Podejrzewani o dżihadyzm wrócili do Hiszpanii podczas szturmu na Ceutę
Co najmniej 12 osób wcześniej wydalonych z Hiszpanii z powodu podejrzeń o związki z dżihadyzmem miało ponownie przedostać się do kraju podczas masowego przekroczenia granicy w Ceucie. Takie ustalenia, oparte na analizie nagrań przez funkcjonariuszy służb antyterrorystycznych, opisuje RMX. Kryzys pokazuje, że utrata kontroli nad granicą szybko staje się zagrożeniem dla bezpieczeństwa całej Europy.
Podejrzani rozpoznani na nagraniach
Funkcjonariusze hiszpańskich służb antyterrorystycznych mieli rozpoznać co najmniej 12 osób wcześniej deportowanych z kraju z powodu podejrzeń o związki z dżihadyzmem. Według portalu RMX identyfikacji dokonano podczas wstępnego przeglądu nagrań z masowego przekroczenia granicy w Ceucie.
To informacja pochodząca od policjantów zajmujących się zwalczaniem terroryzmu, a nie wiadomość o prawomocnych wyrokach. Opisywane osoby pozostają podejrzewane, nie skazane. Ten prawny rygor nie zmienia jednak znaczenia sprawy: ludzie usunięci wcześniej z terytorium państwa mogli wykorzystać chaos na granicy, aby wrócić niezauważeni.
Pierwszy przegląd materiału filmowego może też nie zamykać bilansu. Sama metoda identyfikacji pokazuje skalę problemu. Gdy przez przejście i okoliczne plaże w krótkim czasie przedostają się dziesiątki tysięcy ludzi, dokładna kontrola każdej osoby staje się skrajnie trudna. Państwo traci wtedy podstawową wiedzę o tym, kto znalazł się na jego terytorium.
Ceuta pod presją dziesiątek tysięcy ludzi
Ceuta jest hiszpańskim terytorium w Afryce Północnej i jedną z najbardziej wrażliwych zewnętrznych granic Unii Europejskiej. Według [Associated Press](https://apnews.com/article/spain-ceuta-morocco-migration-border-vox-9960b15a7cf31a0592b09ac47a8eac3f) w czwartek i piątek 30 oraz 31 lipca do miasta liczącego około 84 tys. mieszkańców przedostało się od 50 do 60 tys. migrantów, głównie młodych mężczyzn. Większość później wróciła do Maroka.
Kryzys miał tragiczny wymiar. Hiszpańskie władze informowały w niedzielę o co najmniej 72 zmarłych po stronie Ceuty. Część ludzi utonęła, inni zginęli w ścisku przy próbie sforsowania falochronu. Maroko podało dodatkowo informację o 11 zgonach po swojej stronie granicy, przy czym nie było jasne, czy liczba ta została już ujęta w bilansie podanym przez Hiszpanię. O ofiarach trzeba mówić z powagą. Zarazem ich śmierć jest kolejnym dowodem, że chaos migracyjny nie służy nikomu, także samym migrantom wykorzystywanym przez przemytników i dezinformację.
Przyczyna nagłego naporu nadal jest przedmiotem sporu. AP opisała nagrania i relację swojego fotografa, według których marokańscy żandarmi początkowo stali z boku, gdy tysiące osób kierowały się ku Ceucie. Później marokańskie służby użyły gazu łzawiącego, pałek i armatek wodnych, aby zatrzymać kolejne grupy. Rabat twierdził, że wydarzenia rozwinęły się wbrew jego woli, a władze badają rolę fałszywych informacji i przemytników.
Granica musi działać także w godzinie próby
Rząd Pedro Sáncheza wskazywał, że przemytnicy przedstawiali niedawne orzeczenie hiszpańskiego Sądu Najwyższego jako rzekome otwarcie drogi do Ceuty. Orzeczenie dotyczyło osób docierających morzem, których nie można zawrócić bez wymaganej procedury. Nie wyjaśnia to jednak, dlaczego aparat państwa dopuścił do sytuacji, w której napływ osiągnął rozmiar porównywalny z większością stałej ludności miasta.
Ochrona granicy nie jest przejawem wrogości wobec cudzoziemców. To obowiązek państwa wobec własnych obywateli oraz uczciwy sygnał dla ludzi, których handlarze mogą pchnąć w śmiertelnie niebezpieczną drogę. Procedura azylowa ma sens tylko wtedy, gdy państwo potrafi ustalić tożsamość przybysza, sprawdzić jego historię i wykonać decyzję o wydaleniu.
Lekcja dla Polski i Europy
Hiszpania leży na południowej flance Unii, lecz skutki rozszczelnienia jej granicy nie są wyłącznie sprawą Madrytu. Strefa Schengen opiera się na zaufaniu, że państwa chronią granice zewnętrzne. Jeśli jedna z nich przestaje działać, ryzyko może przemieszczać się dalej wraz z ludźmi, fałszywymi dokumentami i siatkami przemytniczymi.
Dla Polski stawka jest jasna. Nasza granica z Białorusią już stała się narzędziem presji hybrydowej. Przypadek Ceuty przypomina, że masowy napór może służyć do ukrycia osób stanowiących realne zagrożenie, nawet jeśli ogromna większość przekraczających granicę nie ma związku z terroryzmem. Kontrola, identyfikacja i skuteczne wykonywanie decyzji deportacyjnych muszą być normą. Bez tego swoboda podróżowania w Europie zamienia się w przywilej finansowany bezpieczeństwem zwykłych obywateli.
Źródło: RMX
Czytaj też

WOT dodają 70 terminów „wGotowości”. Szkolenie zamiast politycznej zaczepki
Wojska Obrony Terytorialnej uruchomiły w niedzielę, 4 października, 70 dodatkowych terminów szkoleń „wGotowości”, a zapisy prowadz…

Rosyjski atak uruchomił Alert RCB. Niemcy dają Ukrainie 1,3 mld euro
4 października rosyjski atak na Ukrainę uruchomił Alert RCB w województwach lubelskim i podkarpackim, choć zagrożenie dla Polski p…

Braun odrzuca zarzuty o sprowadzanie pracowników z Indii
Grzegorz Braun i Konfederacja Korony Polskiej 3 października odrzucili zarzut, że ich kontakty z partnerami z Indii służyły sprowa…

Polska nie ulegnie groźbom Rosji. MSZ podtrzymuje wsparcie Ukrainy
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych 4 października odrzuciło rosyjskie groźby i zapowiedziało dalsze wsparcie Ukrainy. Polska…
