1 września 2025
Sprawy narodowe

Wiceminister zrównuje symbole banderowskie z mieczykiem Chrobrego

W polskim życiu publicznym nie brakuje absurdów, ale to, co padło z ust minister Anny Radwan-Röhrenschef, przechodzi ludzkie pojęcie. W rozmowie w TOK FM, zamiast skupić się na realnym problemie gloryfikowania zbrodniarzy z UPA i obecności banderowskiej symboliki w przestrzeni publicznej, pani minister postanowiła zrównywać symbole zbrodniarzy z symbolem walki o wolną Polskę – mieczykiem Chrobrego. To nie tylko absurdalne, ale i haniebne.

Porównywanie czerwono-czarnej flagi banderowców, pod którą mordowano Polaków na Wołyniu, do mieczyka Chrobrego – znaku przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego i późniejszego symbolu wielu patriotycznych środowisk – to nie tylko brak wiedzy historycznej, ale świadome plucie w twarz polskim bohaterom. Ludzie noszący mieczyk Chrobrego ginęli z rąk niemieckich nazistów w Auschwitz, walczyli z komuną, byli bici i szykanowani przez bezpiekę. To oni w czasach, gdy elity dzisiejszych „proeuropejskich” partii uczyły się w Moskwie, stali po stronie Polski – suwerennej, chrześcijańskiej i silnej.

Tymczasem pani minister, w stylu znanym z propagandy TVN i lewicowo-liberalnych mediów, oskarża środowiska narodowe o „histerię antyukraińską”, jakby domaganie się szacunku dla ofiar rzezi wołyńskiej było jakimś atakiem. To nie jest żadna histeria – to troska o pamięć historyczną i o to, by nie dopuścić do relatywizowania zbrodni.

Nie pozwolimy na to, by mieczyk Chrobrego był stawiany w jednym szeregu z symbolami UPA, jakby to były dwie strony tej samej monety. To jawna obraza dla tych, którzy za Polskę oddali życie. Jeśli dziś ktoś ma problem z tym symbolem, to nie dlatego, że on niesie zło – tylko dlatego, że przypomina o Polsce dumnej, narodowej i niepodległej, która nie kłania się ani Moskwie, ani Brukseli, ani Kijowowi.

Słowa minister Radwan-Röhrenschef to nie tylko przykład ignorancji, ale także celowego niszczenia narodowej tożsamości. W imię poprawności politycznej, próbuje się dziś wykreślić z debaty publicznej wszystko, co nie pasuje do liberalnej narracji – od historii Narodowych Sił Zbrojnych po współczesne środowiska patriotyczne. A my mówimy jasno: dość tego!

Jeśli władza chce naprawdę rozmawiać o zakazie symboli nienawiści – niech zacznie od banderowskich. Nie od mieczyka Chrobrego. Nie od polskich patriotów. Bo Polska to nie jest kraj bez pamięci. I nie będzie krajem bez honoru.

Warto przypomnieć, kim jest osoba, która wypowiada takie skandaliczne słowa. Anna Krystyna Radwan-Röhrenschef z wykształcenia jest socjologiem. latach 2007–2015 pełniła funkcję prezesa zarządu Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana, promującej ideę integracji europejskiej. Od 2024 roku sprawuje funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w rządzie partii Polska 2050. Warto również dodać, że była bliską współpracownicą prezydenta Bronisława Komorowskiego – człowieka, który jako jeden z nielicznych prezydentów III RP z premedytacją marginalizował środowiska niepodległościowe i narodowe, promując zamiast tego „miękki” kurs uległości wobec Brukseli i Berlina.

To nie jest przypadek. To środowisko ma alergię na wszystko, co polskie, silne i narodowe. I dziś próbuje narzucić swoją wizję historii i wartości – kosztem pamięci o bohaterach, którzy ginęli za Ojczyznę. Na to nie ma i nie będzie zgody.