REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Ukraiński drób zaleje UE?! Porozumienie między KE a Ukrainą niekorzystne dla polskich producentów.

404

– Komisja Europejska zawarła z Ukrainą wstępne porozumienie w sprawie kurczaków, które może uderzyć w polskich producentów drobiu – wynika z informacji dziennikarki RMF FM w Brukseli Katarzyny Szymańskiej-Borginon. Jest to zgoda Brukseli na bezcłowy import 50 tys. ton drobiu, który do tej pory był wprowadzany przez Ukrainę “tylnymi drzwiami” z wykorzystaniem nieprecyzyjnych zapisów umowy w wolnym handlu z Unią Europejską (DCFTA).

– To dla nas zła wiadomość. Oznacza stałe dostawy mięsa ze strony ukraińskiej. Jedyny, mały pozytyw, który możemy tutaj znaleźć, to, że import został ujęty w ramy, bo do tej pory był praktycznie nieograniczony – mówi w rozmowie z radiem RMF Łukasz Dominiak – dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej (KRD-IG). Dzisiaj w tej sprawie głos ma zabrać minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Co ciekawe, jak poinformował jeden z unijnych dyplomatów, nie było protestu ze strony Polski w tej sprawie.

– Komisja Europejska poinformowała w piątek o wstępnym porozumieniu przedstawicieli państw członkowskich UE i żaden kraj nie zaprotestował. Polska też nie protestowała – powiedział.

Reklama / Advertisement

Informacje te potwierdziła Birthe Steenberg z organizacji unijnych producentów drobiu AVEC i według jej informacji oznacza to zgodę na eksport 50 tys. ton drobiu. Podobne zdanie ma dwóch unijnych dyplomatów z różnych krajów UE:

– To oznacza usankcjonowanie obecności ukraińskich kurczaków na unijnym rynku wprowadzanych do tej pory “kreatywnymi działaniami” – mówią.

“Kreatywne działania” to pomysł jednego z ukraińskich oligarchów, który w ten sposób ominął zapisy umowy o wolnym handlu UE z Ukrainą. Import drobiu – np. skrzydełek czy filetów został ograniczony kwotami bezcłowymi, ale nie obejmuje to “niestandardowych kawałków mięsa” czyli tzw. “pozostałych części”. W ten sposób np. w filecie Ukraińcy zostawiali kość strzałkową i dlatego mięso to omijało cła importowe, a potem w firmach na Słowacji, w Holandii czy w Polsce kości były usuwane i “czyste” filety trafiały na rynek unijny z ominięciem ceł.

Reklama / Advertisement

W ten sposób ukraińskie mięso drobiowe zalało polski rynek i tym samym z tego kraju na unijne rynki trafiało 50 tys. ton drobiu. UE może te działania traktować z przymrużeniem oka, bo umowa o wolnym handlu jest swego rodzaju magnesem przyciągającym Ukrainę do Unii.

Tego typu praktyki uderzają w Polskę, która jest największym producentem drobiu w UE – prawie 3 mln ton rocznie. Już przed rokiem producenci drobiu podnosili alarm w tej sprawie. Polska chciała renegocjacji umowy z Ukrainą i wyraziła zgodę na zwiększenie kwot importowych, aby ograniczyć “kreatywny” bezcłowy import. Miałoby to sankcjonować status quo – Ukraina miałaby wysyłać tyle mięsa ile wysyłała i nic więcej. Bruksela ma obowiązek przygotować formalną propozycję, a ta musi być zaakceptowana przez Parlament Europejski i Radę UE, a potem ma dojść do jej podpisania przez Ukrainę.

za: rmf24.pl

Reklama / Advertisement