Dla mieszkańca Kielc, Ostrowca Świętokrzyskiego czy małej gminy nie jest to księgowy spór w Warszawie. To pytanie, czy jego region będzie miał środki na inwestycje, czy znów usłyszy, że musi radzić sobie sam. Polska nie może być państwem, w którym miejsce zamieszkania przesądza o dostępie do rozwoju.

Źródło: Radio Maryja

Źródło: Radio Maryja

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też