Andrzej Poczobut chce znów wrócić na Białoruś. Grodno pozostaje jego domem
Andrzej Poczobut 15 września wrócił do Polski po tygodniowym pobycie na Białorusi. Po planowanej podróży do Stanów Zjednoczonych i Kanady chce ponownie pojechać do rodzinnego Grodna. Jego deklaracja oznacza, że mimo ponad pięciu lat w więzieniu nie porzuca Polaków żyjących pod presją reżimu Alaksandra Łukaszenki.
Tydzień wśród Polaków na Białorusi
Andrzej Poczobut wrócił do Polski we wtorek 15 września około południa. Tygodniowy pobyt na Białorusi poświęcił przede wszystkim spotkaniom z rodziną oraz działaczami zdelegalizowanego przez władze Związku Polaków na Białorusi. Odwiedził Grodno i Mińsk, a także miejsca związane z polską historią. Jego wcześniejszy powrót do rodzinnego Grodna był świadomym wyborem człowieka, który od początku mówił, że właśnie tam jest jego dom.
Jak podało Polskie Radio Białystok, dziennikarz spotykał się z działaczami ZPB i odwiedzał polskie miejsca pamięci na Grodzieńszczyźnie. Był między innymi przy mogile powstańców styczniowych. To ważny szczegół. Polska obecność na tych ziemiach trwa dzięki ludziom, którzy mimo administracyjnej presji pielęgnują język, pamięć i wspólnotę.
Służby zainteresowały się telefonem
Wizyta przebiegła spokojnie, lecz reżim dał o sobie znać. Poczobut powiedział po przekroczeniu granicy, że białoruska służba bezpieczeństwa odwiedziła go raz i chciała sprawdzić jego telefon. Urządzenie było zablokowane. Informację przekazała Polska Agencja Prasowa, cytowana przez Radio Maryja.
Ten epizod pokazuje realia działalności polskiej mniejszości pod rządami Alaksandra Łukaszenki. Spokojny przebieg jednej podróży nie jest gwarancją bezpieczeństwa na przyszłość. Poczobut zna to lepiej niż ktokolwiek: w białoruskich aresztach i kolonii karnej spędził ponad pięć lat, a wolność odzyskał 28 kwietnia 2026 roku. Już przed wyjazdem mówił otwarcie, że wraca bez gwarancji.
Grodno pozostaje jego domem
Najbliższym etapem mają być Stany Zjednoczone i Kanada, gdzie Poczobut planuje spotkania z Polonią. Po powrocie zza Atlantyku chce podjąć decyzję o kolejnej podróży. Jego kierunek pozostaje jasny: Grodno i ludzie, którzy liczą na jego obecność.
To postawa wymagająca odwagi, ale nie wolno zamieniać jej w wygodny dla Warszawy symbol. Bohaterstwo jednego człowieka nie zwalnia państwa z obowiązku działania. Polska dyplomacja powinna stale upominać się o prawa ZPB, polskie szkolnictwo, swobodę pielęgnowania pamięci oraz bezpieczeństwo działaczy. Przesunięcie zjazdu ZPB na marzec 2027 roku pokazało, jak ograniczone pozostaje pole legalnej aktywności organizacji.
Wiarygodność Polski wobec rodaków
Stawką jest wiarygodność Rzeczypospolitej. Jeżeli Polska poważnie traktuje wspólnotę narodową, nie może ograniczać jej do granic administracyjnych państwa. Rodacy na Białorusi mają prawo oczekiwać zainteresowania, wsparcia prawnego, dyplomatycznej presji i stałej obecności polskiej opinii publicznej.
Poczobut wrócił z tygodniowej wizyty, lecz nie zamknął sprawy. Chce jechać ponownie, ponieważ więź z Grodnem i tamtejszymi Polakami okazała się silniejsza niż strach. Teraz ruch należy także do polskiego państwa. Odwaga działacza musi spotkać się z konsekwencją Warszawy.
Źródło: WP Wiadomości, Polskie Radio Białystok, PAP za Radiem Maryja
Źródło: WP Wiadomości
Czytaj też

Bosak odrzucił frazę „nasza wojna”. Pomoc dla Ukrainy pod polskim warunkiem
Krzysztof Bosak powiedział w programie „Kropka nad i” 14 września, że wojna na Ukrainie „na szczęście jeszcze” nie jest jego wojną…

Czaputowicz zarzuca Tuskowi „politykę paniki” zamiast konkretów
Jacek Czaputowicz 15 września zarzucił Donaldowi Tuskowi prowadzenie „polityki paniki” po ostrzeżeniach premiera przed możliwą esk…

Słowacja: 50 euro mandatu za rowery bez tablicy odblaskowej
Słowacka policja nakłada 50 euro mandatu i nakazuje powrót do Polski kierowcom, którzy przewożą rowery na tylnym bagażniku bez wym…

Polska rusza z ofensywą dyplomatyczną. Stawką obrona wschodniej flanki
Donald Tusk ma w ciągu kilku dni pojechać do Kijowa, Władysław Kosiniak-Kamysz w przyszłym tygodniu do Waszyngtonu, a Karol Nawroc…
