Skorek o wyższej akcyzie: “Obowiązkiem Polaka-patrioty jest zakup aparatury do pędzenia bimbru!”

Ze względu na wiele niepokojących wiadomości płynących z Sejmu IX kadencji, redakcja Dziennika Narodowego postanowiła poprosić o komentarz Karola Skorka – prezesa zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK.

DN: Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt straszy, iż w nowej kadencji Sejmu ponownie zostaną podjęte próby zniszczenia ferm zwierząt futerkowych. Panie Prezesie, skąd bierze się ta niechęć w stosunku do polskich rolników?

KS: Ta niechęć posiada dwa zasadnicze źródła. Pierwszym jest postępujące zlewaczenie społeczeństw zachodnich. Z jednej strony nikomu nie przeszkadza mordowanie dzieci nienarodzonych, a z drugiej zwierzęta poddawane są procesowi humanizacji. Innymi słowy, zabicie dziecka jest dobre, a zabicie królika jest złe. Wraz z odejściem od moralności chrześcijańskiej, na rynku idei pojawiła się luka, którą zapełniają najbardziej obłędne pomysły. Drugim źródłem problemu jest to, że następuje alienacja miasta od wsi. Rozwinięte społeczeństwa mają coraz mniejsze zrozumienie tego, skąd bierze się żywność i jak wygląda produkcja tej żywności. Ludzie chętnie jedzą smaczne posiłki, lecz nie rozumieją, że proces zrobienia dobrej kiełbasy rozpoczyna się od palnięcia świnki siekierą w łeb.

DN: Niedawno 44-letniemu rolnikowi z gminy Gryfino postawiono zarzut uboju niezgodnego z przepisami. Jak Pan zapatruje się na te sprawę?

KS: Dla mnie próby skazania tego człowieka są wręcz karykaturalne. Przez setki lat nasi przodkowie bili świnie w swoich gospodarstwach, by następnie wyrabiać z ich mięsa wyborne produkty. I to były prawdziwe wyroby masarskie! Dzisiaj zostaliśmy pozbawieni tej alternatywy. Chcąc przeżyć, musimy iść do supermarketu, by włożyć do koszyka żywność, która została nafaszerowana korporacyjną chemią. Gdy robimy rosół z kury zakupionej w sklepie wielkopowierzchniowym, ta zupa najczęściej zwyczajnie śmierdzi. Jako konsumenci nie mamy innego wyjścia, gdyż jakaś banda urzędasów nakłada na rolników restrykcyjne przepisy dotyczące sprzedaży. Ot, przykładem mogą być obowiązkowe badania substancji smolistych w przypadku wędzonek. Idąc dalej, w niektórych szalonych państwach to nawet można iść do więzienia za sprzedaż niepasteryzowanego mleka. Moje odczucie jest takie – świat zwariował.

REKLAMA/Advertisement

REKLAMA/Advertisement

DN: To jak powinien wyglądać ten normalny świat według SWOJAKÓW?

KS: Zacznijmy od tego, iż trawa powinna być zielona, a niebo błękitne. Każdy człowiek powinien mieć prawo stanąć na środku ulicy i sprzedawać to, na co ma ochotę. W naszym świecie dosłownie na każdym rogu ulicy odnajdziemy sprzedawcę bimbru i prawdziwej, swojskiej kiełbasy. Jeżeli ktoś chce uczciwie pracować, to trzeba go chwalić, a nie niszczyć karami, podatkami i mandatami. Należy skończyć z mentalnością dobijania prywaciarza i wyciągania ręki po państwowe pieniądze. Za starych czasów żebractwo i lenistwo było powodem do wstydu – wróćmy do tego podejścia. Jeżeli przestępca wtargnie na naszą posesję, powinniśmy mieć prawo zastrzelić go z reprezentacyjnego sztucera, który dla ozdoby wisi na ścianie w naszym salonie. Natomiast w dzisiejszych, chorych, czasach – odnoszę wrażenie – kryminalista ma więcej praw od praworządnego obywatela.

DN: Czy powyższe postulaty mogą być zrealizowane w socjalnej Europie?

REKLAMA/Advertisement

REKLAMA/Advertisement

KS: Na tym świecie nic nie trwa wiecznie. Kryzys demograficzny, rosnący dług publiczny czy zmiany klimatyczne – te czynniki razem wzięte mogą spowodować, że wszystkie te socjalne państwa rozlecą się niczym domek z kart. Na razie żyjemy w czasach niewolniczych, gdzie kapitan państwo decyduje o wszystkim – od służby zdrowia po edukację. Nie traćmy jednak nadziei. Zmiany z czasem przyjdą, kiedy społeczeństwo do nich dojrzeje.

DN: Na razie te zmiany są jednak pieśnią przyszłości, a my musimy żyć w takiej, a nie innej rzeczywistości. W jaki sposób odnosi się Pan do 10-proc. wzrostu akcyzy na alkohole i wyroby tytoniowe?

KS: Obowiązkiem każdego nowoczesnego Polaka-patrioty jest zakup aparatury do pędzenia bimbru. Róbmy własne wódki, róbmy własne piwa, róbmy własne wina, róbmy własne nalewki, a całej klasie politycznej pokazujmy gest Kozakiewicza. Z kolei obowiązkiem każdego palacza jest zakupienie elektrycznej nabijarki do papierosów. Osobiście nie palę, ale gdybym palił, to cieszyłbym się, gdybym w tak małej kwestii mógł robić systemowi na złość. Gdy politycy chcą usilnie wydrzeć zawartość naszych portfeli, trzeba solidarnie im stanąć okoniem.

DN: Czy wybór  T. Kościńskiego na nowego ministra finansów należy ocenić pozytywnie?

REKLAMA/Advertisement

KS: W mojej ocenie jest to tragiczne, że rządzą nami nie Polacy, lecz londyńskie City. Cały czas jesteśmy neokolonią, do której poważne państwa wysyłają swoich nadzorców. Jeżeli chcielibyśmy zacząć promować własną politykę, tworzoną w oparciu o swój interes narodowy, od razu dostalibyśmy linijką po łapach od globalistycznej międzynarodówki. Mamy przecież tak wielu zdolnych ekonomistów, absolwentów krajowych uczelni. Dlaczego nikt nie chce im dać szansy?

DN: Wracając jednak do ferm zwierząt futerkowych. Jakie są podstawowe argumenty za ich utrzymaniem?

KS: Ze względu na ogrom tych argumentów, odsyłam do strony internetowej Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK: swojak.org

DN: Dziękujemy za rozmowę.

KS: Pozdrawiam serdecznie czytelników portalu.