REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Zagrożenie dla Europy? Salvini: To islamscy terroryści, którzy zabijają w imię ich boga ludzi na ulicy.

505

Włoski wicepremier i minister spraw wewnętrznych Matteo Salvini powiedział wczoraj wieczorem, że to “islamscy terroryści”, a nie “populiści” jak głoszą lewicowo-liberalne elity, są największym zagrożeniem dla Europy. Lider Ligi Północnej dodał, że najważniejszym celem Unii Europejskiej powinna być “obrona granic, tradycji i bezpieczeństwa”.

– Mówią, że w Europie populiści stanowią zagrożenie. Czy populiści kogoś kiedykolwiek zabili? Prawdziwym zagrożeniem są islamscy terroryści; tacy jak ze Strasburga, którzy w imię ich boga zabijają ludzi na ulicy – mówił Salvini na wiecu w Montesilvano przed wyborami regionalnymi w Abruzji, które odbędą się w lutym.

Przedstawił on również priorytety swojej partii – przed wyborami do Parlamentu Europejskiego:

Reklama / Advertisement

– My będziemy działać na rzecz Unii, która robi mało rzeczy, ale dobrze – podkreślił. – Jeśli Europa istnieje, niech broni swych granic, swych tradycji i bezpieczeństwa – dodał.

Odnosząc się do imigrantów, stwierdził, że „integracja imigrantów jest możliwa tylko przy ich ograniczonej liczbie” i dodał, że takie zdanie potwierdza też Katechizm Kościoła Katolickiego:

– Ja mówię, że integracja jest możliwa przy ograniczonej liczbie migrantów. Także katechizm Kościoła katolickiego mówi, że przyjmowanie cudzoziemca jest obowiązkiem w miarę możliwości, a według mnie my tę miarę już osiągnęliśmy – mówił Salvini.

Reklama / Advertisement

Według portalu tvp.info „w mediach społecznościowych Salvini powtórzył swój sprzeciw wobec apeli o przyjęcie kobiet i dzieci z dwóch statków organizacji pozarządowych, które od dwóch tygodni stoją na Morzu Śródziemnym z 49 migrantami na pokładzie, uratowanymi z dryfujących łodzi i czekającymi na zgodę na wpłynięcie do jednego z portów”.

Włoskie porty są cały czas zamknięte dla organizacji, które wiozą imigrantów drogą morską. Odniósł się także do tzw. korytarzy humanitarnych, które otworzył poprzedni rząd.

– Przemyt ludzi trzeba zatrzymać. Ci, którzy uciekają przed wojną, przybywają do Włoch samolotem, a nie łodzią – dodał. Matteo Salvini mówił, że Rzym może wysłać pomoc na miejsce, a on sam nie zmieni swojego stanowiska w kwestii imigracji.

– Możemy wysłać na pokład leki, żywność i ubrania, ale koniec z szantażami. Mniej wypływających łodzi, mniej ofiar. Ja nie zmienię zdania – stwierdził.

za: pch24.pl

Reklama / Advertisement