wtorek, 15 września 2026 Imieniny: Albina, Nikodema·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Bosak odrzucił frazę „nasza wojna”. Pomoc dla Ukrainy pod polskim warunkiem – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Bosak odrzucił frazę „nasza wojna”. Pomoc dla Ukrainy pod polskim warunkiem

Redakcja Dziennika Narodowego · 15.09.2026 · 3 min czytania

Krzysztof Bosak powiedział w programie „Kropka nad i” 14 września, że wojna na Ukrainie „na szczęście jeszcze” nie jest jego wojną i chce, by tak pozostało. Odrzucił nacisk Moniki Olejnik na jeden obowiązujący przekaz, opowiadając się zarazem za pomocą dla Kijowa warunkowaną polską racją stanu.

Jeden głos nie jest obowiązkiem demokracji

Monika Olejnik przekonywała na antenie TVN24, że wszyscy Polacy powinni mówić jednym głosem i uznać wojnę na Ukrainie za również naszą. Wicemarszałek Sejmu nie przyjął tej formuły. Odpowiedział, że demokracja nie polega na dyscyplinowaniu polityków do powtarzania tych samych fraz, a wobec samego określenia od początku pozostawał sceptyczny.

Ta odpowiedź nie oznaczała lekceważenia rosyjskiego zagrożenia. Bosak mówił, że Moskwa prowadzi agresywną politykę wobec Ukrainy i Polski, wysuwa roszczenia, dokonuje prowokacji oraz podejmuje działania dywersyjne i sabotażowe. Rozróżnił jednak zagrożenie dla naszego państwa od twierdzenia, że Polska już prowadzi wojnę z Rosją. Droga Krzysztofa Bosaka od Młodzieży Wszechpolskiej do funkcji wicemarszałka Sejmu pokazuje, że takie stawianie interesu narodowego w centrum nie jest u niego nowym zwrotem.

Pomoc dla Ukrainy musi mieć polskie warunki

Prezes Ruchu Narodowego zaznaczył, że Ukraina utrzymuje zdolność do walki dzięki wsparciu koalicji państw zachodnich, do której należy Polska. Jego sprzeciw dotyczył wychodzenia przed szereg i odgrywania roli większego mocarstwa, niż pozwalają na to nasze zasoby. Najpierw trzeba wzmacniać własne bezpieczeństwo i pozycję w NATO.

Bosak opowiedział się za dalszą pomocą, lecz pomocą warunkową. Wskazał, że władze w Kijowie, wraz z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, pozostają niewrażliwe na polską perspektywę historyczną. To sprawa, której Warszawa nie ma prawa odkładać na później. Spór o wynoszenie UPA na piedestał dotyka pamięci polskich ofiar i elementarnej wzajemności w stosunkach między państwami.

Bezpieczeństwo i pamięć nie wykluczają się

Olejnik zapytała, czy dla Bosaka ważniejsza jest historia, czy śmierć dzieci. Polityk nazwał takie postawienie sprawy demagogicznym. Państwo ma jednocześnie prowadzić politykę humanitarną, wojskową, historyczną i gospodarczą. Sprowadzenie całego sporu do emocjonalnej alternatywy zwalnia rządzących z obowiązku rozliczania kosztów, celów oraz korzyści dla Polski.

Rosyjska agresja na Ukrainę ma dla nas bezpośrednie skutki. Alarmy związane z rosyjskimi dronami nad zachodnią Ukrainą przypominają, jak blisko polskiej granicy działa rosyjskie wojsko. Odpowiedzią musi być silna polska armia, skuteczna obrona powietrzna i regularna debata strategiczna. Bosak właśnie dlatego opowiedział się także za częstszym zwoływaniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Realizm zamiast politycznego frazesu

Rosja jest agresorem, a powodzenie jej imperialnej polityki byłoby dla Polski groźne. Z tego nie wynika jednak obowiązek podpisywania czeku bez limitu ani rezygnacji z własnych żądań wobec Kijowa. Pomoc ma być narzędziem polskiej polityki, nie rytuałem potwierdzającym cudze oczekiwania.

Stanowisko Bosaka trafia w istotę poważnej polityki zagranicznej. Polska może wspierać obronę Ukrainy, odstraszać Rosję i równocześnie egzekwować prawdę historyczną oraz chronić własne zasoby. Stawką jest bezpieczeństwo Polaków, stan naszej armii i prawo suwerennego państwa do samodzielnego określania granic zaangażowania. O tym nie mogą decydować telewizyjne hasła.

Źródło: Do Rzeczy, Konfederacja, TVN24

Źródło: Do Rzeczy

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też