REKLAMA

REKLAMA

Stanisław Grabski: Państwo narodowe – cz. X

271

Ale bo w drugiej połowie XIX i początku XX wieku rozwój kapitalizmu w całej Europie, wywołując szalenie szybki postęp techniczny, wyzwalając wszystkie istniejące w narodach europejskich energie przedsiębiorcze i zapewniając im olbrzymią przemysłowo-handlową ekspansję wśród wielokrotnie liczniejszych, przeważnie rolniczych, ludów Azji, Afryki, południowej Ameryki i Australii wytworzył ciągły i znaczny wzrost ich bogactwa. Powiększały się kapitały i zyski przedsiębiorstw. Ale rosły nieustannie i płace robocze. ObIiczone w cenach pszenicy płace robotników, angielskich podniosły się od 1850 roku po wojnę światową czterokrotnie, niemieckich – trzykrotnie.

Kompromis między poszczególnymi klasami i zawodami o podział jego przyrostu powszechnego bogactwa był stosunkowo łatwy i ustalało się we wszystkich grupach społecznych przeświadczenie, że ich “dobrze zrozumiany” zbiorowy egoizm nakazuje im nie podkopywać przez zbyt ostre walki wewnętrzne potęgi mocarstwowej państwa, zapewniającej ekspansję na rynkach światowych krajowego handlu i przemysłu, głównym będącego źródłem dobrobytu całej ludności. Socjalizm stracił swe rewolucyjne tendencje. Zmalały do minimum przeciwieństwa interesów wsi i miast, ustały separatyzmy dzielnicowe, zanikły niemal całkowicie uprzedzenia i różnice stanowe.

Lecz wojna światowa, wraz z rewolucją bolszewicką i wojną domową w Chinach, przetrwała na długi szereg lat ten wzrost powszechnego bogactwa, pozbawiła przemysł narodów europejskich znacznej części zagranicznych rynków zbytu, wyprowadziła do Ameryki masy posiadanego przez nie złota i obarczyła większość ich olbrzymimi długami państwowymi.

Zadaniem głównym polityki państwowej stała się po wojnie odbudowa zniszczonego przez nią dobrobytu narodów. A odbudowa ta wymaga znacznych ofiar ze strony bieżącej generacji na rzecz dziejowej przeszłości państw. Niełatwy jest wszakże kompromis o podział ciężarów. Równowaga państwowa, oparta o kompromis dążeń i interesów poszczególnych klas i zawodów, których siła i waga zależy jedynie od liczebności i organizacji danych grup społecznych, a nie od znaczenia dla całości życia cywilizacyjnego narodów spełnianych przez nie funkcyj, zaczęła się chwiać, – chwiać tak dalece, że w szeregu krajów dalsze istnienie rządów parlamentarnych okazało się niemożliwe.

REKLAMA

Na tym polega istota obecnego europejskiego kryzysu państwowego. Czemu jednak ma on tak różny przebieg w różnych narodach? Czemu w jednych krajach zachwiał on do głębi podstawami dotychczasowego ich ustroju państwowego, w innych wywołał chwilowe tylko odchylenia od ustalonego konstytucją stosunku władzy ustawodawczej do wykonawczej, a w innych jeszcze spowodował jedynie nieudane próby zamachów lub raptowny zanik jednych, rozrost zaś innych stronnictw?

*********************************

Zanik stanów nie tylko wyzwolił indywidualne energie ludzi należących do stanów niższych z ograniczających je norm hierarchicznego układu warstw społecznych, nie tylko zrównał wszystkich obywateli przed prawem, – ale jednocześnie zespolił ludność kraju bez różnicy jej stanowego pochodzenia poczuciem i świadomością szerszej od dawnych stanowych wspólnot wspólnoty narodowej.

Zwołane przez Ludwika XVI Stany Generalne, postanowiwszy połączyć się dla wspólnych obrad, tworzą “Zgromadzenie Narodowe”. I echa rewolucji francuskiej budzą w reszcie Europy nie tylko dążenie do równości i wolności obywatelskiej, lecz również do samodzielności państwowej narodów.

REKLAMA

Dążenia te miało powstrzymać, utrwalając zasadę państw dynastycznych, “Święte Przymierze” monarchów zespolonych rozbiorem Polski i wspólną walkę przeciw Napoleonowi I. Pomimo to jednak stopniowo wyzwalały się spod obcego panowania jedne po drugim narody: grecki, rumuński, serbski, belgijski, węgierski, włoski. Zwyciężała coraz powszechniej zasada państw narodowych. Wcielało ją tez w znacznym stopniu w życie w wewnętrznej swej organizacji wytworzone w 1871 r. cesarstwo niemieckie. Wprawdzie większość niemieckich państw i państewek dynastycznych zachowała odrębne swe formy i “Rada Rzeszy” składała się z przedstawicieli monarchów, a nie sejmów. Nie weszły też w skład Rzeszy niemieckiej ziemie korony habsburskiej. Przeważna część jednak narodu niemieckiego została zjednoczona państwowo i parlament Rzeszy otrzymał znacznie szersze kompetencje od sejmów pojedynczych państw w skład jej wchodzących.

Realizując jednak w ten sposób, choć nie całkowicie, dążenia narodowo-państwowe Niemiec, Prusy, po zwycięstwie swym nad Francją, skierowaly całą potęgę zjednoczonego pod swą hegemonią cesarstwa i swych sojuszów z Rosją i Austrią, a następnie i Włochami, by nie dopuscić do dalszego tworzenia się państw narodowych w Europie. Niemiecka ekonomia społeczna, która w trzydziestych, czterdziestych i pięćdziesiątych latach XIX w., wraz z niemiecką filozofią i historią prawa, przedstawiała bezwzględnie liberalizmowi angielskiemu i francuskiemu swe hasła narodowej, sięgającej do źródeł germańskiej cywilizacji, polityki prawno-państwowej i społeczno-gospodarczej, na przełomie przeszłego i obecnego stulecia uczyła, że minął już okres państw narodowych, że przyszedł czas na światowe tylko imperia.

Wbrew jednak tej historiozofii imperialistów niemieckich, już po 1871 r. odzyskała nasamprzód niepodległość Bułgaria, a następnie złączyła się z nią Rumelia, oddzieliła się od Szwecji Norwegia, koalicja państw bałkańskich, dążących do odzyskania swych historyczno-narodowych ziem, pozostających nadal pod panowaniem otomańskim, odniosła zdecydowane zwycięstwo nad Turcją. A po wielkiej wojnie światowej rozpadła się wyłącznie dynastyczna monarchia habsburska, runęło cesarstwo rosyjskie, Niemcy utraciły zagrabione Francji, Polsce i Danii ziemie, odzyskała niepodległość Polska, Czechosłowacja, Jugosławia, zespoliła wszystkie swe ziemie Rumunia.

W ciągu stu paru lat po Kongresie Wiedeńskim, który proklamował i, jak się wówczas zdawało, ustalił na zawsze, jako podstawę organizacji państwowej Europy, “legitymizm” tj. dziedziczne prawa monarszych suwerenów, zanikły i nie tylko w Europie, lecz i w całej niemal również Azji, państwa dynastyczne. Świadomość samodzielności i jedności narodowej okazała się o wiele silniejsza od tradycyjnego autorytetu władzy monarszej. Przed wojną światową republikański ustrój miały tylko państwa amerykańskie, a w Europie Szwajcaria, Francja i Portugalia. Obecnie mają go spośród państw europejskich również Niemcy, Austria, Polska, Czechosłowacja, Bułgaria, Grecja, Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia. A w krajach, w których utrzymała się monarchia, przemieniła się ona naprawdę w dziedziczną tylko prezydenturę. We Włoszech rządzi nie król – lecz w jego imieniu Mussolini, w Hiszpanii – Primo de Rivera. W Anglii mowy tronowe układają premierzy parlamentarnych gabinetów. I mowa tronowa, zawierająca program MacDonalda, głosi zasady nie tylko wewnętrznej, lecz i zagranicznej polityki Anglii, wręcz sprzeczne z zasadami, jakie wypowiadała za rządów gabinetu konserwatywnego. W Danii król godzi się ze zniesieniem armii przez socjalistyczną większość parlamentarną. Nawet w Belgii, pomimo wielkiego moralnego autorytetu, jaki zdobył sobie król w czasie wojny, dochodzą do rządów zasadniczo odrzucający monarchię “z Bożej łaski” socjaliści.

A równocześnie świadomość narodowa okazała się silniejsza od solidarności klasowej i zawodowej. W czasie wielkiej wojny zarówno socjaliści jak giełdowi potentaci każdego kraju walczyli przeciwko socjalistom i giełdowym magnatom wrogich krajów. I dziś Prusy za rządów socjalistycznego premiera budują przeciwko Polsce wojenne okręty, socjalista zaś angielski Snowden, wbrew protestom swych belgijskich i francuskich “towarzyszy” z II międzynarodówki, terroryzuje konferencję haską, broniąc wyłącznie wielko-brytyjskich interesów.

REKLAMA

Nie we wszystkich jednak ludach Europy nastąpiło równie silne zespolenie narodowe wszystkich warstw społecznych. Okazały to dzieje wojny światowej. Narodowa świadomość, siła poczucia odpowiedzialności każdej jednostki za całość i przyszłość Ojczyzny, była znacznie wyższa w Belgii, Anglii, i Francji, niż w Niemczech. Tej siły patriotyzmu belgijskiego i francuskiego nie wziął w rachubę sztab niemiecki, opracowując swój plan uderzenia na Paryż i złamania neutralności Belgii. Obliczył on doskonale, wiele i jakiej mu trzeba artylerii dla zniszczenia fortec belgijskich. Obliczył też skrupulatnie szybkość własnej i francuskiej mobilizacji i przygotował wszystko, by rzucić na Francję od pierwszego dnia wojny przeważające siły liczebne.

Nie obliczył on jednak rozpaczliwego oporu “mieszczuchów belgijskich”, który dał Francji kilkanaście dni więcej na zmobilizowanie swych wojsk, zapału z jakim napłyną do szeregów swej armii natychmiast po ogłoszeniu wojny setki tysięcy ochotników angielskich, a nade wszystko potęgi ducha wojsk francuskich, których nie zdemoralizował parotygodniowy odwrót i które w chwili stosownej kontratakiem swym nad Marny złamały, jak następnie przyznał się Ludendorff, całą siłę najazdu niemieckiego.

O tę samą potęgę ducha żołnierzy francuskich rozbił się świetnie pod względem technicznym przygotowany atak niemiecki na Verdun. I gdy każde zwycięstwo państw centralnych, każda nowa ofensywa niemiecka we Francji, każde niepowodzenie jej sojuszników umacniało jedność wewnętrzną narodu francuskiego, zespalało wspólną miłością Ojczyzny i gotowością do każdej dla niej ofiary tak do niedawna nienawidzących się katolików z masonami, – to w Niemczech, póki wierzono w niechybne zwycięstwo, wszystkie stronnictwa i klasy prześcigały się patriotycznym swym zapałem i patriotyczną ofiarnością, ale gdy zaczęto wątpić w zwycięstwo, odżyły wszystkie dawne antagonizmy wewnętrzne i doprowadziły wreszcie do zupełnego w chwili odwrotu z Francji załamania się energii rządu i naczelnego dowództwa oraz jawnego buntu licznych oddziałów wojskowych.

A w Austrii od pierwszych porażek w Galicji zgasł wszelki zapał wojenny, nie tylko wśród ludności polskiej i czeskiej, lecz i wśród wiedeńskiego mieszczaństwa. Po roku wojny Wiedeń marzył nie o tryumfach orężnych, lecz o jak najszybszym pokoju. A jeszcze gorzej było w Rosji. Gdy tylko zaczęły się niepowodzenia wojenne, zaczęły nurtować i społeczeństwo i wojsko rosyjskie prądy rewolucyjne.

Bo poczucie narodowej jedności nie płynie z samego tylko faktu wspólnej mowy i wiary, ani też z wiekowego posłuszeństwa tej samej władzy państwowej. Naród to nie jest jednorodna etniczna masa ludzi. Istnieją narody, mówiące paru językami, jak naród szwajcarski. Potoczna mowa włościan francuskich z Bretanii bardziej się różni od mowy prowansalskiej niż język polski od czeskiego. Pomimo to Prowansalczycy są takimi samymi Francuzami jak Bretończycy. A Kroaci i Serbowie, choć mówią jedną mową, stanowią dwa różne narody. I nie są jednym narodem Słowacy i Madziarzy, mimo wspólnej przez tysiąc lat władzy państwowej.

Stanisław Grabski  

—————
Stanisław Grabski(1871 – 1949) był politykiem, ekonomistą, posłem na Sejm Ustawodawczy oraz I kadencji w II RP, w latach 1945–1947 wiceprzewodniczącym Krajowej Rady Narodowej. Od 1905 r. w Lidze Narodowej, od 1906 r. był członkiem jej władz. Od 1907r. piastował funkcję wiceprezesa Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego w Galicji. W 1923 r. (rząd Wincentego Witosa – tzw. Chjenopiast) i w latach 1925–1926 – minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego. Był autorem ustawy tzw. Lex Grabski regulującej kwestię szkolnictwa dla mniejszości narodowych. Po przewrocie majowym w 1926 r. Grabski wycofał się z życia politycznego i poświęcił się pracy naukowej i publicystycznej. Jego bratem był Władysław Grabski – ekonomista, dwukrotny premier RP (1920, 1923-25).