Tłumaczka Tuska broni się przed zeznaniami w prokuraturze: Zrobię wszystko, by nie zeznawać.

– Myślimy, jak z tej sytuacji wybrnąć. Na pewno jest ona dla mnie bardzo trudna i zrobię wszystko, na co tylko pozwolą mi możliwości prawne w Polsce, by nie zeznawać na temat żadnej rozmowy, którą tłumaczyłam – stwierdziła w radiu TOK FM Magdalena Fitas-Dukaczewska tłumaczka Donalda Tuska, która była obecna w czasie rozmowy byłego premiera z Władimirem Putinem w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku.

Prywatnie Fitas-Dukaczewska jest żoną ostatniego szefa Wojskowych Służb Informacyjnych gen. Marka Dukaczewskiego szkolonego w Moskwie przez sowiecki wywiad wojskowy GRU. Została ona wezwana na 3 stycznia jako świadek w śledztwie prowadzonym po katastrofie rządowego samolotu w Smoleńsku w 2010 roku. Prokuratura Krajowa prowadzi dochodzenie w związku z tzw. zdradą dyplomatyczną, a jednym z jego wątków są rozmowy Donalda Tuska z Władimirem Putinem. W Smoleńsku była obecna również wieloletnia tłumaczka kolejnych rządów Fitas-Dukaczewska, która broni się przez zeznaniami:

– Otworzenie furtki do przesłuchiwania tłumacza z tego szczebla jest bardzo niebezpiecznym precedensem – stwierdziła.

– Nie widzę takiej możliwości (.) Klient, z którym pracuję, musi mi w pełni ufać. Odkąd pracuję, czyli od 25 lat, nigdy tego zaufania nie nadużyłam. Wezwanie mnie na przesłuchanie jest wydarzeniem, które bardzo mocno wybiło mnie z równowagi. Do tej pory nie mogę zrozumieć, dlaczego osoby, które podjęły decyzję o wystosowaniu tego wyzwania, decydują się narazić wiarygodność rozmów z udziałem tłumacza – dodała.

– Myślę, że nikomu mogło nie przyjść do głowy, że ze względu na to, że rządy się zmieniają, ktoś wpadnie na pomysł, żeby przesłuchiwać tłumacza poprzednich rządów. Za rok, dwa, pięć będzie inny rząd w Polsce, potem kolejny – stwierdziła Fitas-Dukaczewska.

za: tvp.info

REKLAMA/Advertisement

 

Dramatyczna Wigilia we Włoszech: 59-letnia Polka skatowana za obronę córki przed gwałtem