REKLAMA

REKLAMA

Roman Rybarski: Podstawy narodowego programu gospodarczego cz. III

538

5. Własna ideologja gospodarcza. Już z dotychczasowych wywodów wynika, że nie ma jakiejś abstrakcyjnej ideologji gospodarczo – narodowej, któraby obowiązywała zawsze i wszędzie. Okoliczność, że Polska jest krajem dłużniczym, ubogim w kapitał, zagrożonym w swej samodzielności gospodarczej, nadaje naszym dążeniom gospodarczym swoiste pię­tno. A czyż ciężar gatunkowy sprawy żydowskiej pozwala, by patrzeć na zagadnienia gospodarcze tak samo, jak patrzą inne narody?

Ale na tym nie koniec. Z samej istoty kierunku narodowego wynika odrębność i swoistość jego ideologji gospodarczej. Kierunki narodowe w różnych krajach mają niewątpliwie podobny stosunek do gospodarstwa. Z wysunięcia na czoło pojęcia narodu wynikają dla tegoż pewne konsekwencje, wspólny sposób ujmowania zjawisk gospodarczych. Ale tylko do pewnych, dość ciasnych granic.

Nie można mówić o nacjonalizmie gospodarczym tak, jak się mówi o liberalizmie ekonomicznym, względnie o socjalizmie. Te dwa ostatnie kierunki są w założeniu swojem powszechne. Obejmują całe gospodarstwo światowe, opasują swemi ideami cały świat, na niedomagania gospodarcze znajdują jedne, powszechne lekarstwa. Oczywiście że i na liberalizmie poszczególnych krajów odbijają się specyficzne warunki narodowe. Socjalizm podległ rozmaitym przeobrażeniom zależnie od gruntu, na którym się przyjął. Ale w założeniu swojem jest jeden liberalizm, jeden socjalizm, a tylko w praktyce, pod naporem życiowym, powstają różne liberalizmy i socjalizmy. Natomiast niema i być nie może jednego nacjonalizmu gospodarczego. Istnieje, jeżeli już mamy używać tego wyrazu, niemiecki, włoski, polski, francuski nacjonalizm, a obok tego istnieje socjalizm w Niemczech, Francji, Polsce itd.

REKLAMA

Kierunki uniwersalne chcą cały świat urządzić według pewnego planu. U podstaw kierunku narodowego tkwi również określony pogląd na świat i gospodarstwo światowe. Ale ten kierunek bierze za punkt wyjścia swoje własne gospodarstwo, sprzeczność i współzawodnictwo różnych gospodarstw narodowych przyjmuje za fakt elementarny. Niektóre’ kierunki narodowe dążyły do panowania nad światem, albo nad wielkiemi jego połaciami. Wówczas nacjonalizm przeobrażał się na imperjalizm gospodarczy; u większości jednak narodów nie zjawiają się te dążenia. Kierunki uniwersalne w różnych krajach są zasadniczo solidarne; narodowe nie muszą coprawda z sobą prowadzić wojny, ale swoją odrębność biorą za punkt wyjścia, pracują przede wszystkiem nad wzmocnieniem narodowej wspólności, a nie nad tem, by własny naród, w szczególności jego gospodarstwo, powiązać jak najściślejszemi węzłami z resztą świata.

W XIX wieku nadawał duchowy ton całej epoce z jednej strony liberalizm, z drugiej socjalizm. Idea narodowa rozwijała się zwolna pod skrzydłami liberalizmu, była poprostu wyrazem prawa jednostek, należących do jednego narodu, do posiadania własnego państwa. Obecnie zwyciężają coraz mocniej kierunki narodowe. Ale i te wykazują ekspansję zewnętrzną. Gdzie ten ruch jest szczególnie silny, oddziaływa swemi ideami, a nawet i zewnętrznemi formami, na narody, które nie przyzwyczaiły się do tego, by czerpać swoje idee z własnych źródeł. Faszyzm włoski, wedle słów jego twórcy, nie miał być pierwotnie artykułem eksportowym. Ale stopniowo w tym ruchu wzięła górę woła ekspansji, wiara w uniwersalne znaczenie faszyzmu. Włosi chcą swym faszyzmem nadać piętno całej epoce, podobnie jak na XIX wieku wycisnęły swój charakter idee rewolucji francuskiej. Podobne ambicje ma i hitleryzm. Dążenia te są łatwo zrozumiałe. Wyraża się w nich imperjalizm narodów włoskiego i niemieckiego, imperjalizm ich idei. Według przekonania tych narodów inne są niższe, słabsze lub duchowo zdegenerowane. Jeżeli chcą się ratować, muszą oglądać się na nowe stolice świata: na Rzym względnie Berlin. Na tej drodze przodujący naród osiąga nie tylko bezpośrednie korzyści polityczne, licząc na to, że naród, bliższy mu ideowo, łatwiej uwzględni jego dążenia, lecz również zaspakaja swoje ambicje, swoją żądzę wyższości. Uniwersalnym potrafi być nietylko liberalizm lub socjalizm, lecz także i nacjonalizm narodu, który chce panować nad światem. Symbolem tych dążeń w dziedzinie politycznej jest tak zw. Pakt Czterech, którego właściwym twórcą jest Mussolini. Porozumienie czterech mocarstw ma czuwać nad Europą, ma zabezpieczyć pokój — inne państwa powinny poddać się temu zwierzchnictwu. Chce się utrwalić nową hierarchję, podział na wielkich i małych, silnych i słabych. Nacjonalizm narodu, który pragnie odgrywać rolę przodowniczą, potrafi bardzo lekceważąco traktować inne narody, o ile nie poddają się jego woli. Otóż naród polski nie może się z tem pogodzić. Polska nie ma manji wielkości.

REKLAMA

Nie jest przejęta jakimś mesjanizmem, któryby jej świat kazał zbawiać, ani nie uważa siebie za naród wybrany. Ale chce być sobą. Chce zachować swoją pełną niezależność, w dziedzinie duchowej i materjalnej. Nie ceni swoich wartości narodowych jako niższych od wartości innych narodów. Nie może się stać wasalem najpiękniejszego choćby i najpotężniejszego obcego nacjo­nalizmu. A uchroni się od tego wtedy, gdy będzie rozwijała własne idee narodowe i wypełni je swoją, pozytywną treścią, a nie poprzestanie na naśladownictwie cudzych nacjonalizmów. Zasadniczo raduje nas zwycięstwo kierunków narodowych w różnych krajach, gdyż i nam dobrze wróży. Jednakże ta radość nie jest wolna od obaw. Jeżeli u naszych wrogów zwycięża kierunek narodowy, który potęguje siły wrogiego nam narodu, to trzeba się liczyć z konsekwencjami tego faktu, z niebezpieczeństwami, które rosną. Wymaga to wielkiego wysiłku, by z własnego narodu wydobyć jak najwięcej sił twórczych, w szczególności tego, by nasz ,,nacjonalizm” był jak najbardziej polski w pełnem i głębokiem znaczeniu tego wyrazu. Nasza przeszłość jest pod tym względem bogata w naukę. Polska, ściśle związana z cywilizacją zachodnią, była krajem młodszym cywilizacyjnie. Jej związek z zachodem nie zawsze był silny i żywy. Przeżywaliśmy okresy gorączkowego, gwałtownego nawet wchłaniania nowinek, by potem zrywać te związki i grzęznąć w odosobnieniu. Od końca XVI wieku aż do połowy XVIII w. stopniowo popadaliś­my w ,,sarmatyzm“. Polska separowała się od zachodu, pod względem umysłowym i gospodarczym. W Polsce nie było merkantylizmu, Polska odsunęła się od morza, kolonialnych zdobyczy, nie stworzyła własnego przemysłu, nie rozwijała u siebie umiejętności technicznych. Utonęła w spokojnem życiu wiejskiem; „może nie wiedzieć Polak, co to morze, gdy pilnie orze”.

Ale przyszła „reforma”, gorączkowa praca nad tem, by dorównać zachodowi, by wchłonąć nowe idee i jak najszybciej je sobie przyswoić. Przyszła cudzoziemszczyzna. Że sarmatyzm był szkodliwy, o tem dobrze wiadomo. Ale -również i nieprzetrawione idee zachodnie, działające urokiem nowości i postępu, przyniosły swoje szkody. Bo wtedy, gdy w Polsce trzeba było jeszcze polityki, popierającej rozwój przemysłu przy pomocy państwa, protekcjonizmu celnego, wówczas przyszedł do Polski liberalizm w postaci fizjokratyzmu, kierunek wolno-handlowy, przeciwny interwencji państwa w życie gospodarcze. We Francji fizjokratyzm był naturalną reakcją przeciw nadmiernemu popieraniu przemysłu, zbyt wielkiemu rozrostowi gospodarki państwowej; w Polsce przemysłu nie było, a zakres państwowej gospodarki był najmniejszy w Europie. Fizjokratyzm był nonsensem w Polsce, mimo to zaciężył nad naszą polityką ekonomiczną i finansową; z pod jego tyranji potrafiły się wyłamać tylko najwybitniejsze umysły, jak np. Stanisław Staszic. A można wykazać, jak doktryna, nieodpowiadająca naszym potrzebom i warunkom, skrępowała reformy podatkowe w dobie Sejmu Czteroletniego i obniżyła ich wynik. Strzeżmy się zarówno sarmatyzmu, jak i cudzoziemszczyzny, choćby dzisiaj ta cudzoziemszczyzna przychodziła do nas w najponętniejszej postaci. Nie lekceważmy własnych wartości, a przede wszystkiem nie idźmy po linji najmniejszego oporu. Niewątpliwie najłatwiej jest przejąć cudzą doktrynę. Zwalnia to od wysiłku, od ciężkiej duchowej pracy, pociąga urokiem nowości, autorytetem wielkich wodzów nacjonalizmu w innych krajach. Rzecz jasna, że musimy pilnie śledzić to, co się dzieje w świecie i dotrzymywać tempa wielkim przeobrażeniom dziejowym. Ale powierzchowna asymilacja cudzych idei nie obudzi w narodzie polskim sił twórczych. Nacjonalizm naśladowniczy nie harmonizuje ani z naszemi potrzebami, ani z naszą godnością. Bo czy potrzebujemy szukać dopiero gdzieindziej podstaw ideowych kierunku narodowego? Bez przesady możemy powiedzieć, że kierunek narodowy w Polsce wyprzedził wiele innych krajów, i gdyby jeżyk polski był bardziej w świecie rozpowszechniony, wpływ naszego kierunku narodowego na inne narody byłby się wyraźnie zaznaczył.

———– Na podstawie wydania z 1934 r. – zachowano oryginalną pisownię zgodną z przedwojennymi zasadami pisowni polskiej

REKLAMA

—————
Roman Rybarski (1887 – 1942) był ekonomistą i politykiem Narodowej Demokracji. Od 1906 r. studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie związał się z ruchem narodowym, działał w Związku Młodzieży Polskiej. Był członkiem Ligi Narodowej w 1910 r. W 1917 r. został profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 1919–1921 pełnił różne funkcje (podsekretarz stanu, wiceminister) w ministerstwach gospodarczych, następnie porzucił działalność polityczną dla pracy naukowej, w latach 1920–1923 na Politechnice Warszawskiej, a następnie na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie objął Katedrę Skarbowości. W 1923 na zlecenie Władysława Grabskiego przygotowywał projekt statutu Banku Emisyjnego, a w 1924 redagował ostateczny projekt ustawy o Banku Polskim i po jego powołaniu wszedł w skład pierwszej Rady Banku. Był zdecydowanym zwolennikiem wolnego rynku. Po zamachu majowym powrócił do aktywnej polityki. Wszedł do władz Obozu Wielkiej Polski, a od 1928 do 1935 zasiadał w Sejmie (II i III kadencji), gdzie pełnił funkcję prezesa klubu Stronnictwa Narodowego. Po uchwaleniu Konstytucji kwietniowej wraz z całym stronnictwem zbojkotował wybory parlamentarne i dalszą działalność polityczną prowadził poza parlamentem. Po kampanii wrześniowej uczestniczył w tworzeniu struktur Polskiego Państwa Podziemnego jako dyrektor departamentu skarbu. Aresztowany przez Gestapo w maju 1941r., został osadzony na Pawiaku, a potem wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie był jednym z organizatorów ruchu oporu. Zmarł lub został rozstrzelany w obozie.