Szef MON o liście ambasador Mosbacher: Nieporozumienie wynikające z braku doświadczenia.

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak skomentował w rozmowie z Polskim Radiem skandaliczny list ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher, w którym przedstawicielka Waszyngtonu instruuje polskie władze nt. tego, co wolno, a co nie w krytyce stacji TVN.

Amerykańskiej ambasador nie spodobały się działania organów państwowych wobec dziennikarzy TVN, którzy zorganizowali reportaż z głośnych urodzin Adolfa Hitlera. Jak wynika z ujawnionych niedawno zdjęć operator tej stacji hajlował, a współautorka reportażu Anna Sobolewska popijała piwo na neonazistowskiej imprezie.

REKLAMA/Advertisement

List amerykańskiej ambasador zawiera błędy, adresowany jest do “Drogiego Ministra Moraweickiego” oraz krytykuje komentarze ministra “Joachima Brudzińksiego”, który zdaniem Mosbacher “publicznie oskarżył TVN o zorganizowanie inscenizacji urodzin Hitlera”. Mariusz Błaszczak publikację skandalicznego pisma przez Georgette Mosbacher zrzucił na karb braku doświadczenia:

– Pani ambasador debiutuje w roli dyplomaty, to bizneswoman, która rzeczywiście ma doświadczenie w biznesie. No i chciałbym tak to widzieć, że tu mamy do czynienia z pewnym nieporozumieniem wynikającym z braku doświadczenia dyplomatycznego pani Mosbacher – powiedział.

REKLAMA/Advertisement

Szef MON dodał również, że rzecznik rządu przygotuje oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Co ciekawe, rzecznik Departamentu Stanu Heather Nuert zapytana o list ambasador Mosbacher, co prawda nie odniosła się do treści pisma, ale poparła działania przedstawicielki amerykańskiej dyplomacji w Polsce mówiąc, że “świetnie sobie radzi z reprezentowaniem rządu USA w Polsce”.

Skandaliczny list Georgette Mosbacher to nie jedyna próba wywierania nacisku na polskie władze. Wczoraj wieczorem dziennikarze “Do Rzeczy” Marcin Makowski i Wojciech Wybranowski poinformowali, że próbowała ona wymusić na ministrach i przedstawicielach rządu zmiany przepisów korzystne dla amerykańskich firm, takich jak Uber.

REKLAMA/Advertisement

Zachowanie amerykańskiej ambasador, a przede wszystkim ostrożność i wstrzemięźliwość polskich władz w komentarzach na jej bezczelne naciski i pismo pokazuje, jak bardzo rządzący są ulegli i zależni od Stanów Zjednoczonych. Niestety, taka postawa tylko pozornie może wydawać się racjonalna, bo powszechnie wiadomo, że silni szanują tylko silnych.

za: rp.pl