Sąd skazał sędziego i jego żonę za kradzież sprzętu elektronicznego

W piątek Sąd Rejonowy dla Wrocławia Krzyków we Wrocławiu uznał oskarżonych Roberta W., sędziego Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu oraz jego żonę Ewę W. za winnych kradzieży sprzętu elektronicznego. Sąd wymierzył sędziemu karę 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, a jego żonie 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata.

Sędzia będzie dalej orzekał

REKLAMA/Advertisement

Pomimo prokuratorskiego wniosku o zakaz wykonywania zawodu dla sędziego w okresie 15 lat, sąd nie orzekł wobec niego takiej kary. Sąd nie orzekł również wnioskowanej przez prokuratora dla sędziego kary grzywny w wysokości 35 tys. złotych. Sędziemu nakazano natomiast naprawienie szkody w wysokości ponad 3,8 tys. złotych oraz pokrycie kosztów procesu ok. 22 tys. zł.

Prokurator domagał się kary 3 lat bezwzględnego pozbawienia wolności dla sędziego i kary roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata dla jego żony.

REKLAMA/Advertisement

Od wyroku Sądu Rejonowego dla Wrocławia Krzyków we Wrocławiu prokuratura złoży apelację.

Złodziej zatrzymany przez ochronę

REKLAMA/Advertisement

Akt oskarżenia przeciwko Robertowi W. i jego żonie skierował Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. W akcie zarzucono, że 4 lutego 2017 roku w sklepie Media Markt w Wałbrzychu sędzia wspólnie ze swoją żoną Ewą W. dokonali kradzieży dwóch głośników, dwóch pendrive’ów oraz kabla. Dwa dni później – 6 lutego 2017 roku – w sklepie Media Markt we Wrocławiu sędzia Robert W. dokonał kradzieży dwóch głośników, trzynastu pendrive’ów, dwóch kart Micro SD oraz słuchawek.

Obszerny materiał dowodowy zgromadzony w toku postępowania w postaci między innymi zeznań pracowników Media Markt, zeznań pracowników ochrony, zeznań funkcjonariuszy Policji oraz zapisów monitoringu jednoznacznie wskazał, że 6 lutego 2017 roku sędzia Robert W. udał się do sklepu Media Markt we Wrocławiu. Z uwagi na swoje zachowanie cały czas na kamerach monitoringu był on obserwowany przez pracowników ochrony. Obserwowali oni, jak sędzia wkłada do koszyka różnego rodzaju akcesoria i przy pomocy cążek i nożyka przełamuje ich zabezpieczenia przed kradzieżą. Puste opakowania sędzia odkładał na półki w dowolnym miejscu sklepu, a znajdujący się w nich wcześniej sprzęt wkładał do kieszeni swojego płaszcza. Pracownicy ochrony obserwowali, jak Robert W. porusza się po różnych działach sklepu i próbuje rozerwać opakowania szeregu urządzeń. W sytuacji, kiedy mu się to nie udawało, sędzia odkładał opakowania z urządzeniami na dowolne sklepowe półki znajdujące się także na innych działach niż te, z których je wziął. W pewnym momencie sędzia Robert W. podszedł do kas, wyjął z koszyka plastikową podstawkę i wyłącznie za nią zapłacił. Pracownicy ochrony podjęli decyzję o zatrzymaniu sędziego Roberta W. już za linią kas. Skradzione tego dnia akcesoria sędzia miał w kieszeni swojego płaszcza. Posiadał w niej również cążki i nożyk, które służyły do przełamywania zabezpieczeń elektronicznych i niszczenia opakowań.

Skradzione przedmioty w mieszkaniu sędziego

W toku śledztwa ustalono ponadto, że 5 lutego 2017 roku pracownik Media Markt w Wałbrzychu odnalazł puste opakowania po dwóch głośnikach, dwa opakowania od pendrive’ów oraz puste opakowanie po kablu. W oparciu o analizę zapisu monitoringu ustalono, iż kradzieży tych przedmiotów dzień wcześniej – 4 lutego 2017 roku między godziną 12 a 12.30 – dokonały dwie osoby – kobieta i mężczyzna. Ustalono, że kobietą była podejrzana Ewa W., zaś mężczyzną był jej mąż Robert W. – sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

W wyniku przeszukania w miejscu zamieszkania Ewy W. i Roberta W. ujawniono i zabezpieczono m.in. dwa głośniki i kabel o takich samych numerach seryjnych, jak numery seryjne znajdujące się na pustych opakowaniach ujawnionych w sklepie Media Markt.

Sposób dokonywania kradzieży tego dnia był identyczny, jak sposób kradzieży dokonanej przez sędziego w dniu 6 lutego 2017 roku. Tego dnia jednak aktywny udział w popełnieniu tego przestępstwa brała również żona sędziego – Ewa W.

REKLAMA/Advertisement

No tak, nie mogli mi darować, że  prawie 5 lat wcześniej wymknąłem się im z łap (a konkretnie z Aresztu Śledczego w Białołęce, gdzie siedziałem oskarżony z dekretu o stanie wojennym) dzięki 3 wspaniałym, odważnym lekarkom: Barbarze Czajkowskiej, śp. Marii Czerwińskiej- Sienkiewicz (mamie Kuby Sienkiewicza – tego od Elektrycznych Gitar) i Marii Buksowicz.

Ale ja – to przy teczce Ojca pikuś: nie mogli mu darować konspiracji okupacyjnej i poakowskiej, działalności w niekomunistycznym harcerstwie, w czasie krótkiej odwilży 1956, zorganizowania w latach 70 zatomizowanego środowiska partyzantów 25 p.p. AK (wtedy miałem honor poznać Bolesława Jabłońskiego – “Billa”, Antoniego Hedę – “Szarego” , Kazimierza Załęskiego – “Bończę” – ten wiózł do chrztu mojego pierworodnego syna), Aleksandra Arkuszyńskiego – “Maja” i wielu , wielu innych), założenia Solidarności we wszystkich poprawczakach, bycia w stanie wojennym obrońcą (i to broniącym z sukcesami) nauczycieli stawianych przed komisjami dyscyplinarnymi.

***
 

Kiedy czytam o tych Kujdach, Przyłębskich,  rozumiem,  że gdybym, zamiast zachowywać się arogancko, dał  się wtedy esbekowi skujdzić albo sprzyłębszczyć, to moja kariera zawodowa przebiegałaby gładko, jak po  – za przeproszeniem – wazelinie, ja i moja żona nie bylibyśmy inwigilowani, mieszkanie kupiłbym wieeele lat wcześniej za kasę ze stypendium na Zachodzie, a nie za zarobione dopiero  w latach 90 r. w wielkich, zachodnich korporacjach, pieniądze.

No i dziś pewnie byłbym w PiSie.

Tfu!

Ewaryst Fedorowicz