Zaskakujące tłumaczenie Korwin-Mikkego: Finał prawyborów Konfederacji jak wybory zastrzelonego potem pierwszego prezydenta RP

Nie słabną emocje po wczorajszym finale prawyborów w Konfederacji. Część zwolenników Wolności zarzuca liderom tej partii Januszowi Korwin-Mikkemu i Konradowi Berkowiczowi, że oni a pod ich wpływem elektorzy nie poparli pod koniec kandydata ich partii Artura Dziambora. Ten z kolei dał swoim elektorom wolną rękę a oni zagłosowali raczej na zwycięskiego Krzysztofa Bosaka. 

– Wracam do pracy sejmowej. Czuję się tam jak ryba w wodzie, jestem zachwycony tym, że mogę wreszcie z tym programem, z tymi poglądami, z tymi pomysłami przebijać się do szerszej publiczności. Przed nami cztery lata ciężkiej pracy. Dzisiaj zapominamy o wszystkich problemach, które nad nami ciążyły. Teraz skupiamy się na promowaniu jednego kandydata. Wszelkie waśnie i spory mam nadzieję, że odejdą – stwierdził w rozmowie z NCzas.tv Artur Dziambor.

REKLAMA/Advertisement

Korwin-Mikke kilkukrotnie już tłumaczył się, głównie na Facebooku. Również na tym medium zamieścił dzisiaj wczesnym popołudniem kolejny komentarz, tym razem nawiązując do dramatycznych ostatecznie wydarzeń, jakie wstrząsnęły odrodzoną Rzeczpospolitą przed wiekiem.

9 grudnia 1922 r. odbyły się w Sejmie wybory pierwszego prezydenta. Głosowali wyłącznie parlamentarzyści. Na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zgłoszono pięciu kandydatów. Byli to: 

REKLAMA/Advertisement

¤ Jan Baudouin de Courtenay, popierany przez mniejszości narodowe
¤ Ignacy Daszyński, popierany przez Polską Partię Socjalistyczną
¤ Gabriel Narutowicz, bezpartyjny, popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie”
¤ Stanisław Wojciechowski popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast”
¤ Maurycy Zamoyski, popierany przez kilka partii prawicowych a przede wszystkim przez narodowców

Począwszy od drugiej tury, odpadał zawsze kandydat z najmniejszym poparciem. Piąte i decydujące głosowanie odbyło się wieczorem. Oddano 516 głosów ważnych oraz 25 nieważnych. Gabriel Narutowicz uzyskał więcej głosów niż Maurycy Zamoyski i został pierwszym prezydentem Polski. Zwycięstwo Narutowicza było bardzo dużym zaskoczeniem dla prawicy, która spodziewała się, że bez problemu dojdzie do wyboru jej kandydata. Zaraz po wyborze Narutowicza warszawska młodzież związana z Narodową Demokracją zorganizowała demonstrację, w której pod hasłami „Precz z Narutowiczem”, „Precz z wybrańcem Żydów” nawoływała do oprotestowania wyborów. Prasa narodowa przez kolejne dni podgrzewała nastroje.

16 grudnia podczas wizyty w warszawskiej galerii „Zachęta” prezydent Narutowicz został zastrzelony przez Eligiusza Niewiadomskiego. Schwytany bez stawiania oporu zabójca został szybko osądzony i już 31 stycznia 1923 r. został rozstrzelany przez pluton egzekucyjny. Podczas procesu przyznał, że jego pierwotnym celem był Józef Piłsudski (jego ostatnie słowa brzmiały: „Ginę za Polskę, którą gubi Piłsudski!”). W młodości działał w Narodowej Demokracji, co dało podstawy do wiązania go z narodowcami. Później jednak jego działalność organizacyjna praktycznie zanikła. W niepodległej Polsce został przyjęty do pracy kontrwywiadowczej w Oddziale II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Pod koniec pracował w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Jędrzej Giertych w książce “O Piłsudskim” przekonywał, że Niewiadomski działał pod wpływem piłsudczyków, którzy w czasie jego pracy w Oddziale II przekierowali jego niechęć do ich wodza na osobę prezydenta. Zamach dokonany przez człowieka uznawanego za endeka miał wzburzyć opinię publiczną i zniechęcić ją do ruchu narodowego. Jak było naprawdę, trudno udowodnić ze względu na krótkość śledztwa i szybkie stracenie zamachowca.

Do dnia wyborów Narutowicza nawiązuje dzisiaj Korwin-Mikke, przyrównując kolegę partyjnego do lidera ludowców.

– Dziambor jak Witos. 31 I 1923 roku rozstrzelano śp.Eligiusza Niewiadomskiego, malarza i krytyka sztuki, który 16-XII-1922 zamordował śp.Gabryela Narutowicza (warto podkreślić sprawność ówczesnego sądownictwa – i to, że w Polsce obowiązywała, jak w każdym normalnym państwie, kara śmierci). Przyczyną był wybór prof. Narutowicza na prezydenta II RP – a historię tego wyboru dwu- albo i trzy-krotnie opowiadałem z naciskiem w dwóch przed finałem pra-wyborów KONFEDERACJI; przypomniałem na posiedzeniu prezydium (kol.Artur Dziambor był przy tym obecny). Bo czułem, że historia może się – toutes proportions gardées – powtórzyć. W skrócie: do wyborów stanęło siedmiu kandydatów – w tym: śp.Maurycy hr.Zamoyski (narodowy konserwatysta), śp.Wincenty Witos (PSL) – i Narutowicz z lewicowego PSL-Wyzwolenie. Reguły były identyczne jak w pra-wyborach: ostatni odpadał – pisze szef Wolności.

REKLAMA/Advertisement

– Narutowicz był przedostatni – i ostatni przeniósł na Niego swoje głosy. I tak po kolei: przenieśli na Niego głosy socjaliści, mniejszość żydowska, inne mniejszości – zawsze awansował na miejsce przedostatnie – i w półfinale zostali trzej, w kolejności liczby głosów: Zamoyski, Witos – i Narutowicz na czele tej postępowej zbieraniny.
Było jasne, że gdy Narutowicz odpadnie Jego zwolennicy wybiorą centro-prawicowego rolnika, a nie obszarnika-prawicowca. Kilkunastu narodowców otrzymało więc polecenie zagłosować na Narutowicza – w przekonaniu, że chłopi Witosa zagłosują na Zamoyskiego – rolnika, konserwatystę – a nie na kandydata lewicy i mniejszości narodowych. Jednak rozwścieczony Witos polecił swoim posłom zagłosować, na złość, na Narutowicza… a kol.Dziambor postąpił identycznie – czytamy.

Dziambor jak Witos31 I 1923 roku rozstrzelano śp.Eligiusza Niewiadomskiego, malarza i krytyka sztuki, który 16-XII-1922…

Gepostet von Janusz Korwin-Mikke am Sonntag, 19. Januar 2020

REKLAMA/Advertisement