REKLAMA

REKLAMA

Szef MON o liście ambasador Mosbacher: Nieporozumienie wynikające z braku doświadczenia.

899

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak skomentował w rozmowie z Polskim Radiem skandaliczny list ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher, w którym przedstawicielka Waszyngtonu instruuje polskie władze nt. tego, co wolno, a co nie w krytyce stacji TVN.

Amerykańskiej ambasador nie spodobały się działania organów państwowych wobec dziennikarzy TVN, którzy zorganizowali reportaż z głośnych urodzin Adolfa Hitlera. Jak wynika z ujawnionych niedawno zdjęć operator tej stacji hajlował, a współautorka reportażu Anna Sobolewska popijała piwo na neonazistowskiej imprezie.

REKLAMA

List amerykańskiej ambasador zawiera błędy, adresowany jest do “Drogiego Ministra Moraweickiego” oraz krytykuje komentarze ministra “Joachima Brudzińksiego”, który zdaniem Mosbacher “publicznie oskarżył TVN o zorganizowanie inscenizacji urodzin Hitlera”. Mariusz Błaszczak publikację skandalicznego pisma przez Georgette Mosbacher zrzucił na karb braku doświadczenia:

– Pani ambasador debiutuje w roli dyplomaty, to bizneswoman, która rzeczywiście ma doświadczenie w biznesie. No i chciałbym tak to widzieć, że tu mamy do czynienia z pewnym nieporozumieniem wynikającym z braku doświadczenia dyplomatycznego pani Mosbacher – powiedział.

REKLAMA

Reklama

Szef MON dodał również, że rzecznik rządu przygotuje oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Co ciekawe, rzecznik Departamentu Stanu Heather Nuert zapytana o list ambasador Mosbacher, co prawda nie odniosła się do treści pisma, ale poparła działania przedstawicielki amerykańskiej dyplomacji w Polsce mówiąc, że “świetnie sobie radzi z reprezentowaniem rządu USA w Polsce”.

Skandaliczny list Georgette Mosbacher to nie jedyna próba wywierania nacisku na polskie władze. Wczoraj wieczorem dziennikarze “Do Rzeczy” Marcin Makowski i Wojciech Wybranowski poinformowali, że próbowała ona wymusić na ministrach i przedstawicielach rządu zmiany przepisów korzystne dla amerykańskich firm, takich jak Uber.

REKLAMA

Zachowanie amerykańskiej ambasador, a przede wszystkim ostrożność i wstrzemięźliwość polskich władz w komentarzach na jej bezczelne naciski i pismo pokazuje, jak bardzo rządzący są ulegli i zależni od Stanów Zjednoczonych. Niestety, taka postawa tylko pozornie może wydawać się racjonalna, bo powszechnie wiadomo, że silni szanują tylko silnych.

za: rp.pl