„Der Spiegel” poucza Polaków. Groźby nie zamykają debaty
Niemiecki „Der Spiegel” 29 września nazwał Ukraińców w Polsce „wzorowymi imigrantami” i opisał groźby wobec Ukraińskiego Domu w Warszawie. Magazyn łączy te czyny ze wzrostem poparcia dla prawicy, które szacuje na niemal 50 proc. Groźby trzeba ścigać, lecz nie wolno nimi zamykać Polakom debaty o migracji, świadczeniach i pamięci historycznej.
Niemiecka opowieść o Polsce
Artykuł Patricii Friedek i Jana Puhla przedstawia zmianę nastrojów wobec Ukraińców jako jeden z głównych tematów polskiej prawicy. Punktem wyjścia jest tragiczny atak w klasztorze w Jarosławiu. Według relacji przytoczonej przez Deutsche Welle 31-letni obywatel Ukrainy Ihor M. jest podejrzany o zaatakowanie nożem kilku osób. Zginął zakonnik, a cztery osoby zostały ranne. O winie podejrzanego może rozstrzygnąć sąd. Narodowość jednej osoby nie obciąża całego narodu.
Niemiecki tygodnik opisuje też sytuację Ukraińskiego Domu w Warszawie. Placówka miała zaostrzyć zasady wejścia, wprowadzić procedury alarmowe i zamontować monitoring. Według magazynu w 2024 roku na elewacji pojawiały się symbole szubienic oraz prorosyjskie hasła, a zimą 2025 roku wysłano wiadomość z groźbą podłożenia ładunku wybuchowego. Takie czyny nie są debatą publiczną. Są groźbami, które państwo powinno wyjaśnić i ścigać.
Groźby nie unieważniają pytań Polaków
Problem zaczyna się tam, gdzie autorzy „Der Spiegel” przechodzą od konkretnych gróźb do szerokiej oceny polskiej prawicy. W jednym obrazie mieszczą sprawców zastraszania, przeciwników świadczeń socjalnych dla cudzoziemców, krytyków masowej migracji oraz ludzi domagających się prawdy o Wołyniu. To wygodny skrót. Nie jest jednak uczciwym opisem polskiego sporu.
Można stanowczo potępiać groźby i zarazem pytać, komu należą się świadczenia finansowane przez polskiego podatnika. Można doceniać Ukraińców, którzy legalnie pracują i płacą składki. Według danych przytoczonych przez prezesa ZUS ich wpłaty do systemu wyniosły 7,4 mld zł. Można też domagać się kontroli legalności pobytu, egzekwowania prawa i pierwszeństwa interesu polskich obywateli. Te stanowiska dają się pogodzić.
Niemiecki magazyn podaje, że w 2022 roku 92 proc. Polaków popierało przyjmowanie uchodźców z Ukrainy, a obecnie 52 proc. nie chce przyjmowania kolejnych. Nie wskazuje w przytoczonej relacji metodologii ani nazwy badania, więc tych liczb nie należy traktować jak zamknięcia dyskusji. Zmiana nastrojów po kilku latach wojny, wysokich kosztach życia i sporach o politykę historyczną nie jest sama w sobie dowodem nienawiści. Jest sygnałem dla władz, że gościnność bez jasnych reguł traci społeczne poparcie.
Wołyń nie jest narzędziem niechęci
W tekście „Der Spiegel” pojawia się również zbrodnia wołyńska. Niemieccy autorzy wskazują, że podczas II wojny światowej ukraińscy nacjonaliści zamordowali ponad 100 tys. Polaków. Ten temat nie może być traktowany jako podejrzany motyw prawicy. Pamięć o Krwawej Niedzieli i ofiarach rzezi wołyńskiej jest obowiązkiem polskiego państwa, niezależnym od bieżącej polityki migracyjnej.
Odpowiedzialność za zbrodnie OUN i UPA nie spada na współczesnych Ukraińców jako zbiorowość. Jednocześnie pojednanie nie może wymagać od Polaków milczenia o ofiarach, ekshumacjach i kulcie sprawców. Państwo, które rezygnuje z własnej pamięci pod presją zagranicznych komentarzy, rezygnuje z części swojej suwerenności.
Polska ustala własne reguły
„Der Spiegel” cytuje Rafała Pankowskiego ze stowarzyszenia „Nigdy Więcej” i opisuje krytykę Ewy Zajączkowskiej-Hernik oraz PiS jako element narastającej kampanii przeciw Ukraińcom. W niemieckiej narracji prawicowe ugrupowania, mające według tygodnika łącznie niemal 50 proc. poparcia, znalazły wspólny temat w polityce migracyjnej. Brakuje prostego uznania, że wyborcy mają prawo oczekiwać kontroli granic, przejrzystych wydatków i egzekwowania tych samych zasad wobec każdego.
Polska pomoc dla uciekających przed rosyjską agresją była ogromnym wysiłkiem społecznym. Nie tworzy ona jednak bezterminowego zobowiązania do każdej formy wsparcia. Status pobytowy również podlega prawu, a status UKR nie jest przyznawany automatycznie w każdej sytuacji. O zakresie świadczeń i zasadach pobytu mają decydować polskie władze pod kontrolą polskich obywateli.
Stawka jest konkretna: bezpieczeństwo mieszkańców, pieniądze podatników i zaufanie do państwa. Groźby wobec Ukraińców trzeba karać. Przestępstwa popełniane przez cudzoziemców trzeba rzetelnie wyjaśniać. Debaty o migracji, Wołyniu i świadczeniach nie wolno kneblować oskarżeniem o zbiorową wrogość. O polskiej polityce ma rozstrzygać polski interes narodowy, a nie wygoda komentatorów z Berlina.
Źródło: WP Wiadomości, Deutsche Welle za pośrednictwem Onetu, „Der Spiegel”
Źródło: WP Wiadomości
Czytaj też

Rosja zaatakuje kraje bałtyckie? 41,8 proc. Polaków się obawia
41,8 proc. Polaków obawia się rosyjskiego ataku na Litwę, Łotwę lub Estonię w ciągu najbliższych kilku lat, a 40 proc. odrzuca tak…

Mentzen drwi z policjantek. Realny problem, chybiony cel
Sławomir Mentzen opublikował nagranie kpiące z nowo przyjętych policjantek, a 1 października wybuchła fala krytyki. Do dolnośląski…

Kreml grozi po rozmowach o produkcji rakiet Patriot w Polsce
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa oświadczyła, że europejskie fabryki produkujące broń dla Ukrainy są dla Rosji „potenc…

Szwedzkie Gripeny od 1 października chronią polskie niebo przez dwa miesiące
Szwedzkie myśliwce JAS 39 Gripen od 1 października przez dwa miesiące będą wspierać obronę polskiego nieba i wschodniej flanki NAT…
