Wywiad z kpt. Edwardem Klonowskim – weteranem wileńskiej Armii Krajowej

Kapitan Edward Klonowski – rocznik 1927, strażnik mogił polskich żołnierzy na Kresach północno-wschodnich, członek Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy AK oraz prezes Stowarzyszenia Polskich Kombatantów na Litwie. Od 1991 roku poświęcił się budowaniu pomników i kwater żołnierskich na Litwie i Białorusi oraz opiece nad mogiłami polskich bohaterów.

REKLAMA/Advertisement

……………………………………………………………………………………..

– Gdzie Pan obecnie mieszka?

REKLAMA/Advertisement

– Wieś Szaterniki, gmina Mickuny, 12 km od Wilna. Przedwojenne polskie Kresy, Wileńszczyzna.

– Pamięta Pan wasze ostatnie polskie Święta Bożego Narodzenia? Był Pan wtedy 11-letnim chłopcem.

REKLAMA/Advertisement

– Pamiętam. Przez cały Adwent przestrzegaliśmy postu. Święta były raczej skromne. Był m.in. śledz, kisiel z owsianej mąki, pierogi – czyli słodka babka z jagodami i miodem. Oczywiście opłatek. Do picia makówka – rodzaj kompotu przyrządzanego z maku. Późnym wieczorem Pasterka i świętowanie przez kolejne trzy dni.

– Wyobrażam sobie, że podczas Wigilii siedzieliście całą rodzin ą przy stole, słuchaliście stacji polskiego radia Wilno i kolęd?

– To był grudzień 1938 roku. Radio, które miałem – sam je zresztą skonstruowałem – to był aparat kryształkowy, ze słuchawkami. Mogła więc z niego korzystać tylko jedna osoba. Duże radia lampowe z głośnikiem można było w naszej wsi policzyć na palcach jednej ręki. Jednym z pierwszych posiadaczy takiego aparatu radiowego był mój wujek.

– Osiem miesięcy później nastąpiła agresja Armii Czerwonej na Polskę. Jak wyglądała w waszej wsi okupacja sowiecka?

– Sowieci pojawili się u nas 17 września. Wyglądali nędznie, szaro. Nie tak jak szykarne Wojsko Polskie. Mój ojciec mówił doskonale po rosyjsku, bo kończył parafialną szkołę, jeszcze pod zaborem rosyjskim. Najczęściej, co można było usłyszeć od sowieckich oficerów i politruków to “u nas wsio mnogo”. Agitowali, zachwalali stosunki w Związku Sowieckim. Natomiast żołnierze niższej rangi mieli zakaz kontaktowania się z nami. Trzeba przyznać, że okupanci nie odnosili się do zwykłych gospodarzy agresywnie czy napastliwie. Warto jednak wspomnieć, że po sąsiedzku mieliśmy trzy majątki. Ich właściciele z rodzinami zostali natychmiast gdzieś wywiezieni. Nasze gospodarstwa musiały oddawać kontyngenty: masło, mięso, mąkę.

– A jak zachowywali się wobec was litewscy sąsiedzi?

REKLAMA/Advertisement

– W naszych stronach było może kilku Litwinów, to były ziemie zamieszkałe prawie wyłącznie przez polski żywioł.

– 22 czerwca 1941 roku III Rzesza napadła na Związek Sowiecki. Pamięta Pan wkroczenie Niemców i ich okupację?

– Wojna zaczęła się w niedzielę, a my zobaczyliśmy we wtorek kolumny niemieckie jadące na wschód. Niemcy też obłożyli nas kontyngentami. Z tym, że nakłaniali do zakładania plantacji tytoniu. Taka plantacja chroniła gospodarza i jego rodzinę przed wywiezieniem na roboty do Rzeszy. W 1943 roku poszedł słuch, że w lasach powstaje polska partyzantka. Miałem wtedy 17 lat. Razem z kolegą przystąpiliśmy do konspiracji. Zostałem zaprzysiężony w marcu 1944 roku. Miałem pseudonim “Cuhalt”. Byłem łącznikiem i przewodnikiem. Stałem na czatach placówki AK. Brałem udział w zdobywaniu Wilna w Akcji “Ostra Brama”. Przydzielono mnie na przewodnika do przybywających do Wilna oddziałów partyzanckich. Po wycofaniu się Niemców i wejściu Armii Czerwonej chciałem iść razem z oddziałami AK przez polską granicę. Ojciec jakoś się o tym dowiedział. Usłyszałem od niego – Dla ciebie walka się skończyła, wracamy do domu.

– Wielu naszych rodaków z Wileńszczyzny wróciło do Polski. Wasza rodzina została. Dlaczego?

– Także chcieliśmy jechać. W 1945 roku mieliśmy popakowane rzeczy w wielkie skrzynie, przygotowane papiery. Gdy podstawili pociąg pozwolono wyjechać do Polski połowie wsi. Druga połowa, w tym nasza rodzina, nie dostała pozwolenia. Kiedy przyszła wiosna, zabrali nam wizy i kazali obsiewać pole. I tak zostaliśmy na Wileńszczyznie.

– Dziękuję za rozmowę.

–  Ja także dziękuję. Na koniec, korzystając z uprzejmości Dziennika Narodowego, chciałbym życzyć wszystkim Polakom w kraju i za granicą rodzinnych, pogodnych, pełnych miłości Świąt Bożego Narodzenia oraz zdrowia, pogody ducha i wszelkiej pomyślności w Nowym 2020 Roku.

Z kpt. Edwardem Klonowskim rozmawiał Arkadiusz Kobus

Foto: skan z serwisu Youtube