mBank: na obniżkę stóp poczekamy do lipca 2027 r.
Ekonomiści mBanku 12 sierpnia wskazali, że RPP nie obniży już stóp procentowych w 2026 r.; następne cięcie widzą dopiero w lipcu 2027 r., o 25 pb. Przy stopie referencyjnej 3,75 proc. oznacza to dłuższy oddech dla lokat, ale też wolniejszą ulgę dla kredytobiorców.
Stopy stoją, rachunek płacą gospodarstwa
Ekonomiści mBanku w najnowszej prognozie przesunęli oczekiwaną obniżkę stóp na lipiec 2027 r. Ich scenariusz jest prosty: w tym roku Rada Polityki Pieniężnej ma czekać, a kolejny ruch ma wynieść 25 punktów bazowych. To ważne dla milionów Polaków z kredytami o zmiennej stopie, ale też dla oszczędzających, którzy po latach inflacyjnej straty chcą jeszcze choć trochę realnej ochrony kapitału.
Punktem startu jest obecny koszt pieniądza. Według tabeli podstawowych stóp procentowych NBP od 5 marca 2026 r. stopa referencyjna wynosi 3,75 proc., lombardowa 4,25 proc., depozytowa 3,25 proc., redyskontowa 3,80 proc., a dyskontowa 3,85 proc. To już nie poziom z najbardziej nerwowych lat drożyzny, ale wciąż poziom, który realnie decyduje o racie kredytu, oprocentowaniu depozytu i cenie pieniądza dla firm.
Inflacja nie daje RPP wolnej ręki
mBank zakłada, że polska gospodarka urośnie w 2026 r. o 3,7 proc., a inflacja przez najbliższe miesiące będzie krążyć w pobliżu 3 proc. To nie jest obraz kryzysu, w którym bank centralny musi natychmiast pompować tani pieniądz. To obraz gospodarki mocnej, ale obciążonej presją cenową i fiskalną. W takim układzie zbyt szybkie cięcie stóp byłoby politycznie wygodne, lecz dla portfeli Polaków ryzykowne.
Twarde dane też każą hamować entuzjazm. GUS podał w szybkim szacunku, że inflacja CPI w lipcu 2026 r. wyniosła 3,0 proc. rok do roku i 0,8 proc. miesiąc do miesiąca. W paliwach widać silny skok, energia pozostaje dodatnim czynnikiem, a żywność może wrócić do wzrostów na przełomie roku. To jest właśnie ta codzienna ekonomia, której nie da się zagadać konferencją prasową.
Dlatego obecna dyskusja o stopach nie jest technicznym sporem bankowców. To spór o siłę złotego, koszt kredytu i zaufanie do państwa. Gdy RPP dyskutuje o tempie obniżania stóp procentowych, konsekwencje trafiają do domowych budżetów szybciej niż eleganckie komunikaty z sali posiedzeń.
Gołębia ochota kontra polskie realia
Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku, ocenia, że RPP pozostaje nastawiona łagodnie, ale dane nie pozwalają na szybkie działanie. To trzeźwa uwaga. Polityka pieniężna nie może być zakładnikiem życzeń kredytobiorców ani bieżących kalkulacji politycznych. Tani pieniądz bywa przyjemny przez kilka miesięcy, a rachunek za błąd przychodzi później: w cenach, kursie waluty i słabszej skłonności obywateli do oszczędzania.
Z perspektywy narodowej najważniejsze jest, by Polska nie budowała wzrostu na iluzji. Kapitał własny gospodarstw domowych, oszczędności i stabilny złoty są częścią suwerenności gospodarczej. Kraj, który uzależnia dobrobyt od taniego kredytu i rosnącego długu publicznego, sam podstawia się pod presję zewnętrznych rynków. To nie jest wolność gospodarcza. To wygodna droga do zależności.
Kredytobiorcy czekają, oszczędzający liczą
Dla kredytobiorców scenariusz mBanku oznacza cierpliwość. Raty nie spadną z dnia na dzień tylko dlatego, że inflacja zeszła z najwyższych poziomów. Zmienna stopa procentowa działa w obie strony, ale nie jest obietnicą natychmiastowej ulgi. Państwo powinno mówić to uczciwie, zamiast sprzedawać ludziom polityczne skróty.
Dla oszczędzających wyższe stopy przez dłuższy czas są z kolei częściową ochroną przed kolejnym rozwodnieniem wartości pieniądza. Po latach, w których inflacja zmieniła zakupy, wydatki i oszczędności Polaków, depozyt nie może być traktowany jak kara za odpowiedzialność. Naród, który nie oszczędza, łatwiej sterować długiem i obietnicą.
Deficyt jest cieniem nad złotym
mBank zwraca też uwagę na ryzyko fiskalne. Wysoki deficyt i rosnący dług publiczny mogą osłabiać zaufanie do złotego, zwłaszcza jeśli państwo zacznie rozdawać ulgi i obietnice bez pokrycia. Tu dochodzimy do sedna: RPP może utrzymywać stopy, ale nie zastąpi odpowiedzialnej polityki budżetowej.
Jeżeli rząd będzie rozluźniał finanse publiczne, a bank centralny zbyt szybko poluzuje politykę pieniężną, rachunek znów zapłacą Polacy. Zapłacą w sklepie, przy kasie stacji paliw, w racie kredytu i w słabszej walucie. Właśnie dlatego ostrożność nie jest brakiem odwagi. W gospodarce narodowej bywa elementarną obroną interesu własnych obywateli.
Źródło: mBank, Analizy.pl, NBP, GUS.
Czytaj też

Wybory prezydenckie 2025. Prokuratura postawiła zarzuty członkom komisji
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku 11 czerwca 2026 roku poinformowała o zarzutach dla dziewięciorga członków Obwodowej Komisji Wyborcz…

WOT dodają 70 terminów „wGotowości”. Szkolenie zamiast politycznej zaczepki
Wojska Obrony Terytorialnej uruchomiły w niedzielę, 4 października, 70 dodatkowych terminów szkoleń „wGotowości”, a zapisy prowadz…

Rosyjski atak uruchomił Alert RCB. Niemcy dają Ukrainie 1,3 mld euro
4 października rosyjski atak na Ukrainę uruchomił Alert RCB w województwach lubelskim i podkarpackim, choć zagrożenie dla Polski p…

Braun odrzuca zarzuty o sprowadzanie pracowników z Indii
Grzegorz Braun i Konfederacja Korony Polskiej 3 października odrzucili zarzut, że ich kontakty z partnerami z Indii służyły sprowa…
