Natalie Harp w centrum awantury. Ossoff oskarża Trumpa o wojnę z kłamstwa
Jon Ossoff, demokratyczny senator z Georgii, 16 sierpnia w Atlancie oskarżył Donalda Trumpa o „okłamywanie narodu w sprawie wojny” i uderzył w jego asystentkę Natalie Harp. Spór wybuchł w kampanii przed listopadowymi wyborami do Senatu. Dla Polski to sygnał, jak kruche bywają amerykańskie gwarancje, gdy wojna staje się paliwem kampanijnym.
Natalie Harp i atak Ossoffa
Jon Ossoff zaatakował Donalda Trumpa podczas wiecu wyborczego w Atlancie. Jak relacjonuje The Guardian, senator mówił o wojnie z Iranem, długim zaangażowaniu marynarzy z lotniskowca USS Abraham Lincoln i zarzucił prezydentowi, że „okłamywanie narodu w sprawie wojny” jest czymś szczególnie podłym. To była mowa kampanijna, ale uderzyła w najczulszy punkt: wiarygodność przywództwa w czasie kryzysu.
W tym samym wystąpieniu padło nazwisko Natalie Harp. Ossoff przedstawił ją jako symbol wąskiego, lojalnego otoczenia Trumpa, które jego zdaniem odciąga prezydenta od obowiązków. Biały Dom odpowiedział ostro i personalnie. W amerykańskiej polityce takie starcie natychmiast zamienia się w spektakl. Dla państw zależnych od amerykańskiej siły wojskowej spektakl nie jest jednak najważniejszy. Najważniejsze jest pytanie, kto realnie podejmuje decyzje.
Kim jest Natalie Harp
Natalie Harp jest bliską współpracowniczką Donalda Trumpa i jego asystentką wykonawczą. Według People towarzyszy prezydentowi bardzo często, a media w USA opisują ją jako osobę z jego najbliższego kręgu. Wcześniej była kojarzona także z telewizją i ze sprawą programu Right to Try, który pozwalał pacjentom ciężko chorym ubiegać się o dostęp do eksperymentalnych terapii.
Demokraci próbują zbudować z jej nazwiska obraz dworu wokół Trumpa. Republikanie odpowiadają, że jest atakowana jako kobieta wykonująca swoją pracę i że lewica wykorzystuje insynuacje zamiast sporu o fakty. Tu warto zachować trzeźwość. Personalne sugestie są tanie. Ale pytanie o mechanizm władzy jest prawdziwe: czy prezydent Stanów Zjednoczonych działa przez instytucje, czy przez krąg osób bez demokratycznego mandatu?
Wojna, kampania i państwo
Ossoff walczy o reelekcję w Georgii. Według The Guardian przedterminowe głosowanie ma ruszyć tam za osiem tygodni, a republikańskim rywalem senatora jest Mike Collins. To znaczy, że każdy mocny cytat ma funkcję wyborczą. Tak samo działał niedawny konflikt Trumpa z mediami, gdy DN opisywał, jak Trump uciszył dziennikarkę CNN i Biały Dom natychmiast wszedł w ostrą wojnę komunikacyjną.
Nie można więc brać wystąpienia Ossoffa jako czystej troski o państwo. Demokrata gra na emocjach, bo wybory w Georgii są dla jego obozu ważne. Ale nie można też udawać, że wojna, ceny paliw, giełda i zamknięty krąg doradców to sprawy bez znaczenia. Przywódca mocarstwa, które ma wpływ na NATO, Bliski Wschód i ceny energii, nie może być oceniany jak celebryta z własnym zapleczem medialnym.
Polska lekcja z amerykańskiej awantury
Dla Polski najważniejszy jest zimny realizm. Ameryka pozostaje kluczowym sojusznikiem wojskowym, ale wewnętrzne wojny w Waszyngtonie pokazują, że żaden naród nie może opierać swojego bezpieczeństwa wyłącznie na cudzej stabilności. Trzeba wzmacniać własną armię, przemysł, rezerwy i politykę energetyczną. Sojusze są potrzebne. Zastępowanie nimi własnej siły jest błędem.
Trump potrafi mówić językiem siły, którego w Europie brakuje. Ossoff, nawet jako przeciwnik polityczny, trafia jednak w realny problem: decyzje o wojnie i pokoju muszą przechodzić przez państwowe procedury, a nie przez rytm kampanii i osobiste lojalności. Wcześniejsze słowa Trumpa o Iranie, opisane przez DN przy okazji hasła „Make Iran Great Again”, pokazywały już, jak łatwo polityka siły miesza się z komunikacyjnym widowiskiem.
Polska prawica nie musi klaskać Demokratom, aby wymagać powagi od republikańskiego prezydenta. Interes narodowy każe patrzeć na Waszyngton bez złudzeń. Jeśli w USA spór o Natalie Harp zasłania rozmowę o wojnie z Iranem, marynarzach, giełdzie i decyzjach prezydenta, to jest to ostrzeżenie również dla nas. Państwo nie może być prywatnym dworem. Zwłaszcza państwo z arsenałem, od którego zależy bezpieczeństwo połowy świata.
Źródła: The Guardian, People, Wall Street Journal, New York Magazine.
Czytaj też

Putin stawia na długowieczność. Rosja przeznaczy prawie 18 mld rubli
Władimir Putin kieruje Rosję ku badaniom nad długowiecznością: w projekcie budżetu na lata 2027–2029 zapisano 17,954 mld rubli na…

USS „Theodore Roosevelt” płynie na Bliski Wschód. USA wzmacniają flotę
Lotniskowiec USS „Theodore Roosevelt” opuścił San Diego 27 września i zmierza na Bliski Wschód, gdzie ma zastąpić USS „George Wash…

Władimir Putin daje 18 mld rubli na rosyjskie technologie długowieczności
Władimir Putin firmuje program, na który rosyjski rząd zapisał 17,954 mld rubli w latach 2027–2029. Pieniądze mają finansować nowe…

Ukraina odzyskała 140 km². Zełenski: Putin odpowiada nową doktryną
Ukraina odzyskała około 140 km² we wschodnim Donbasie w ramach operacji „Vivaldi”, a miesięczne straty Rosji mają sięgać około 42…
