Wasiukiewicz: Wracamy do nienormalności

“Pandemie zostaną z nami na zawsze” – to główny przekaz Centralnego Ośrodka Planowania Pandemii. Że coś w rodzaju takiego ośrodka istnieje – i że zajmuje się on planowaniem “pandemii” na skalę światową – możemy się przekonać od ponad roku. Wystarczy spojrzeć na przywódców wszystkich państw, którzy paradują w maskach podczas posiedzeń, spotkań, wizyt, szczytów. Niezależnie czy to przywódca małego państwa, regionalnego mocarstwa, czy mocarstwa światowego. Wszyscy podporządkowani rozporządzeniu o noszeniu maseczek.

A o tym, że “pandemie” rzeczywiście z nami zostaną przekonują nas ostatnio chociażby reklamy telewizyjne w których od jakiegoś czasu pojawiają się ludzie w maskach. Obraz normalnego świata jest więc powoli, ale konsekwentnie zacierany w przekazie i świadomości ogółu.

Jest lato, ale nasz minister zdrowia już wie, że w połowie sierpnia będzie kolejna fala. Chyba czwarta, według ministerialnych obliczeń i obliczeń rządowych ekspertów zatrudnionych do planowania “pandemii” na rynku lokalnym. Premier też już wie. Mówi o zachowaniu czujności – można tylko dodać: rewolucyjnej – którą straciliśmy przez wakacyjne rozluźnienie i ostrzega, że nowa fala czy też mutacja może przynieść “kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”. “Pandemia” więc wróci, bo to już zostało zaplanowane.

I w związku z tym również już wiemy, że hasło “wracamy do normalności” było “fałszywką”. Było jedynie hasłem takiego cwaniaka, który chce opchnąć szybko towar i potrzebuje jakiegoś chwytliwego hasła, aby przekonać opornego klienta, aby ten towar nabył, choćby za darmo.

Ale wiemy już też, że opchnięcie tego towaru – preparatu – nie jest żadnym gwarantem “powrotu do normalności”. Jest jedynie gwarantem tego, że będzie się miało więcej przywilejów niż ci, którzy tego preparatu nie przyjmą. Mówi zresztą o tym sam premier, który powiedział (cytat za Dziennik.pl), że część obywateli będzie zaskoczona, że bez szczepień nie może korzystać z pewnych gałęzi gospodarki.

Tymczasem lato sprawiło, że ludzie poczuli się swobodniej, maski przestały obowiązywać nawet w wielu sklepach, pomimo oficjalnego nakazu ich noszenia, a czasem nawet i w urzędach. Ludzie sami postanowili wrócić do normalności, cieszyć się swobodą (bo o wolności to można już raczej zapomnieć) choćby przez te kilka tygodni.

Każde wypowiadane od kilku tygodni zdanie o “powrocie do normalności” było i jest kłamstwem. Kłamstwem w pełni świadomie wypowiadanym przez ekspertów i polityków i powtarzanym przez większość mediów. Jakim to bowiem “powrotem do normalności” może być segregacja? Jakim “powrotem do normalności” może być odbieranie praw konstytucyjnych jakiejś grupie obywateli, którzy żadnego przestępstwa nie popełnili, ale jednak będą pozbawieni możliwości korzystania “z pewnych gałęzi gospodarki”? Jakim “powrotem do normalności” będzie dla tych, którzy przyjmą preparat, jeżeli nie będą mogli ze swoimi znajomymi, bliskimi spotykać się w kawiarni, pójść na koncert itd. ponieważ tamci z różnych względów i zgodnie z prawem nie będą chcieli przyjąć preparatu? Jakim “powrotem do normalności” jest przymuszanie w różnej formie ludzi do samego przyjęcia preparatu (ciągle dopuszczonego warunkowo)? Jakim “powrotem do normalności” jest “dawka przypominająca”? Jakim powrotem do normalności są “paszporty covidowe”?

Nie będzie żadnego powrotu do normalności. Po wakacjach, a może jeszcze w trakcie ich trwania, będzie jedynie powrót do nienormalności.

Jerzy Wasiukiewicz

REKLAMA/Advertisement

REKLAMA/Advertisement