Deportacje z Polski rosną. Ukraińcy najliczniejszą grupą według MSWiA
W 2025 roku z Polski odesłano 10 tys. cudzoziemców, wobec 3 tys. w 2023 roku, a pierwsza połowa 2026 roku przyniosła 5,64 tys. deportacji według danych Straży Granicznej cytowanych przez media. MSWiA wskazuje, że najliczniejszą grupą są Ukraińcy. Wniosek jest prosty: państwo zaczęło mocniej egzekwować własne prawo.
Skok, którego nie da się zbyć milczeniem
W 2025 roku z Polski odesłano 10 tys. cudzoziemców, wobec 3 tys. w 2023 roku, a pierwsza połowa 2026 roku przyniosła 5,64 tys. deportacji według danych Straży Granicznej cytowanych przez media. MSWiA wskazuje, że najliczniejszą grupą są Ukraińcy. Wniosek jest prosty: państwo zaczęło mocniej egzekwować własne prawo.
Interia, powołując się na informacje z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, podała, że statystyki zrealizowanych decyzji powrotowych rosną skokowo. Według tych danych w 2023 roku deportowano 3 tys. osób, a w 2025 roku 10 tys.. To nie jest detal administracyjny. To sygnał, że państwo zaczyna odpowiadać na realne oczekiwanie obywateli: prawo pobytu w Polsce ma wynikać z legalności, pracy i szacunku dla porządku publicznego.
Ukraińcy bez zbiorowej winy, państwo bez bezradności
Wiceminister Maciej Duszczyk wskazał w rozmowie z Interią, że Ukraińcy są najliczniejszą grupą wśród deportowanych, ponieważ jest ich w Polsce najwięcej. To zdanie trzeba czytać precyzyjnie. Nie chodzi o odpowiedzialność zbiorową i nie wolno jej tu dopisywać. Chodzi o skalę obecności, a przy dużej skali rośnie także liczba spraw, w których służby muszą zareagować.
Polska pomoc dla uchodźców wojennych z Ukrainy była ogromna. Polskie rodziny, samorządy i państwo poniosły ciężar, którego wiele zachodnich elit nie chciało nawet dotknąć. Ale gościnność nie może oznaczać rezygnacji z kontroli. Kto łamie prawo, nadużywa pobytu albo ignoruje decyzję administracyjną, musi liczyć się z konsekwencją. To minimum powagi państwa.
Wcześniejszy spór o deportacje Ukraińców pokazał, jak szybko część debaty próbuje zamienić prostą zasadę porządku w temat dyplomatycznej nerwowości. Polska nie jest jednak hotelem bez regulaminu. Jest państwem narodowym, które ma obowiązek dbać najpierw o bezpieczeństwo własnych obywateli.
Loty, fundusze i rachunek dla podatnika
Money.pl, powołując się na Rzeczpospolitą i Komendę Główną Straży Granicznej, podał, że w pierwszej połowie 2026 roku Polska deportowała 5,64 tys. cudzoziemców, czyli o 28 proc. więcej niż rok wcześniej. W marcu drogą lotniczą odesłano 1,15 tys. osób, a w kwietniu 1,13 tys. W tych danych widać już nie pojedyncze akcje, lecz stałą procedurę.
Koszty nie znikają. Część operacji powrotowych wspiera Frontex i unijne fundusze, ale organizacja deportacji to transport, dokumenty, opieka, zakwaterowanie, tłumacze i praca funkcjonariuszy. Gdy państwo pochodzenia nie płaci albo egzekucja kosztów jest nieskuteczna, rachunek może wrócić do polskiego budżetu. To znaczy do podatnika.
Dlatego rozmowa o deportacjach nie jest wyłącznie rozmową o cudzoziemcach. To rozmowa o polskim portfelu, porządku publicznym i granicy między gościnnością a naiwnością. Lewicowo-liberalny język lubi rozmywać tę granicę w miękkich formułkach. Państwo, które bierze siebie serio, nie może tego robić.
Prawo musi być jasne i stosowane
Najważniejsza zasada brzmi: legalny pobyt i uczciwa praca nie mogą być traktowane tak samo jak łamanie prawa albo ignorowanie decyzji o powrocie. To rozróżnienie jest sprawiedliwe i konieczne. Chroni uczciwych cudzoziemców, a równocześnie chroni Polaków przed skutkami polityki bez kontroli.
Dyskusja o deportacjach bezrobotnych Ukraińców pokazała jeszcze jeden problem: politycy chętnie mówią hasłami, ale państwo działa przez przepisy, decyzje i egzekucję. Jeżeli procedury są zbyt wolne albo dziurawe, trzeba je naprawić. Jeżeli służby mają narzędzia, trzeba ich używać.
Polska ma prawo oczekiwać od każdego gościa przestrzegania prawa. Ma też obowiązek jasno powiedzieć, że porządek publiczny nie jest dodatkiem do polityki migracyjnej, lecz jej fundamentem. Bez tego każda kolejna fala migracyjna będzie testem naszej suwerenności. Ten test trzeba zdać po polsku: twardo, zgodnie z prawem i bez kompleksów.
Źródło: Do Rzeczy, Interia, Money.pl, Straż Graniczna.
Źródło: Do Rzeczy
Czytaj też

Wybory prezydenckie 2025. Prokuratura postawiła zarzuty członkom komisji
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku 11 czerwca 2026 roku poinformowała o zarzutach dla dziewięciorga członków Obwodowej Komisji Wyborcz…

WOT dodają 70 terminów „wGotowości”. Szkolenie zamiast politycznej zaczepki
Wojska Obrony Terytorialnej uruchomiły w niedzielę, 4 października, 70 dodatkowych terminów szkoleń „wGotowości”, a zapisy prowadz…

Rosyjski atak uruchomił Alert RCB. Niemcy dają Ukrainie 1,3 mld euro
4 października rosyjski atak na Ukrainę uruchomił Alert RCB w województwach lubelskim i podkarpackim, choć zagrożenie dla Polski p…

Braun odrzuca zarzuty o sprowadzanie pracowników z Indii
Grzegorz Braun i Konfederacja Korony Polskiej 3 października odrzucili zarzut, że ich kontakty z partnerami z Indii służyły sprowa…
