REKLAMA

REKLAMA

Wasiukiewicz dla wRealu24 o metodach działania Facebooka [WIDEO]

769

Jeżeli ktoś sądzi, że dyskryminacja ze strony Facebooka w stosunku do licznej rzeszy polskich obywateli korzystających z tej platformy się zakończyła, to jest w ogromnym błędzie. Facebook od kilku lat działa w tym zakresie konsekwentnie poprzez systematyczne usuwanie różnych fanpejdży, blokowanie użytkowników w dostępie do usługi. Jedyna różnica jest taka, że nie jest to już tak nagłaśniane medialnie, jak w roku 2016 czy 2017.

13 lutego na kanale wRealu24 z prowadzącym program Krzysztofem Łukszą rozmawiałem o działaniach Facebooka wymierzonych bezpośrednio w tytuł prasowy DziennikNarodowy.pl i we mnie jako właściciela tego portalu. Zwróciłem w rozmowie uwagę na fakt, że Facebook 11 stycznia 2019 roku w tej sprawie wydał nawet specjalne oświadczenie z którego jasno wynika, że w stosunku do mnie i kilku innych osób Facebook przeprowadził kilkumiesięczne śledztwo. Informacja o tym śledztwie została podana również przez media, m.in. Rzeczpospolitą i Wirtualną Polskę.

REKLAMA

To sytuacja bezprecedensowa. Facebook bowiem pochwalił się publiczne, że podjął działania, które wykraczają poza oficjalne reguły świadczonej usługi, o których nie ma nic w oficjalnych regulaminach tej firmy. Dodatkowo, jeżeli śledztwo trwało kilka miesięcy to istnieje uzasadnione podejrzenie, że pracownicy Facebooka, zaangażowani w to śledztwo, mogli przeglądać moją korespondencję prowadzoną za pomocą Messengera i stron facebookowych. Czyli że mogło dojść do naruszenia mojej prywatności, a także prywatności kilku innych osób.

Przy tym wątku rozmowy przypomniałem Krzysztofowi Łukszy, że przez Messengera omawialiśmy projekt powstania, a właściwie wznowienia, kanału Dziennika Narodowego na Youtube. Z tym projektem mieliśmy ruszyć w drugiej połowie stycznia. Tymczasem kilka dni po naszej wymianie zdań na Messengerze Facebook cofnął publikację (oficjalnie usunął) fanpejdża Dziennika Narodowego i 15 innych fanpejdży na których jestem administratorem lub które powiązane są z moją działalnością gospodarczą. Krzysztof Łuksza skomentował to krótko:

REKLAMA

Reklama

– Przypadek?

Ze względu na działania Facebooka wymierzone w Dziennik Narodowy uruchomienie kanału na Youtube musieliśmy przełożyć w czasie.

REKLAMA

Dobór pracowników Facebooka pod kątem ideologicznym?

W wywiadzie dla Pulsu Biznesu, w październiku 2018 roku, szef Facebooka na Europę Środkową i Wschodnią, Robert Bednarski, powiedział, że poszukiwaniem pracowników zatrudnianych następnie przez Facebook Polska zajmują się rekruterzy pracujący w Dublinie. Kandydaci zaś są weryfikowani po wielu rozmowach.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że osoby zatrudniane przez Facebooka są zatrudniane nie tylko ze względu na swoje kwalifikacje zawodowe, ale również ze względu na swój określony światopogląd czy też wprost preferencje polityczne. Do takiego wniosku można dojść, kiedy prześledzi się ścieżki zawodowe zatrudnianych osób w Facebook Polska, jak również ich profile facebookowe. W roku 2016, kiedy na ostro ruszyła cenzura Facebooka, kiedy zaczęto masowo usuwać strony i profile osób, które nie wpisywały się w ideologiczny kierunek nadawany przez Facebooka i przy tej okazji trochę więcej mogliśmy się dowiedzieć właśnie o osobach zatrudnionych w Facebook Polska.  Bowiem w roku 2016 dziennikarze i Internauci bliżej zaczęli się przyglądać zjawisku owej cenzury i kto za tą cenzurą stoi.

Cezary Gmyz puścił wówczas na Twitterze i na Facebooku kilka screenów z profilu ówczesnej szefowej Facebooka na Polskę, Sylwii de Weydenthal. Inne media przyjrzały się Jakubowi Turowskiemu, dyrektorowi ds. polityki publicznej. Pod lupę wzięto również inne osoby zatrudnione w Polsce i pracujące na rzecz tej globalnej korporacji.

Jak się okazało, wiele osób zatrudnionych w Facebook Polska pracowało wcześniej w TVN czy Gazecie Wyborczej. Sam Robert Bednarski był prezesem grupy Onet. Tym mediom raczej trudno przypisać, że zachowują neutralność światopoglądową i polityczną. Słynne już zdjęcie z Ryszardem Petru, na którym jest wspomniana pani Sylwia, ale również Jakub Turowski i Robert Bednarski, również nie pozostawia żadnych złudzeń co do “apolityczności” Facebook Polska, jak i ogólnie całego Facebooka.

Taktyka salami

Przyglądając się działaniom Facebooka w Polsce na przestrzeni ostatnich lat widać wyraźnie, że mamy do czynienia z praktyką, taktyką dobrze już znaną z historii, ale przeniesioną w przestrzeń Internetu. Facebook, który zdobył dominującą pozycję na rynku tzw. mediów społecznościowych, który z Polsce, jak deklaruje, ma aż 16 milionów użytkowników i który zyskał zaufanie Polaków, głównie dlatego, że dopuszczał różnorodność poglądów i opinii, od 5 lat prowadzi działania o charakterze stricte politycznym, dyskryminacyjnym. Z przestrzeni tej platformy brutalnie eliminuje się, lub ogranicza, te głosy, które nie pasuję do linii politycznej i ideologicznej lansowanej przez Facebooka. A różne treści zawarte w regulaminach Facebooka jasno wskazują na to, że jest to platforma o silnym nacechowaniu ideologicznym.

Facebook współpracuje również z partiami i organizacjami pozarządowymi nacechowanymi jednoznacznie ideologicznie i to zapewne w wyniku tej współpracy np. symbol Falangi został na Facebooku zakazany.

Ten sam Facebook który od kilku lat zakazuje symbolu Falangi, nie zabrania jednak używania na swojej platformie symbolu sierpa i młota. W programie dla wRealu zadałem pytanie o to ile milionów ludzi zostało wymordowanych pod symbolem Falangi, a ile milionów pod symbolem sierpa i młota. Dlaczego Richard Allan, wiceszef Facebooka ds. polityki publicznej na obszar EMEA, jednocześnie aktywny brytyjski polityk z partii Liberalni Demokraci zasiadający w Izbie Lordów, nagle w 2016 roku stwierdził, że Falanga jest zakazana ze względu na… mowę nienawiści? Skąd nagle wie co to jest jakaś Falanga? Odpowiedź jest jasna: stąd, że Facebook współpracuje ze skrajnie lewicowymi organizacjami, które od lat wpisują Falangę na indeks. I są to te same organizacje, które nie wpisują na indeks symbolu sierpa i młota.

Jeżeli na Facebooku symbol sierpa i młota, zbrodniczej ideologii komunistycznej, jest akceptowany to wynika z tego, że światopogląd osób, które zarządzają Facebookiem i osób z organizacji współpracujących z Facebookiem, wyrasta z tego samego ideologicznego korzenia z którego narodził się totalitaryzm spod znaku sierpa i młota.

Nie powinno więc nas dziwić, że została zastosowana na Facebooku taka sama taktyka, taktyka salami, jaka była zastosowana w stosunku do państw Europy Wschodniej przez Związek Sowiecki.

Taktyka salami, czyli stopniowego eliminowania z przestrzeni Facebooka osób i środowisk prawicowych, narodowych jest elementem walki ideologicznej i politycznej. Elementem propagandy i wpływania na opinię publiczną, kształtowania opinii publicznej.

Eliminowanie z przestrzeni Facebooka środowisk patriotycznych, narodowych, uniemożliwianie korzystania z tej usługi zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem setkom, jeśli nie tysiącom osób, rozpoczęło się na dobre w okolicach 2015 roku. To wówczas symbol Falangi, który wcześniej nikomu z Facebooka nie przeszkadzał, został z dnia na dzień zakazany na tej platformie. Zaczęto masowo usuwać setki stron, banować osoby, czy wręcz usuwać ich konta wszystko dlatego, że ktoś miał symbol falangi jako zdjęcie profilowe, albo np. publikował  zdjęcia z manifestacji w których brali udział działacze ONR (czy innych organizacji posługujących się tą symboliką) i na tych zdjęciach pojawiał się symbol falangi. Użytkownicy Facebooka byli karani nawet za to, że kiedyś przed laty opublikowali jakieś zdjęcie z symbolem Falangi. Prawo, które działa wstecz, to prawo barbarzyńskie, a takie “prawo”, o czym mówiłem w programie wRealu24, zostało zastosowane właśnie przez Facebooka. Zresztą sam zakaz używania Falangi zaczął obowiązywać na wiele miesięcy przed tym zanim Facebook oficjalnie zaczął przyznawać, że taki zakaz obowiązuje. Ciekawe standardy, co? Karać ludzi za to, że nie stosują się do “prawa”, którego nie znają, bo nikt ich o tym “prawie” nie poinformował.

Trudno nie wiązać tych działań ze zideologizowanym zespołem Facebooka. Trudno mówić o przypadku, kiedy w lipcu 2016 roku został usunięty przez Facebooka fanpejdż Marszu Niepodległości i Ruchu Narodowego, a w tym czasie, dokładnie 4 lipca 2016 roku, dyrektor ds. polityki publicznej Jakub Turowski brał udział w organizowanej w Sejmie przez Nowoczesną konferencji “Zatrzymać spiralę agresji. Jak powstrzymać mowę pogardy i niebezpieczeństwo przestępstw z uprzedzeń”. Konferencję współorganizowaną przez Kampanię przeciw homofobii i Trans-Fuzję. Dyrektor Turowski zabrał głos na jednym z paneli na którym wystąpił prawnik ze wspomnianej Kampanii przeciw homofobii. I znowu pytanie: Przypadek?

Konferencja Nowoczesnej “Zatrzymać spiralę agresji” (4 lipca 2016 r. ) na której jednym z panelistów był Jakub Turowski, dyrektor ds. polityki publicznej Facebooka. Screen z Twittera z konta Marszu Niepodległości.

Zagrożone bezpieczeństwo użytkowników Facebooka

Ale w tym momencie, ja, jako osoba, która została poddana wnikliwemu śledztwu ze strony Facebooka, ze względu na moje zaangażowanie społeczne – jestem członkiem Zarządu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i jednym z trzech administratorów fanpejdża Marsz Niepodległości – nie mogę czuć się bezpiecznie wiedząc z jednej strony, że Facebook dysponuje szerokimi informacjami na mój temat, a z drugiej strony współpracuje z organizacjami, które bynajmniej nie odcinają się od różnego rodzaju bojówek lewicowych. To bowiem ludzie z tej samej organizacji, która wpisuje na indeksy symbol Falangi, stali za sprowadzeniem do Polski 11 listopada 2011 roku niemieckich bandytów z pałkami, gazem i kastetami, którzy przyjechali robić na ulicach Warszawy w Narodowe Święto Niepodległości porządek z polskimi “faszystami”.

A jeszcze raz podkreślę, że Facebook oficjalnie przyznał się do tego, że przez wiele miesięcy objął szczególnym nadzorem moją osobę oraz kilka, kilkanaście, a może i więcej, innych osób. W oficjalnym komunikacie Facebooka jest mowa o tym, że wykrycie działań, rzekomo niezgodnych z zasadami Facebooka, “było owocem wielu miesięcy pracy naszego zespołu”.

Przez ponad 25 lat mojej pracy w mediach i 20 lat prowadzenia własnej działalności gospodarczej nie spotkałem się z firmą, która w taki sposób, jak Facebook nie dbałaby o swój wizerunek. Która podejmowałaby działania o charakterze dyskryminującym swoich klientów, usługobiorców. Która, pomimo tego, że ktoś nawet płacił za usługę chcąc dotrzeć do jeszcze większej liczby potencjalnych klientów, a tak było w przypadku Dziennika Narodowego, został potraktowany z buta. Czy jako klient, usługobiorca mogę czuć się oszukany? Czy jako klient, usługobiorca, wobec którego firma z której usług korzystam, podjęła działania wykraczające poza oficjalne regulaminy, mogę mieć poczucie zagrożenia?

Sami sobie odpowiedzcie na te pytania.
Zapraszam do obejrzenia całego programu na wRealu24

Jerzy Wasiukiewicz – rysownik satyryczny, dziennikarz, publicysta. Członek Zarządu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Współzałożyciel i redaktor Dziennika Narodowego.  Jerzy Wasiukiewicz na Facebooku