czwartek, 17 września 2026 Imieniny: Franciszka, Roberta·Święto: dzień powszedni NewsletterWesprzyj ♥
Pilne
Sikorski nie obronił Dmowskiego przed fałszywym zestawieniem z UPA – ilustracja
Ilustracja wygenerowana za pomocą AI

Sikorski nie obronił Dmowskiego przed fałszywym zestawieniem z UPA

Redakcja Dziennika Narodowego · 17.09.2026 · 3 min czytania

Radosław Sikorski w wywiadzie opublikowanym 16 września przez portal Europejska Prawda nie odrzucił zestawienia Romana Dmowskiego z UPA. Gdy prowadzący przypisał polskiemu mężowi stanu faszystowską ideologię, szef MSZ nazwał go „postacią kontrowersyjną”. To osłabia polskie stanowisko w sporze o pamięć i odpowiedzialność za zbrodnie.

Rozmowa, w której zabrakło polskiej odpowiedzi

Wywiad przeprowadzono w Kijowie przy okazji spotkania Yalta European Strategy, a portal Europejska Prawda opublikował go 16 września. Rozmowa zeszła na politykę historyczną oraz kult OUN-UPA na Ukrainie. Sikorski stwierdził, że UPA miała faszystowską ideologię i przestrzegł przed honorowaniem osób obciążonych zbrodniami wojennymi.

Wtedy prowadzący odpowiedział, że jeśli tak oceniać UPA, podobny zarzut należałoby postawić Dmowskiemu, który mimo to jest upamiętniany w Polsce. Jak wynika z pełnego zapisu rozmowy opublikowanego przez Europejską Prawdę, polski minister odparł, że Dmowski jest również postacią kontrowersyjną. Nie potwierdził wprost, że ojciec polskiej niepodległości był faszystą. Nie odrzucił jednak fałszywego zestawienia i nie wskazał zasadniczej różnicy między politykiem oraz dyplomatą a formacją odpowiedzialną za masowe zbrodnie na polskiej ludności cywilnej.

Dmowski i UPA nie należą do tej samej kategorii

Roman Dmowski był przywódcą obozu narodowego, pisarzem politycznym i jednym z głównych reprezentantów sprawy polskiej na konferencji pokojowej po I wojnie światowej. Wspólnie z Ignacym Janem Paderewskim podpisał traktat wersalski w imieniu odrodzonej Rzeczypospolitej. Jego poglądy można badać, krytykować i umieszczać w realiach epoki. Nie wolno jednak zamazywać faktów przez wygodne, ahistoryczne etykiety.

Czytelnik, który chce poznać źródła jego myślenia o narodzie, może sięgnąć do tekstu „Nasz patriotyzm” Romana Dmowskiego. To uczciwsza droga niż przyklejanie współczesnej etykiety w zagranicznym wywiadzie. Dmowski prowadził działalność polityczną i dyplomatyczną, natomiast członkowie OUN-UPA dopuścili się ludobójczej czystki na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zrównanie tych porządków rozmywa odpowiedzialność sprawców.

Minister powinien pilnować polskiej racji stanu

Szef dyplomacji nie występuje za granicą jako prywatny komentator. Reprezentuje państwo, jego pamięć i interes. Właśnie dlatego odpowiedź Sikorskiego była niewystarczająca. Mógł jasno powiedzieć, że spór o poglądy Dmowskiego nie daje podstaw do stawiania go w jednym szeregu z UPA. Zamiast tego zostawił ukraińskiemu rozmówcy wygodną przestrzeń do fałszywej symetrii.

Słabość tej reakcji razi tym bardziej, że kilka dni wcześniej minister sam mówił w Kijowie, iż Ukraina nie powinna wynosić UPA na piedestał. Polska może wspierać Ukrainę w obronie przed rosyjską agresją i jednocześnie wymagać prawdy o zbrodniach na Polakach. Te dwa obowiązki się nie wykluczają. Twarda polityka historyczna nie jest wrogością wobec narodu ukraińskiego. Jest elementarną lojalnością wobec własnych ofiar.

Krytyka z Pałacu Prezydenckiego i Konfederacji

Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP, ocenił brak stanowczej reakcji ministra bardzo krytycznie. Przypomniał, że Dmowski należał do ojców niepodległości, a polska dyplomacja ma chronić dobre imię państwa. Krzysztof Bosak wskazał natomiast, że Sikorski przyjął fałszywą symetrię zamiast ją przeciąć.

Istotą sprawy nie jest zakaz dyskusji o Dmowskim. Narodowa pamięć nie potrzebuje cenzury ani pomnikowej bezrefleksyjności. Potrzebuje miary, faktów i obrony proporcji. Państwo, które pozwala innym pisać sobie historię, stopniowo traci zdolność samodzielnego określania własnego interesu.

Dla Polaków stawka jest konkretna. Jeśli szef MSZ nie odrzuca za granicą porównania współtwórcy niepodległej Polski z formacją odpowiedzialną za masowe mordy, osłabia nasze argumenty w rozmowach o ekshumacjach, upamiętnieniu ofiar i odpowiedzialności historycznej. Przyjaźń między państwami wymaga prawdy. Polska dyplomacja musi umieć tę prawdę wypowiedzieć spokojnie, jasno i bez kompleksów.

Źródło: Europejska Prawda, Kresy.pl

Źródło: Kresy.pl

DN

Zespół redakcyjny portalu narodowo-konserwatywnego. Piszemy zgodnie z naszymi standardami redakcyjnymi.

Czytaj też